Pokazywanie postów oznaczonych etykietą śmietnik. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą śmietnik. Pokaż wszystkie posty

piątek, 3 lutego 2017

Włocławek 1/4 - Tam gdzie powstaje smog (1752)


Decyzja była krótka: jedziemy natychmiast! Prognoza pogody zapowiadała słońce, pojawiło się okno czasowe w rutynie codziennych zajęć, więc po co zwlekać? Odkładać po co To co z dawna już zaplanowanym było?
- A zaplanowano odwiedzić Włocławek.


Samo miasto - pamiętne z dawnych wypraw rowerowych - nie wydawało się już wtedy zachęcającym. Beznadziejnie prosta - dla rowerzysty zda się nigdy nie kończąca - droga, potem przygnębiające bruki i domy wygląd których świadczył o tym, że to bezładne zbiorowisko prowincjonalnych budowli mieszkalnych i fabryk oraz fabryk i fabryk, na pewno nie przeżywa rozkwitu.


Wiedząc że czasy świetności Włocławek ma za sobą nie po turystyczne oznaki blichtru się jechało, Oj nie! Zdążało się do niego aby... . Tak, W następnych odcinkach o tym będzie!


A na razie mamy dojazd do miasta od strony Torunia. Mijając tą wytwórnię smogu (Anwil? Orlen?) zadawałem sobie pytanie: czy ta firma, aby na pewno robi wszystko co w jej mocy, aby aż nie tak ostentacyjnie ziać dymami?


Wiem, zwykłemu człowiekowi nie będzie nigdy dane poznać takich tajemnic wobec potęgi Firmy która trzęsie miastem... .

Mimo wszystko zachęcam aby zajrzeć na serwis uchylający rąbka tajemnicy zanieczyszczeń w czasie rzeczywistym, który znajduje się TUTAJ.


Mapa jest wysoce konfigurowalna i komu się chce to może doszukać się całkiem interesujących rzeczy i dla swojej miejscowości. Pod warunkiem oczywiście, że postawiono tam stację pomiarową.


Niemniej jednak nawet jak jest taka stacja to należy zachować daleko idącą ostrożność w uogólnianiu pokazywanych tam wyników. Co więcej cisną się na usta różne niewygodne pytania.


Można by na przykład zadać takie oto:

a) Jaki zakład powoduje, że standardowo nad toruńskim Rubinkowem winna stale i zawsze powiewać czerwona flaga, tak mocno i stale przekroczone są tam normy?

b) A co byśmy zobaczyli gdyby tych czujników po mieście było zainstalowanych więcej i w różnych
miejscach? (Przykład Włocławka jest porażający!)

c) Dlaczego w niektórych miastach (np. Warszawa) obywatele sami muszą się organizować, aby takie punkty pomiaru zanieczyszczenia powietrza mogły powstać?

Ponieważ nie każdy jest na tyle cierpliwy, aby dokopać się do właściwej informacji załączam legendę umożliwiającą czytanie mapy o zanieczyszczeniu powietrza w danym miejscu.

sobota, 19 grudnia 2015

To ja "Niewidzialny Człowiek"! (1574)

"Za rok może dwa schodami na strych odejdą z ołowiu żołnierze".



To nie jest tak, że zniknąłem / znikłem / zostałem zniknięty od razu!
TO dokonywało się stopniowo, etapami, których przybywało coraz szybciej.
Teraz - patrząc na prędkość mijających zdarzeń - to już nie jest nawet
karuzela a najprawdziwszy rollercoaster... .

Dziecięctwo nie miało czasu, bycie jako młodzieniec za to dłużyło się i dłużyło!
Przecież czekanie z misiem pod pachą najpierw na 10, potem czternaście,
szesnaście lat, a w końcu 18 trwało całe wieki! No i wojsko było jeszcze przeraźliwe
długie. Gdy ona służba ojczyźnie się skończyła stopniowo maszyna czasu zaczęła
przybierać na obrotach.

No i jestem gdzie jestem.
- E tam! Nic nie czuję!
- Chyba kupię sobie elektryczny rower!
- Lepiej wezmę kota ze schroniska
- Bajkę poczytać / napisać cy cóś?!
- Podgłośnij tego tam, bo nie słyszę co gadają.
  A co gadają?
  POWTÓRZ. Nie słyszę co mówisz!

* * *

Dwa tygodnie temu, podczas golenia o godzinie 6:28, we wtorek, spojrzałem
w lustro i zobaczyłem, że w łazience nikogo nie ma. Wpatrywałem się w szkło
i coraz bardziej upewniałem się, że pustka przed nim jest prawdą.

TO musiało się zacząć już wcześniej. Myślę, że wtedy gdy dwa lata temu (a może
to było pięć?)
śliczna nastolatka ustąpiła mi swojego miejsce w tramwaju... .
Nie, nie skorzystałem, ale myśl, że coś się radykalnie zmieniło dotarła do mnie.
Potem zauważyłem, że Ludzie coraz częściej omijają mnie wzrokiem, patrzą
poprzez i coraz rzadziej podejmują rozmowę. Ogólnie coraz mniej się mnie
spodziewają w swoim życiu. A i ja mam większy dystans do tych nagabywaczy.

Mimo pewien dyskomfort - z tym byciem w mniejszym tłumie - zdarza mi się
czuć coraz lepiej. Myśli jaśniejsze nie zamulone gwarem gawiedzi łatwiej
powstają i klarowniejsze są. No i najważniejsze: nikt mnie za rękaw już tak
energicznie nie ciągnie do realizacji jego i i tylko jego (nie moich przecież!)
celów. Aha! I nie muszę już niczego udowadniać.
- No i dobrze mi z tym - skoro mi z tym tak dobrze!

A więc spojrzałem w lustro i odebrałem po raz kolejny ostatnią lekcję... .
To co i jak teraz będę fotografował?!
- "Męczeństwo nie zastępuje pracy!"

(Co powiadasz...? Powtórz, bo nie słyszę!)

środa, 26 listopada 2014

Przypadek (1451)

To był przypadek, zupełny przypadek. Jeszcze przed
awanturą zwaną wyborami szedłem sobie zwyczajnie.
Ulicą, a właściwie placem, a dokładnie to Rynkiem
Nowego Miasta sobie szłem.

A tam na środku tegoż zastałem tłum spleciony gęsto.
I nawet nie spodziewający się epokowego wydarzenia
chcąc nie chcąc uwieczniłem pewien wiekopomny
moment: uroczyście oddawano do użytku śmietnik.

Na kartę czipową on, do każdego gatunku odpadów
osobny a podziemny zbiornik w nim jest. Eldom
i nowoczesność zawitała do naszego miasteczka!
I jak to się zdarza czasami zupełnie przypadkowo  
tuż - tuż - tuż przed wiadomymi a fatalnymi
wyborami.

A jak to konkretnie było, to proszę sobie obejrzeć.
- Beze mnie proszę! Polityka mnie nie interesuje.



Podziel się