Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Gniewkowo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Gniewkowo. Pokaż wszystkie posty

środa, 21 października 2026

Inowrocław smutny bardzo (2438)

Pokazało się okienko pogodowe?
- No to w drogę do Inowrocławia w którym się było już nieraz!

Jakoś tak się pojechało, że trafiłem na wiadukt w Kąkolu. Przed wdrapaniem się nań trzeba było się do tego przygotować. A więc: koszula won! ZA GORĄCO.

Patrząc na tego Księcia w Gniewkowie zjedzono kanapkę.

Przekraczano budowaną  dwupasmówkę coś jakoś tak obok. 

No i w końcu trafił się Kłopot. 



Dojazd do Inowrocławia jakimiś szutrowymi bokami nie był porywający. Być może z uwagi na tą kiepską trasę sam Inowrocław zastano smutnym. 

Z czystego obowiązku  jednym okiem zauważyłem dwa kościoły.

Może kiedy indziej by mi się chciało pobyć w tym miasteczku, ale świadomość krótkiego dnia wskazała, że im prędzej stąd wyjadę tym lepiej będzie... .   



Była jeszcze gniewkowska chwila na pizzę. No niby wszystko w niej było oki, ale... . 

Samo Gniewkowo też opuszczałem w pośpiechu. 

Z rzeczy godnych uwagi a zauważona tego dnia to: lokomobila w Małej Nieszawce. 



Miałem nawet okazję porozmawiać ze współwłaścicielką tego obiektu.
- To pasja mojego męża. On ją odnawiał.

PS. Wyjazd z Inowrocławia był upiorny! Przez dłuuugą godzinę (albo i dłużej!) od wyjazdu z miasta  towarzyszył mi potężny hurgot latających śmigłowców.
- Co to za życie mają mieszkańcy Latkowa i okolic?

Nie dość, że w Inowrocławiu i w przysiółkach zupełnie nie mają ścieżek rowerowych (sic!) to jeszcze ten potężny miarowy huk... .
 
Prawdziwą frajdę sprawiło mi posługiwanie się serwisem Mapy.com. Wskazanie, że z Ino do Torunia jest ciągle z górki (serio, serio!) osłodziło dokuczliwe niekiedy działanie wiatru. 

Tego dnia przejechano 98 km po trasie: https://tiny.pl/r2gyyf5ds

piątek, 5 czerwca 2026

No ile można? (2397)

Ile można jeździć tymi samymi drogami, do tych samych celów? Dużo razy można, aż... w końcu to dużo się przeje.
- Właśnie czuję sie najedzony a nawet PRZE.

Powstała więc LISTA TRAS KANONICZNYCH. Jak na razie obejmuje 60 punktów, ale co jakiś czas (powoli, ale)  rośnie. Ułożona została narastająco co do planowanych odległości tam i powrotem.

Tak jadąc według planu mam za sobą kolejne trzy cele: 
1. Taras im. Michała Kokota:
    (51 km, 2026_06_02, https://tiny.pl/rc32x3yht)
2. Gniewkowo:
    (61 km, 2026_06_03, https://tiny.pl/n-mkx2tjk)
3. Chata Kantora:
    (60 km, 2026_06_05, https://tiny.pl/y4-q55xjx)

O tym jak się jedzie do punkt nr. 1 nie trzeba się rozpisywać. Każdy o tym dobrze wie. Okrutna betonka, brutalne szutry oraz piachy po pachy i tak dalej. Legenda wiejska głosi, że (wkrótce) mają tą drogę ulepszyć. (Hłe! Hłe!) - Myślę, że wątpię iż to nastąpi jeszcze w tej dekadzie. Obym się mylił, tak jak pomyliłem się co do Chaty Kantora!

...bo jak to się niedawno rozpisywano ma się ona właśnie tak:

I o tym Osieku już było.

O tym RAJDZIE GRANICZNYM warto wiedzieć! ...a najlepiej wziąć w nim udział.

PS. Można spodziewać się, że w najbliższym czasie sporo będzie na OT o przejażdżkach rowerowych.

niedziela, 1 sierpnia 2021

8 setka: Rajd Jakubowy Toruń - Mogilno - Toruń (2224)

To był zwyczajny, turystyczny rajd, tyle że z nazwą jakubową. 

Przyglądałem się zawodnikom biorącym udział i nie znalazłszy nikogo znajomego rozczytywałem po ubiorach skąd są.

Impreza była dobrze przygotowana - jak to na wydarzeniach organizowanych przez Urząd Marszałkowski. Sprawne wydanie pakietów startowych i... punktualnie o 9-tej wyruszono do Mogilna.

Uwagę moją zwrócił rowerzysta, który z dumą rozprawiał o polskiej marce PROX związanej z produkcją i dystrybucją akcesoriów rowerowych. 
- Jak później z przyjemnością zauważyłem, też się takiego producenta lampkę ma. 

Firma z obrazka - to profesjonaliści w każdym calu! Chyba główna obsługująca imprezy sportowe u Marszałka Województwa. 
- Po prostu sprawni w swojej robocie.

Tym razem - wobec nieznania się - odstąpiłem od robienia portretów. A właściciele pleców - jak widać -  pochodzili z różnych zakątków województwa.

Niemniej jednak się rozmawiało! Niektórzy pytali o wynalazek, na którym się poruszam. Innych ja sam zagadywałem.

I tak na przykład dowiedziałem się że można biegać po 200 km miesięcznie! Znaczy się tak zaplanowano, ale (tym dwojgu młodym ludziom) plan się nie powiódł i teraz już biegają tylko po 300 km... .  Chociaż zdarza się im tego nie dotrzymać i zaliczają tych kilometrów na miesiąc i 500!
- Słownie: pięćset kilometrów na miesiąc biegiem.

I tak na pogwarkach i kręceniu pedałami czas mijał.


Pierwszy odpoczynek był w połowie drogi  do Gniewkowa, przy znanej wszystkim wiacie odpoczynkowej.



Droga do Kruszwicy przebiegła bezproblemowo. Sprawnie wydano posiłki, których było nieco z naddatkiem. Załapawszy się na drugą porcję przezornie zostawiłem ją sobie "na później" co okazało się słusznym posunięciem.

Podczas tego postoju, tak jak i podczas jazdy było o czym porozmawiać. Spotkanie pielgrzyma jakubowego wyróżniającego się swoim strojem to też było coś!

Czasami rozmawialiśmy o innych naszych pasjach. No i zadałem to pytanie: Jak można (nie pasjonując się snookerem) zajmować się curlingiem?! No jak?

Odpowiedź brzmiała; z zapałem, z pasją, na cały regulator! Okazało się, że taka dyscyplina sportu i w Toruniu jest uprawiana.
- Może kiedyś trafię na zawody?! 

Pod koniec tej części rajdu pokazały się piachy! Wcześniej bywały jakieś piaseczki, szutry drobnieńkie takie, ale tu już były poważne piaszczyska!

Najwięksi przełajowcy, ci na szerokich oponach z traktorowym bieżnikiem schodzili z rowerów i przeciągali swe wspaniałe maszyny przez niekończące (zdawałoby się) piachy. 

Jak objaśnił któryś z organizatorów: święty Jakub cały czas po asfaltach też nie pielgrzymował... . 

Tuż przed dotarciem do celu była jeszcze krótka przerwa na picie. 
- Się należało po takim wysiłku.

W końcu dotarliśmy do celu: Muzeum Ziemi Mogileńskiej w Chabsku. Przywitał nas  piękny patriotyczny mural, a organizatorzy zaserwowali jedzenie i picie.
 
Kiedy usłyszałem utwór Freddiego M. "We Are The Champions" wiedziałem, że ten kawałek i mi się należał :-) Zabrzmiało to trochę jak "Buen Camino" podczas wjazdu do Jakubowa... . 

I na tym rajd się zakończył. Oficjalnie. Dla mnie pojawił się dylemat: szukać spania czy skorzystać z własnego namiotu? Za niehonorowy uznano powrót pociągiem czy innym samochodem. 

Rozmawiając o niebezpieczeństwach powrotu główną szosą (15-tka! Ona nie ma pobocza) ustalono, że: mimo zagrożenia można nią jechać, ale tylko do 22-giej. Potem - jak to w niedzielę -  ruszają tiry. Do tego czasu powinniśmy dać radę dotrzeć do Gniewkowa, a stamtąd już brzeziniakiem jest spokojna jazda. 

Przysłuchujący się rozmowie pan Jan (nauczyciel na emeryturze, uczący kiedyś w szkole specjalnej) postanowił przyłączyć się do wspólnego powrotu. 

Były z jego strony obawy o jazdę samym lasem. Chodziło o to, że wilki, że rozbójnicy grasujący na drogach ciemną nocką i w ogóle przez bezludzie co absolutnie zniechęcało go do jechania tą trasą. 

Nie dałem się przekonać i ostatecznie szczęśliwie (a na oparach elektryczności) dojechano do Torunia. Główną zasługę należy przypisać magicznej lampce (polska firma PROX), której nigdy dotąd nie używałem. Okazała się fantastycznie skuteczna w oświetlaniu nocnej, czarnej jak smoła leśnej drogi.

Tuż przed domem pokręciłem się jeszcze po okolicy, aby statystyka lepiej wypadła :-) Tym sposobem wykręciłem rekord życiowy za jednym przejazdem: 191 km o czym z dumą zawiadamiając w życzliwej pamięci zachowuję całe to - zwyczajne przecież - sportowe wydarzenie.

piątek, 23 lipca 2021

6 setka: "Skołowani" i... Lovenda Kujawska (2222)

KTO: Program ABSOLWENT UMK, "Skołowane Niedziele"

CO: Wycieczka rowerowa Klubu SKOŁOWANI oraz trasa własna 

GDZIE / DOKĄD: Zajezierze - Pensjonat SIENKIEWICZÓWKA, Hodowla Psów Rasowych ASTROLABIUM, oraz LOVENDA KUJAWSKA we wsi Leszcze

KIEDY: 11 lipca 2021r. (g.10:00 - 16:30); 19:30 

W ramach dbałości o kondycję wycieczkę ze "Skołowanymi" postanowiono przedłużyć o... o tym za chwilę! Trasa do Gniewkowa urozmaicona była kapciem, który (komuś się wydarzył) a niezwykle sprawnie został usunięty.
- Użycie żelu do suchego mycia rąk zostało zauważone i udokumentowane.

Pięknie i spokojnie się jedzie w kierunku  Gniewkowa, przez znany brzeziniak powstały po olbrzymim pożarzysku. 

Po dojeździe do agroturystyki "Sienkiewiczówka" uważnie przyglądano się zwierzętom i urokliwej okolicy. 

Trzeba przyznać, że ten zespół wypoczynkowy jest świetnie wyposażony! 

Porządne miejsce grillowe...

...sauna z pełnym wyposażeniem i...

...co ciekawe nie tylko w obiekcie, ale i ze stanowiskiem kąpielowym na zewnątrz!

Całości dopełnia mikroskopijna wysepka z romantycznym mostkiem. Jest gdzie odpoczywać, jest gdzie odsapnąć na łonie natury.

Drugim punktem wyprawy "Skołowanych" była położona niedaleko Hodowla Psów Rasowych ASTROLABIUM FCI. 

Psy (Berneński pies pasterski oraz Golden retriever) okazały się wielkie, przyjazne i tak naładowane przyjacielską energią, że aż... .

Nie było mowy, aby tym ruchliwym, podekscytowanym stworzeniom zrobić przyzwoite zdjęcie! Trzeba by się tam kiedyś wybrać ponownie, mając na sesję zdecydowanie więcej czasu.
- A czas naglił i trzeba było po cichu (po wielkiemu cichu!) realizować własną już część wycieczki.

Gniewkowo pojawiło się nadspodziewanie szybko przyciągając uwagę duchem literowym, który pewnie już dawno został odczytany przez "Literołapa". 

Po drodze spotkałem się po raz pierwszy (ale bez odwiedzenia) z Parkiem Kulturowym w Płonkowie. 

Szkoda, że ta idea, pomysł na Park Kulturowy w odniesieniu do Torunia nie znalazł się uznania w oczach władz miasta... . 

Zdążając do LOVENDY KUJAWSKIEJ w locie łyknięto pizzę w Rojewie. Smaczną!

Przywitał mnie sympatyczny młodzieniec, który jednocześnie zaopiekował się moim rowerem.

OZ (Osoby Zainteresowane) informuję, że Grzegorz posiada oryginalne hobby biznesowe: hoduje dżdżownice kalifornijskie... . 

Po zapoznaniu się z regułami pobytu mogłem zanurzyć się w pola lawendą pachnące. 

W przyległym sklepiku wszystko było lawendowe! 


Podczas zwiedzania całego kompleksu agroturystycznego natrafiłem akurat na warsztaty w pleceniu wianków. 


A wszystko pachniało tam lawendą, lawendą i tylko lawendą!



Odjeżdżałem stamtąd naładowany zapachami, kolorami i wrażeniami. 
- Poleca się P.T. Obserwatorom odwiedzenie tego miejsca. 

PS. Numer dzisiejszej notki przypomniał mi kilometry przejechane w zeszłym roku podczas Drogi Jakubowej.

Podziel się