Na dziś celem głównym jest LINOWIEC a dokładnie Agroturystyka ARKADIA tamże. Uprzedzając fakty stwierdza się, że słomiana twórczość ludowa w postaci witaczy dożynkowych wspina się na nieosiągalny dotąd poziom: humorystyczny.
Póki co odwiedzono kościół pw. św. Katarzyny Aleksandryjskiej w Grzywnie. Cichy, po gotyckiemu ładny, taki nasz: chełmiński, znaczy w Ziemii Chełmińskiej będący.
7 kondygnacyjna wieża ciśnień w Chełmży. Jej cechą charakterystyczną jest połączenie neogotyku ze stylem wernakularnym (nawiązującym do lokalnej tradycji budowlanej). Chodzi o tą górną część fachwerkową (= szachulcową) tak charakterystyczną dla naszego regionu. To właśnie tam mieści się zbiornik zasilający miasto Chełmża w wodę.
Pomysłowy witacz reklamowy Tartaku Lulkowo we wsi Skąpe.
Ten wesoły kogucik dożynkowy ze wsi Skąpe potwierdza postawioną na początku tej notki tezę o pojawieniu się nurtu humorystycznego w słomianej twórczości ludowej. Podziwiam go za subtelność z jaką wywołuje pozytywne emocje.
Kościół pw. św. Mikołaja w Papowie Biskupim.
Pszczele oczko puszczone do dożynkowiczów ma swoją wartość!
Przepiękny szuter premium! Dla takiej drogi, dla takiego widoku wsiada się na rower! Taki obrazek doskonale podnosi nastrój. W ciemne i złe jesienno - zimowe wieczory siedząc przed komputerem będę wspominał ten szczęśliwy czas, tą bajkowo piękną drogę. Już tylko dla takiego widoku, dla przemierzenia takiej drogi warto było ruszyć się z za biurka... .
Szykowni imprezowicze w docelowym Linowcu.
Pomny wczorajszej wizyty we Wroniu oczy mi się zaświeciły.
Człownkowie Stowarzyszenia LOGENDORF Grupa Historyczno - Eksploracyjna. być może mogli by tutaj dotrzeć :-)
Ten wesoły kogucik dożynkowy ze wsi Skąpe potwierdza postawioną na początku tej notki tezę o pojawieniu się nurtu humorystycznego w słomianej twórczości ludowej. Podziwiam go za subtelność z jaką wywołuje pozytywne emocje.
Kościół pw. św. Mikołaja w Papowie Biskupim.
Pszczele oczko puszczone do dożynkowiczów ma swoją wartość!
Przepiękny szuter premium! Dla takiej drogi, dla takiego widoku wsiada się na rower! Taki obrazek doskonale podnosi nastrój. W ciemne i złe jesienno - zimowe wieczory siedząc przed komputerem będę wspominał ten szczęśliwy czas, tą bajkowo piękną drogę. Już tylko dla takiego widoku, dla przemierzenia takiej drogi warto było ruszyć się z za biurka... .
Szykowni imprezowicze w docelowym Linowcu.
Pomny wczorajszej wizyty we Wroniu oczy mi się zaświeciły.
Człownkowie Stowarzyszenia LOGENDORF Grupa Historyczno - Eksploracyjna. być może mogli by tutaj dotrzeć :-)
Latarnia semaforowa czyli stara kolejowa lampa sygnałowa. Zasilana naftą dla kolekcjonerów jest atrakcyjna i wysoko ceniona ze względu na swoje własności dekoracyjne.
To jest stalowa łuska artyleryjska. Ze względu na swój charakterystyczny, bardzo smukły i długi kształt, przypomina niemieckie łuski od armat przeciwlotniczych lub przeciwpancernych. Pokryta jest rdzą i ciemną patyną, co było bardzo typowe dla niemieckiej produkcji wojennej (tzw. Stahlhülse), gdy zaczęło brakować mosiądzu.
- Tak wiem, nie wypatrywałem napisów ani żadnych znaków szczególnych które by bliżej identyfikowały ten przedmiot. Jest więc zadanie dla fachowca.
- Tak wiem, nie wypatrywałem napisów ani żadnych znaków szczególnych które by bliżej identyfikowały ten przedmiot. Jest więc zadanie dla fachowca.
To jest napownica, zabytkowa prasa kaletnicza. Z niej korzystali nie tylko kaletnicy, ale i szewcy oraz introligatorzy. Służyła do wybijania otworów w skórze, zaciskania metalowych oczek (np. w butach lub pasach), montowania napów, nitów oraz zatrzasków.
W rzadkich wypadkach korzystano z niej także w zakładach fotograficznych. Przy zastosowaniu odpowiednich matryc tnących (noży), prasy te służyły do precyzyjnego wycinania zdjęć lub nadawania im ozdobnych krawędzi.
W rzadkich wypadkach korzystano z niej także w zakładach fotograficznych. Przy zastosowaniu odpowiednich matryc tnących (noży), prasy te służyły do precyzyjnego wycinania zdjęć lub nadawania im ozdobnych krawędzi.
Zabytkowa, ręczna lampa kolejowa (sygnałowa) przystosowana do zasilana karbidem lub naftą.
Tego typu urządzenia były podstawowym wyposażeniem dróżników, konduktorów oraz zwrotniczych do dawania sygnałów świetlnych na stacjach i torowiskach.
Niemiecka aluminiowa manierka wojskowa z czasów II wojny światowej (model Feldflasche M31), a dokładniej jej aluminiowa butla pozbawiona oryginalnego filcowego pokrowca i pasów.
W dawnych harcerskich czasach piło się z takiego zbiorniczka wodę / herbatę. Miała niepowtarzalnie paskudny, aluminiowy smak :-)
Ta akurat manierka sygnowana jest jako MKK 39, wskazując na to że została wyprodukowana we fabryce Meteallwarenfabrik Kopp & Kahlenberg z Kassel.
UWAGA! Niemieckie nazwy wywołały nostalgię. Przypomniałem sobie moje przemierzanie Drogi Jakubowej przez Niemcy. Ten fragment w którym zaledwie wspomniano o Kasell znajduje się TUTAJ.
Rozglądając się po ścianach napotykano na dowody aktywności dostrzeżone i docenione przez innych.
W dawnych harcerskich czasach piło się z takiego zbiorniczka wodę / herbatę. Miała niepowtarzalnie paskudny, aluminiowy smak :-)
Ta akurat manierka sygnowana jest jako MKK 39, wskazując na to że została wyprodukowana we fabryce Meteallwarenfabrik Kopp & Kahlenberg z Kassel.
UWAGA! Niemieckie nazwy wywołały nostalgię. Przypomniałem sobie moje przemierzanie Drogi Jakubowej przez Niemcy. Ten fragment w którym zaledwie wspomniano o Kasell znajduje się TUTAJ.
Rozglądając się po ścianach napotykano na dowody aktywności dostrzeżone i docenione przez innych.
Trzeba by tu spędzić cały niejeden dzień aby zapoznać się z urokami tego miejsca. Szukając ciszy i spokoju było się tu wcześniej.
Przeglądając swoje zasoby przypomniałem sobie nawet i tą krótką wizytę.
Gastronomicznym punktem kulminacyjnym była zupa wołowa w postaci flaczków. Ale jakie smaczne one były! Od tego momentu ludzi dzielę na dwie kategorie: tych co jedli tą zupę i tych którzy będą!
- Ta polska klasyka kulinarna zrobiona osobiście przez Babcię zasługuje na najwyższe uznanie.
JEŻELI FLACZKI TO TYLKO W ARKADII.
Nawet nie wiadomo kiedy czas zleciał i trzeba było ruszyć w drogę.
Rozmarzona a zalotna krówka z Bielczyn ostatecznie potwierdziła tezę postawioną na początku tej notki.
A potem to już była Grzywna i Łysomice czyli prawie jak w domu.
Przeglądając swoje zasoby przypomniałem sobie nawet i tą krótką wizytę.
Gastronomicznym punktem kulminacyjnym była zupa wołowa w postaci flaczków. Ale jakie smaczne one były! Od tego momentu ludzi dzielę na dwie kategorie: tych co jedli tą zupę i tych którzy będą!
- Ta polska klasyka kulinarna zrobiona osobiście przez Babcię zasługuje na najwyższe uznanie.
JEŻELI FLACZKI TO TYLKO W ARKADII.
Nawet nie wiadomo kiedy czas zleciał i trzeba było ruszyć w drogę.
Rozmarzona a zalotna krówka z Bielczyn ostatecznie potwierdziła tezę postawioną na początku tej notki.
A potem to już była Grzywna i Łysomice czyli prawie jak w domu.
Tego dnia przejechano 79 km po następującej trasie: https://tiny.pl/c95bjw83m

























