sobota, 11 czerwca 2016
Nie ma mnie (1628)
Uprzejmie informuję, że mnie nie ma! Poszedłem sobie gdzieś, ogólnie
jestem schowany i zupełnie zniknięty. Może gdzieś nad jeziorkiem
mignę, gałązka w lasku gdzieś poruszy się mimochodem trącona... .
- Każdy z tych rzekomych śladów mojej obecności nic nie zmienia:
nie ma mnie.
Autor:
Obserwator Toruński
o
05:12
0
komentarze
Etykiety: jezioro Nagus, Park 1000-lecia, Park Miejski, ptak, zięba
piątek, 10 czerwca 2016
Nie cierpię plenerów! (1627)
Chodzi o te tłumne wydarzenia podczas których naród przepycha się
by być bliżej - widzieć lepiej i pstryknąć "ładniej" od innych.
- I to podglądanie jeden drugiego!
Stara zasada mówi, że plenery mają swoją wartość, ale głównie
towarzyską. Na plenerze zdobywa się przyjaciół (i to jest coś!)
natomiast o przyzwoicie zrobionych zdjęciach - dobrze wypatrzonych
obiektach to należy zapomnieć.
Do zajmowania się fotografią potrzebne jest ustawienie percepcji
na oczy a rozpraszanie się w towarzyskim gadaniu tylko temu
przeszkadza.
- Skupionym podczas robienia zdjęć być cza.

Niemniej jednak istnieją odstępstwa od reguły i dzisiejsze obrazy
są tego dowodem. Po prostu:
Spotkałem się z kolegą
Bo kolega jest od tego
I wypada czasem spotkać się z nim

Nie, zestawu win (jak to u Maleńczuka) nie było! Było za to skupienie,
od czasu do czasu jakieś słowo, spostrzeżenie.
- Czas na przyrodę był.
Dobry.
Autor:
Obserwator Toruński
o
05:09
0
komentarze
Etykiety: kos, lewobrzeże, Maciek Dark, Park Tysiąclecia, pustułka, Rudak, samiczka, szpak, Toruń, zięba
piątek, 10 kwietnia 2015
Czas gniazd (1544)
Kwiczoł, kowalik i zięba w jednym byli parku.
Także szpak i pewien gołąb.
I modraszka też!
- Co zostało zauważone.
PS. Uff! Ogłaszam p r z e r w ę !
Autor:
Obserwator Toruński
o
05:25
0
komentarze
Etykiety: Bydgoskie Przedmieście, gołąb grzywacz, kowalik, kwiczoł, modraszka, Park Miejski, szpak, Toruń, zięba
wtorek, 2 października 2012
Księżyc Żniwiarzy (1021)
Zapowiadała się bogata niedziela. Najpierw ptaki w Muzeum Etnograficznym, potem "Piknik Militarny"
(organizowany przez Toruńskie Towarzystwo Fortyfikacyjne w Skansenie Fortyfikacji Pancernej
Twierdzy Toruń i pokazy na Lotnisku Aeroklubu Pomorskiego. Do tego Niedzielne Zadania Planowe,
a całość na tle Wydarzenia Rodzinnego z którym te wszystkie imprezy miały konkurować... .
- No to zacząłem godzić wodę z ogniem.
"Etnomuzeum" pod względem towarzyskim okazało się interesujące, ale zdjęć żadnych. Jakaś marna
zięba, (ponoć najpopularniejszy ptak w Polsce!), zabiedzona sójka oraz parę innych takich pierzaków
nie dających się sfotografować. Do tego parę jak zwykle niezłych Obiektów Niezwykłych, które tam stale
są. Całość ładnie opowiadana, bo Osoby Oprowadzające to ludzie kompetentni i gościom życzliwi.
- Co się odbiera z przyjemnością.
cały wdzięczny za zaproszenie Koledze Michałowi, bo impreza świetna, bo tam jest wszystko czego się spodziewałem!
- Bogato, barwnie i atrakcyjne fotograficznie.
Wielkie działa i haubice na gąsienicach (prawdziwe,
z hurgotem i kurzem jeżdżące!) buda sztabowa jakim
to (dziś już archaicznym) terenowcem jeszcze w wojsku
jeździłem, auto z katiuszami i parę jeszcze innych
pojazdów. Do tego stoiska, no i udostępnione obiekty... .
Jeśli do tego dodać grupy rekonstrukcyjne - czyli to co tygrysy lubią najbardziej - to byłem w swoim
żywiole! Z uwagi na małą ilość czasu pośpieszne tylko rozmowy i zdjęcia, zdjęcia zdjęcia! Tam stylowy
Pan Starszy w pikielhaubie godnie kroczy! Tutaj atrakcyjne żołnierki w rosyjskich mundurach (co za
wspaniałe dziewczyny!) tutaj umundurowana grupa w pełnym oporządzeniu. Spontaniczne zdjęcia,
zdjęcia, zdjęcia!
A tu jeszcze zbroja Husarza okryta pysznym płaszczem i prawdziwie po staropolsku podgolony kark
(co za postawa!), tu z boku (tuż przy zasiekach z drutu kolczastego) malownicza grupa w pełnym
żołnierskim oporządzeniu z II światowej... . Radosne zdjęcia, zdjęcia, zdjęcia!
Na tym pikniku tematycznym było wszystko to co mogłem sobie zamarzyć! Najważniejsi jednak byli
ludzie: sympatyczni i życzliwie współpracujący. Końcówka imprezy miała jeszcze ten dodatkowy walor,
że wszyscy byli zbyt zmęczeni, żeby przed mną uciekać. Odjeżdżałem zachwycony i pełen dobrej energii
promieniującej od ludzi, którzy podzielili się ze mną fragmentem swojego - jakże interesującego
fotograficznie - życia.
Po przyjeździe do domu natychmiast obowiązkowe zgrywanie zdjęć ("Piknik Lotniczy" czeka - czeka,
trzeba się więc pospieszyć - pospieszyć!) odpalam komputer i okazuje się, że mam NIC....
To niewiarygodne, ale nie mam żadnych zdjęć! Błąd techniczny i zero ZERO zero obrazków.
Oszczędzając szczegółów: ż a d n y c h możliwości ich odzyskania.
- Zawał był blisko - nie mogłem uwierzyć własnym oczom... .
Naturalnym było, że na "Piknik Lotniczy" już nie było po co jechać.
- Co mi po imprezie jak nie mogę fotografować?!
* * *
Kiedy już odchoruję w pełni przeżytą traumę tematowi i ludziom nie daruję. Wrócę i spotkam ICH. Jeśli od
razu nie odrąbią mi głowy, to jeszcze może kiedyś pokażę wszystko i od nowa. A może i lepiej!
- Chociaż wiem, że tak ulotnych chwil już nic nie wróci.
Póki co zdjęcie zrobione na lotnisku przez Sigisfoto - zaprzyjaźnionego Fotografika.
Komentarz do tego zdjęcia brzmi:
- Ach, ci Nikoniarze!
Autor:
Obserwator Toruński
o
05:31
3
komentarze
Etykiety: Etnomuzeum, Księżyc Żniwiarzy, Muzeum Etnograficzne, Piknik Militarny, sójka, zięba
Podziel się
























