Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania Włęcz, posortowane według trafności. Sortuj według daty Pokaż wszystkie posty
Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania Włęcz, posortowane według trafności. Sortuj według daty Pokaż wszystkie posty

czwartek, 20 września 2018

Requiem dla Chaty Kantora (2022)

Nic nie rozumiem z tego co się dzieje! ...ale po kolei.

Po raz pierwszy spotkałem z z nazwą Włęcz tutaj. Mówiąc "Włęcz"  nikt nie ma na myśli wioseczki (bo ona nie istnieje) tylko jedyną, znaczącą po niej pozostałość czyli Chatę Kantora.

W trzy lata później pogodnym latem wybrano się tam z okazji oddania osieckiej ścieżki rowerowej.

Wszystko zdało się wtedy być w porządku. Chata ogacona, plandeką zabezpieczona, za skromnym ale jednak płotem zdawała się być bezpieczna.

Na swój dychawiczny sposób żyła i cieszyła się swoim istnieniem na pełen regulator. Ostatni jej lokator byłby zadowolony, że miejsce pamiętane jest, że Chata nie przepadła.

Jeszcze trzy lata temu wziąłem udział w niezwykłym wydarzeniu tam się odbywającym. Panamickiewiczowskie "Dziady" tam odprawiano! Co to było za wydarzenie!

Myślałem wtedy: co za niezwykłe miejsce! Jakie wielkie szczęście, że mogłem brać udział w tym nie lukrowanym i bardzo autentycznym przedstawieniu... .

I trwał ten Włęcz we mnie uspokojony tym, że niedawno symboliczna uroczystość się tam wydarzyła. Dzwon tam symbolicznie zawieszano czego być świadkiem nie mogłem, ale duchem było się blisko i to owszem-owszem.

W gwarze codzienności stan Chaty umknął mi skutecznie, chociaż solidna relacja prasowa i wieści z witryny TAK TRZEBA były doskonale precyzyjne.

Parę dni temu w poszukiwaniu miejscowych ptaszków w tamtejsze okolice się wybrano. A co zastałem z wielkim żalem pokazuję widząc jak wśród wielu przyjaciół psy zająca zjadły... .
- I wcale nie uspokaja mnie info o tym, że obiekt wpisano tu i ówdzie. 

I tak kracząc, gorąco życzę sobie "obymsięmylił", bo a nuż to wpisanie będzie początkiem drugiego życia Chaty Kantora?
- Co niech tak się stanie!











sobota, 14 listopada 2015

O tym co zdarzyło się we Włęczu 1/2 (1566)
















Na drugim brzegu Wisły, naprzeciwko Ciechocinka leży WŁĘCZ.
Tuż za Osiekiem, ledwie parę kilometrów od Jeziora Osieckiego.


















WŁĘCZ to dziś już nieistniejąca wieś. Tam jest zabytkowy cmentarz menonicki
przywrócony do istnienia przez społeczników z grupy TAK TRZEBA.



























Wobec braku zainteresowania muzealników lokalna społeczność
zabezpiecza własnymi siłami stojącą tam chatę (jedyna która tam się ostała)
i wykorzystuje ją na miejsce lokalnych przedsięwzięć.

Było już tam niejednokrotnie "Topienie Marzanny" i wesele, były też
wystawiane tam "Dziady". Pomny tego wydarzenia - które umknęło mojej
uwadze w zeszłym roku - tym razem nie odpuściłem.
- A com widział P.T. Obserwatorom pokazuję! 
















Zapraszam do tej story razem z Maćkiem Dark'iem, który wspierał mnie
tam i nazad swoją radą, pomocą i GPS-em. A dotrzeć tam trudnowato!
Najpierwz Torunia przez Złotorię do Osieka i i wreszcie (o wielka frajdo!)
niezapomnianą betonką.
















Uwaga: droga ta jest twardo wyboista tak, że plomby z zębów można
pogubić! A potem to jest (tu widoczna) droga piaszczysta. Mocno.
- I wreszcie"Chata Kantora"!
















Stojąca na skraju cmentarza, ozdobionego pozostałością dzwonnicy... .


















Zabiedzona ta chata, własnymi rękoma zapaleńców zabezpieczona plandeką,
płotem i prawie codziennym staraniem aby się nie zawaliła do reszty. Obiekt
stojący na terenie należącym do oligarchów z "Energi" (tamę tam na pohybel
Przyrodzie zbudować chcą!) użyczony został na 3 lata toruńskiej parafii
protestanckiej: bez prawa robienia tam większych inwestycji.
















Mimo to lokalne władze po wycince zawadzających drzew przekazały parę pni,
ktoś tam ma tartak to je przetarł na kloce, które te najbardziej zmurszałe zastąpić
mają. Strażacy z OSP położyli na dachu plandekę coby do środka woda się tak
bardzo nie lała... . No i stoi ta choć niepiękna chata... ale stoi!
- I służy ludziom w prawdziwie piękny sposób.

A że tuż przy cmentarzu ona to na lokalne "Dziady" obiekt w sam raz.














Mimo iż my ludzie obce przywitano nas serdecznie!
















Kto mógł to skorzystał i nawet grzańca na początek dostał!
















Gdy noc już zapadła goście zaczęli przybywać. I to jak tłumnie! Proszę
sobie wyobrazić: ciemno, droga jak opisano, odludzie kompletne, a tu
kilkadziesiąt aut, jedno po drugim zajeżdża... .











































...i   t a k i m  to sposobem goście przybywać w progi zaczęli.






















 














A przy okazji tego przybywania... odrobina prywaty. Niektórzy z przybyłych
widzów niezwykle spontanicznie reagowali na widok waszego pokornego
sługi wielkie oczy robiąc.
- Na co jest dowód w postaci stosownego obrazka.
















Zanim jeszcze impreza się rozpoczęła obszedłem chatę wokół różne ślady
poprzednich Wydarzeń odnajdując.


















Podczas tego obejścia chaty zauważono także upiora komórkowego.
















A potem to już tylko chwila rozmowy i...




można było wchodzić!

c.d.n.

wtorek, 3 grudnia 2019

WŁĘCZ czyli jak wróciłem 2/2 (2118)

Droga powrotna lasami i piachami po pas... . Szybko chciałbym o niej zapomnieć, gdyby nie fakt, że na drugim brzegu zgubiłem / znalazłem komórkę.

Trzeba było w tym celu najpierw poprosić Kogo Trzeba o pomoc w znalezieniu, a potem cofnąć się ze dwa - trzy kilometry.
- I już!


Mogłem, oczywiście, że mogłem szukać prostej drogi szosą na powrót, ale wtedy nie miałbym okazji natrafić na Włęcz.

W zasadzie to dotarłem tam na czuja. Nie zachęcały do tego grube żwiry w których nie raz i nie dwa kręciłem rowerem piruety :-)
- Hybrydy w miękkich podłożach tak mają... .

Chatę kantora przy nadchodzącym zmroku znalazłem w opłakanym stanie! Bardziej opłakanym niż zwykle.

Niemniej jednak nowe ogrodzenie wskazuje na to, że obiekt nie został całkowicie porzucony... .





Nocny powrót miał sporo uroku! Od Osieka gdy już zrobiło się całkiem ciemno miałem okazje wypróbować nocne oświetlenie i... było nieźle, spełniło swoją rolę!


Mżawka która pojawiła się od rogatek Torunia była nastrojowa i wcale nie przeszkadzała w delektowaniu się przejazdem na ostatnich kilometrach.

Trasa na zakończenie sezonu podsumowana zostaje taką oto statystyką.

Długość trasy: 83 km
Czas całej wyprawy: 8 godz. 41 min
Czas w ruchu: 6 godz.
Średnia v w ruchu: 14,4 km/godz.
Max v: 32 km/godz.

PS. Deszczyk padał i mżył na przemian a młodzież na rubinkowskim stadionie grała jakby nigdy nic!

Podziel się