Pokazywanie postów oznaczonych etykietą muflon. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą muflon. Pokaż wszystkie posty

piątek, 20 lutego 2015

Sam pośród zwierząt (1510)

Oczywiście, że idzie na wiosnę! ...trochę jeszcze do niej daleko, ale
ważne oznaki już są. Na osobiste oczy widziano jak dzikie gęsi leciały,
krzyk niespokojny, wiosenny ich słychać było... .
















Niemniej jednak w cierpliwość trzeba się uzbroić od stóp do głów.
Karabinami maszynowymi odganiać trzeba igły mrozu, granatami
wieszać na gałązkach pąki białych róż... .


Gdzieś tam mruczy groźnie wojna ale u nas spokój, u nas cicho i ciepło
jest, u nas miasto pogodne, u nas wieś spokojna. I niech tak dalej trwa.
I niech tak dalej jest.
- Korzystajmy z luksusu. 



























































środa, 16 października 2013

Zaproszenie na lemura 2/2 (1345)

Ten wczorajszy zapis o "Ogrodzie Zoologicznym" był celowy! Wiadomo przecież powszechnie, że
w Toruniu mamy "Ogród Zoobotaniczny". Tylko kto do tutej przychodzi na botanikę?! Może ktoś, ale
oprócz mnie. Botanika w tym wydaniu jest nudna i przeznaczona dla specjalistów. Jakieś tam platany to
jeszcze rozumiem ("Pani pod platanem siądzie sobie z panem"), ale badylki? One odpadają! No, chyba
żeby miały coś wyróżniającego: zapach, kolor, kształt, fakturę... . 

Jeśli "Ogród" miałby pełnić rolę edukacyjną to w botanicznym zakresie daleko mu do tej roli. Zrobiono
dosłownie NIC, aby przybliżyć wartość czy unikalność znajdujących się tam roślin. A te niezauważalne
tabliczki to proszę sobie wsadzić w jakieś lepsze miejsce.

Ten mój brak zrozumienia dla botaniki - o który zadbały władze ogrodowe - nawiązuje do nowych trendów
jakie w "Ogrodzie" zapanowały. Pożałowania godny gipsowy kangur prężący swą torbę nie wiadomo po
co, zbędna sadzawka zajmująca miejsce dla zwierzów, które by mogły na otwartym wybiegu pokazywać
swoją unikalność czy bujaczki i piaskownica... . To są tryndy w które to krzaki idzie za swoją komercyjną
potrzebą nasz miejski "Ogród".

Wygląda na to, że "Onże" dryfuje w kierunku bezwstydnego podlizywania się publiczności bardzo masowej
za nic mając swoją / swą historyczną spuściznę. Zbyt mało wiem na temat organizacji tego typu wystaw, ale
czuję jakieś poważne odstępstwo od prawdziwie mądrej, dobrze przemyślanej misji, którą powinien pełnić.
- Tytułowy lemur jest tym znakiem infantylnego czasu jaki nastał dla "Ogrodu".

W obecnej postaci "Ogród" odbieram jako ekskluzywny plac zabaw dla dzieci w wieku przedszkolnym.

A co dla mnie? Nieodmiennie cieszy mnie widok surykatek i rogatych! Dzikie i swobodne dają się obejrzeć
bez krat.  To jest ten prawdziwy "Ogrodu" skarb! Pochowane po kątach niedźwiedzie, zastraszone lemury
czy osowiałe kocisko znacznych rozmiarów to tylko przykłady niewolników zaspokajających próżność ich
właścicieli.

Nic więc dziwnego, że po wyjściu z tego więzienia zwierząt odetchnąłem szeroko:
dobrze jest być na wolności.

I - choćby tylko - dla tego uczucia warto odwiedzić "Ogród Zoobotaniczny" w Toruniu.

c.b.d.u.

Ostrzeżenie! W "Ogrodzie" znajduje się toaleta pamiętająca czasy wczesnego Gierka.
Dla osób wrażliwych to może być szok kulturowy.











































wtorek, 15 października 2013

Zaproszenie na lemura 1/2 (1344)

Dnia pewnego na pocztę najzupełniej elektroniczną przyszło zaproszenie, takiej mniej więcej treści: 
"Pewnego określonego dnia w miejskim Ogrodzie Zoologicznym odbędzie się gremialne przywitanie
nowo przybyłych lemurów". Dodano jednocześnie że "do paczki naszej dołączyć warto, bo wspólnie
fotografować będziemy tam wszystko co się rusza, a także nieruchomości, bo zmian budowlanych
zaszło tam tak wiele, że tylko liczne zdjęcia mogą o nich opowiedzieć".

Co do zwierząt lemurów to okazało się, że ich przybycie do naszego zoologa to sensacyja ponoć wielka
i niezwykła, albowiem w ostatnim czasie był jakiś popularny film z tymiż stworzeniami w roli głównej a tutaj
na zasadzie pierwszeństwa a na żywo zbiorowe fotografowanie ich ekskluzywnie zostało załatwione.

Ponieważ dawno nie byłem z aparatem wśród zwierząt to pomysł mi się spodobał. Jednakże z zaproszenia
nie skorzystałem i uzasadniam to tak. Otóż w swym sędziwym życiu dorobiłem się paru maksym, które
z grubsza pomagają mi w miarę bezkolizyjnie przechodzić przez życie. Jedna z nich (boleśnie wyryta na
mych skomplikowanych zwojach mózgowych)
brzmi:

Idziesz na plener w towarzystwie - to masz przyjaciół,
Idziesz na plener 
sam - to masz zdjęcia,
(a nawet czasem i fotografie).

Ponieważ w ostatnim czasie nastawiam się bardziej na zdobywanie zdjęć niż przyjaciół, z żalem ale jednak
wybrałem opcję drugą. Niemniej jednak temat zawisł w powietrzu. Kiedy więc nadarzył się dzień
pogodny nieśmiało zaszedłem do Ogrodu i zdjęć parę z tej okazji prezentuję cały wdzięczny za inspirację.
- Wiadomo komu!





































Podziel się