Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Park Miejski. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Park Miejski. Pokaż wszystkie posty

sobota, 11 czerwca 2016

Nie ma mnie (1628)
















Uprzejmie informuję, że mnie nie ma!  Poszedłem sobie gdzieś, ogólnie
jestem schowany i zupełnie zniknięty. Może gdzieś nad jeziorkiem
mignę, gałązka w lasku gdzieś poruszy się mimochodem trącona... .
- Każdy z tych rzekomych śladów mojej obecności nic nie zmienia:
nie ma mnie.






piątek, 10 kwietnia 2015

Czas gniazd (1544)
















Kwiczoł, kowalik i zięba w jednym byli parku.
Także szpak i pewien gołąb.
I modraszka też!
- Co zostało zauważone.

PS. Uff! Ogłaszam  p r z e r w ę !









czwartek, 5 marca 2015

Ruchliwy jak kowalik! (1519)

Kowalik zwyczajny czyli bargiel... . Zasadzałem się na niego nie
raz, ale temu nerwusowi to trudno portret zrobić. Po drzewie on
głową w dół biega całkiem swobodnie. I szybko.
Na miejscu nie usiedzi! No i są tego efekty.
- Takie.






















Mimo, że jest on dosyć dzięciołowaty to dziupli nie wykuwa. Potrafi
za to zmniejszać średnicę zbyt dużego otworu wejściowego oblepiając
go zgrabnie gliną, tak że sam ledwie się przez ten otwór przeciska.
- W ten sposób zabezpiecza komorę legową przed drapieżnikami.

Gdyby ktoś chciał się przymierzyć do fotografowania kowalika to
niech się uzbroi w cierpliwość i orzechy łuskane. One przepadają
za nimi! Tylko trzeba uwzględnić, że taki wypatrzy orzeszka,
porwie go i tyle go będzie widać!
- No właśnie. 
Tyle.





wtorek, 17 lutego 2015

4 mile za piec (1507)
















Byłem parę kilometrów od kaloryfera. Zmarzłem. Proszę mnie
nie tykać. Herbata lipowa (kwiatki własnoręcznie zrywane) smakuje.
- Miód od Pana Bronisława jest po prostu pyszny.





piątek, 21 listopada 2014

Winicjusz (1448)

Tak, chyba chodził tymi ścieżkami. Na pewno! Jestem przekonany
że lubił to miejsce. Naprawdę i na pewno tego jednak nie wiem.
No mieszkaliśmy w jednym mieście, no trafialiśmy na siebie... .
Ta pozorna bliskość nie była w stanie przysłonić braku kontaktu.
- Wczoraj Go pożegnałem.
















Wiem na pewno, że zmagał się z Chorobą we wszystkich jej
odmianach. Drugie też wiem na pewno: jak wszyscy w Rodzinie
kochał muzykę
.
















Na zakończenie spotkania dostałem od Niego płytę CD z palącą się
świecą na okładce. Słuchając jej przypominam Go sobie.
- Zostawił ślad, dobry ślad.






















Chropawy blues w Jego wykonaniu przypomina mi,
że nie ma całkiem przegranej sytuacji, że do końca
trzeba, że warto walczyć o siebie.
- I za to przypomnienie jestem Mu wdzięczny.



















































poniedziałek, 13 października 2014

Kaczy raj 2/2 (1422)






















Dzisiaj kaczych brewerii ciąg dalszy i ostatni. One nic rewelacyjnego
nie wymyśliły! Są takie same jak zawsze: wrzaskliwe, walczące 
i dynamiczne.
- Po prostu piękne.

A zaproszenie nad "Nasze Stawy" już nieaktualne: drogę budują.
Głośno tam, nieczysto a same Stawy coraz bardziej wyschnięte.
- Nie widziałem tam żadnego ptaka! (Sroki się nie liczą.)

Nasza Łączka została już zniknięta. Spychaczem ją potraktowali.
...bo droga musi iść.

Póki co cieszmy się tym co mamy!
Martówki nam jeszcze - póki co - nie zasypali.









piątek, 10 października 2014

Kaczy raj 1/2 (1421)

Na dzisiaj cały ten biskupiński jazz zostawiamy zalegając z uwagą
w trzcinach. Miejscem akcji jest Martówka, czyli oczko wodne
obok Parku Miejskiego. Tam należy bywać przynajmniej kilka razy
do roku jeśli już nie można systematycznie raz w tygodniu.
- A dzieje się tam ostatnio sporo!

























Różnorodności ptasiej to tam mój obiektyw nie zauważył, ale za
to krzyżówki zachowywały się nienagannie! Walczyły, przepędzały
się i było tego pluskania tak jakby chciały sobie powetować to,
że już wkrótce przyjdą chłody a one osowiałe będą snuć się sennie
aby do wiosny... . A póki co wypasione i tłuste hulają.
- Krótko mówiąc: na tym przedjesiennym spacerze 
się działo-o-ooo! 

 

 

 







Podziel się