Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zimorodek. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zimorodek. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 3 października 2016

Kwiat paproci i spełnione życzenie (1686)
















Jezioro było ciche i spokojne, tylko perkoz coś tam wyprawiał
pływając w kółko. No to ponton na wodę i za nim w bezpiecznej
odległości.
















Omijamy ostrożnie dyżurnego kaczora, co to stał na szczątku
pomostu od rana. Jogin czy co?!
...bo przecież na jednej nodze.
I ciągle.
















Gładka wody toń nic nie zwiastowała.
















Aż tu naraz...! Gdyby to nie był nenufar, można by pomyśleć,
że to kwiat paproci. Na wszelki wypadek wymamrotałem po cichu  
(po wielkiemu cichu!) życzenie. Jedno.
















Myślałem, że zaklęcie nie zadziałało, bo nic się nie wydarzyło.
Tylko woda jakby się nieco zaniepokoiła. Mgiełką zaciągnęło.
















I wtedy ujrzałem go! Na początku był jak marzenie niebieski błysk,
a potem... .
















 ...a potem to utrwaliłem obraz pt: "Przyroda i cywilizacja"!
















A sam zimorodek - mimo iż małogabarytowy to ptaszek
i żaden z niego bocian - okazał się miły i zachęcający do polowania
na niego. Jeszcze mu kiedyś portret albumowy zrobię!

To będzie kiedyś, a teraz cieszy mnie ten co usiadł na matrycy.
- I trwa jak spełnione marzenie.


czwartek, 9 lutego 2012

Przypadek (818)

Akurat kontemplowałem świeżo znalezionego grafita.
Zaniedbany nieco, ale jeszcze miał - jakby to powiedziała Mniszkówna - "ślady
dawnej
piękności na twarzy"... .



Musiałem wyglądać na miejscowego skoro dwóch panów w dostawczym aucie
z Brodnicy (wpadnę na rowerze kiedyś tam!) zagadnęło mnie o drogę.

E tam! Zamiast tłumaczyć (zakręcona droga do tego miejsca jest!) zabiorę się
z wami... . Sympatyczne spotkanie - chwila przejażdżki - miłe pożegnanie. Była
oczywiście i obiecanka, że jak będę w tej wymarzonej Brodnicy to oczywiście
ich odwiedzę. No i tak się rozstaliśmy.



I marnym drobiazgiem jest fakt, że nie było wymiany adresów.
- W końcu Brodnica to nie Nowy Jork czy inne Buenos Aires.
Jestem przekonany, że się spotkamy! Na pewno.
- Niech no tylko zakwitną jabłonie!

Kiedy się wybieram na jakąś wyprawę to na podorędziu mam zawsze parę marzeń.
Te z Brodnicą wiążą się z fotografowaniem:

  • ichniego ratusza co ma takie same sygnaturki jak nasz kościół mariacki
  • okolic Drwęcy gdzie można utrwalić takiego rarytasa jak zimorodek
I spełnienia się w tym roku co najmniej tych dwóch brodnickich marzeń uprzejmie sobie życzę!

Podziel się