Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kurs na przewodników po Borach Tucholskich. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kurs na przewodników po Borach Tucholskich. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 7 sierpnia 2017

Górnicza wioska: Piła - Młyn 1/2 (1877)

20 km na południe od Tucholi leży Wioska Górnicza: Piła-Młyn. Z tą kopalnią w środku Borów Tucholskich było dokładnie tak jak ze spotkanym wcześniej  Indianinem.

No bo niby jak? No bo niby skąd w środku wielkiego lasu kopalnia?! ...a jednak!

Tradycja zapomniana odżyła za sprawą pasjonatów niejako przymuszonych do zajęcia się tematem: Stowarzyszenie BUKO wzięło sprawy w swoje ręce.

I tak to co się okazało być na początku wielkim problemem (zapadanie się ziemi po kopalnianych wyrobiskach) z czasem okazało się atutem i szansą dla wioski.

Wykład przy makiecie trwał pewnie długo, ale czas przestał mieć znaczenie gdy poszły opowieści. Jak powstawała Górnicza wioska w ogóle,  jak tworzono makietę i te fragmenty prawdziwej kopalni które dotąd zostały odtworzone...  .

Pasjonujące historie serwowane przez Panią Przewodnik utrzymywały nas w ciągłej gotowości intelektualnej dając podkład pod zrozumienie tego fenomenu jakim było kilka kopalni w środku Borów Tucholskich.

Znajomość rzeczy, barwność stopniowanych dramaturgicznie opowieści oraz wdzięk osobisty Pani Przewodnik nie pozwalają mi konkurować z Nią poprzez przytoczenie którejś z tych stories.
-Trzeba je samemu usłyszeć.

Tutaj w Piła-Młynie gdzie tradycja związana z wydobywaniem węgla została bezpowrotnie utracona z najwyższym pietyzmem na makiecie odtworzono to co dawno minęło.

Fachowcy ze Ślaska pomagali ustalić jakie tu były kolejki wąskotorowe, jakie miały przeznaczenie poszczególne budynki i odtworzone urządzenia... .

Makieta jest już prawie gotowa. Pozostało jeszcze - dosyć kosztowne - zabezpieczenie jej przez nazbyt entuzjastycznymi oglądaczami.

Nieostrożne dotknięcie któregoś z delikatnych elementów (a każde dotknięcie jest takie!) to prawie zawsze strata co najmniej kilkuset złotych... .



Zasypywani faktami, historyjkami i anegdotami słuchaliśmy uważnie.

...co raz to profesjonalnie i z wdziękiem odśmiewani aby utrzymać uwagę.

Dla mnie były to historie o tym jak malutka społeczność w głębi Wielkiego Lasu znalazła dla siebie oryginalny i niepowtarzalny sposób na życie.




I tak właściwie przygotowani ruszyliśmy zwiedzać kopalnię w terenie.


poniedziałek, 31 lipca 2017

Jeżeli jesteś.... (1870)

Do Świętego Gaju przybyliśmy z oficjalną wizytą w pełnym składzie kursu na Przewodników po Borach Tucholskich.

Pierwsza i druga wizyta w tym miejscu były zupełnie prywatnymi i dało się zrobić wtedy parę zdjęć.

Obecny pobyt w grupie większej niż 2 osoby (czasem i taka jest za duża!) skutkował uruchomieniem osobiście wymyślonego porzekadła.

"Jeśli jesteś na plenerze w obecności innych to masz przyjaciół, ale... nie masz zdjęć!"

Było o czym porozmawiać, było na co zwracać uwagę... .

W większej niż dwie osoby grupie mieszają się dwa sposoby odbioru tego świata przez różne zmysły.

I dlatego próby robienia dwóch rzeczy na raz nie mogą się udać!

A w ogóle jak można robić zdjęcia gdy komary wielkości małych wróbli atakowały falami?!

Z zazdrością więc spoglądałem na leśników w naszej grupie. Podczas gdy zwykli ludzie ratowali się jak mogli przed żarłocznymi komarami ci - nietykalni dla krwiopijców - zachowywali kamienny spokój.
- Co oni używają, że ich nie?!



środa, 26 lipca 2017

KLOSNOWO - Wyłuszczarnia szyszek 2/2 (1865)

Dla mnie kluczowym punktem zwiedzania całego kompleksu był SILNIK KTÓRY PORUSZAŁ WYŁUSZCZARNIĘ. Spalinowy, diesel jedyny taki w Europie. Ponad wszelką wątpliwość u n i k a l n y !

Czeszcząc Internet w sprawie tego silnika okazało się, że firma która go wyprodukowała istnieje do dzisiaj i że nie tylko wielcy i włochaci faceci (kurtki w łańcuchach i ćwiekach!) mogą być zafascynowani XIX wieczną techniką, ale i także delikatne panie.

Próbując domyślić się, kto jeszcze może być zainteresowany taką starą techniką do głowy przychodzą mi czciciele i wyznawcy diesel-punku do których sam się zaliczam :-)
- Kto przeczyta "Demona ruchu" (by Stefan Grabiński) ten nim zostaje.

Samo Klosnowo (Nadleśnictwo Rytel) leży na rowerowej trasie  "Kaszubskiej Marszruty". a goście od geocashingu mają tutaj też swoją skrzynkę pełną fachowych informacji.

Same urządzenia byłyby martwe gdyby nie ludzie którzy je entuzjastycznie udostępniają.

Oprowadzający nas Marek Pałaszyński (Kierownik Stacji Oceny Nasion) od pierwszych dni Kursu dla Przewodników po Borach Tucholskich promował klosnowski temat - jak widać - skutecznie, za co się Mu dziękuje!


Dziękuje się także Nadleśnictwu Rytel, które zadbało o catering i sympatyczne gadżety dla uczestników Kursu.

O ile zjadalny talerz zrobiony z otręb wywołał nasze przyjemne zdziwienie tak samo jak ekologiczne sztućce (które zastosowano natychmiast!) to hitem okazał się ekologiczny długopis z funkcją smartfonowego pisaka.
- Oj, przydaje się!

Zaglądając w zakamarki "Wyłuszczarni" ze stuletnim silnikiem w roli głównej - jakby żywcem wziętym z "Ziemii Obiecanej" - stwierdzam: jest się czym zachwycić.
- Po wielokroć!

PS. Potwierdzam, że Nowa Wyłuszczarnia - choć sprawniej działająca i wydajniejsza - to duszy nie ma ;-)










Podziel się