sobota, 14 listopada 2015

O tym co zdarzyło się we Włęczu 1/2 (1566)
















Na drugim brzegu Wisły, naprzeciwko Ciechocinka leży WŁĘCZ.
Tuż za Osiekiem, ledwie parę kilometrów od Jeziora Osieckiego.


















WŁĘCZ to dziś już nieistniejąca wieś. Tam jest zabytkowy cmentarz menonicki
przywrócony do istnienia przez społeczników z grupy TAK TRZEBA.



























Wobec braku zainteresowania muzealników lokalna społeczność
zabezpiecza własnymi siłami stojącą tam chatę (jedyna która tam się ostała)
i wykorzystuje ją na miejsce lokalnych przedsięwzięć.

Było już tam niejednokrotnie "Topienie Marzanny" i wesele, były też
wystawiane tam "Dziady". Pomny tego wydarzenia - które umknęło mojej
uwadze w zeszłym roku - tym razem nie odpuściłem.
- A com widział P.T. Obserwatorom pokazuję! 
















Zapraszam do tej story razem z Maćkiem Dark'iem, który wspierał mnie
tam i nazad swoją radą, pomocą i GPS-em. A dotrzeć tam trudnowato!
Najpierwz Torunia przez Złotorię do Osieka i i wreszcie (o wielka frajdo!)
niezapomnianą betonką.
















Uwaga: droga ta jest twardo wyboista tak, że plomby z zębów można
pogubić! A potem to jest (tu widoczna) droga piaszczysta. Mocno.
- I wreszcie"Chata Kantora"!
















Stojąca na skraju cmentarza, ozdobionego pozostałością dzwonnicy... .


















Zabiedzona ta chata, własnymi rękoma zapaleńców zabezpieczona plandeką,
płotem i prawie codziennym staraniem aby się nie zawaliła do reszty. Obiekt
stojący na terenie należącym do oligarchów z "Energi" (tamę tam na pohybel
Przyrodzie zbudować chcą!) użyczony został na 3 lata toruńskiej parafii
protestanckiej: bez prawa robienia tam większych inwestycji.
















Mimo to lokalne władze po wycince zawadzających drzew przekazały parę pni,
ktoś tam ma tartak to je przetarł na kloce, które te najbardziej zmurszałe zastąpić
mają. Strażacy z OSP położyli na dachu plandekę coby do środka woda się tak
bardzo nie lała... . No i stoi ta choć niepiękna chata... ale stoi!
- I służy ludziom w prawdziwie piękny sposób.

A że tuż przy cmentarzu ona to na lokalne "Dziady" obiekt w sam raz.














Mimo iż my ludzie obce przywitano nas serdecznie!
















Kto mógł to skorzystał i nawet grzańca na początek dostał!
















Gdy noc już zapadła goście zaczęli przybywać. I to jak tłumnie! Proszę
sobie wyobrazić: ciemno, droga jak opisano, odludzie kompletne, a tu
kilkadziesiąt aut, jedno po drugim zajeżdża... .











































...i   t a k i m  to sposobem goście przybywać w progi zaczęli.






















 














A przy okazji tego przybywania... odrobina prywaty. Niektórzy z przybyłych
widzów niezwykle spontanicznie reagowali na widok waszego pokornego
sługi wielkie oczy robiąc.
- Na co jest dowód w postaci stosownego obrazka.
















Zanim jeszcze impreza się rozpoczęła obszedłem chatę wokół różne ślady
poprzednich Wydarzeń odnajdując.


















Podczas tego obejścia chaty zauważono także upiora komórkowego.
















A potem to już tylko chwila rozmowy i...




można było wchodzić!

c.d.n.

Brak komentarzy:

Podziel się