Pokazywanie postów oznaczonych etykietą monety. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą monety. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 8 września 2026

WRONIE - Niech przeszłość ma przyszłość! 2/2 (2422)

Kiedy przeszliśmy na pierwsze piętro okazało się że są tam obiekty z drugiej i trzeciej grupy. Jeśli za pierwszą grupę uznajemy te uzyskane w wyniku poszukiwań detektorami to do drugiej grupy należy zaliczyć depozyty należące najczęściej do członków Stowarzyszenia co zostało na całej ekspozycji dokładnie oznakowane.

Trzecia grupa to
dary pozyskane od przyjaciół i znajomych. Nie każdy ma w domu miejsce miejsce np na mundur z okresu PRL-u. Byłem świadkiem takiego zapytania: czy taki artefakt też przyjmą? PRZYJMĄ.

To jest powiększona reprodukcja najbardziej znanej wąbrzeskiej pocztówki z okresu zaborów pruskich wiążąca się z pewnym współczesnym pomieszaniem i polątaniem. Ten Kriegendenkmal jest jakimś tam wskaźnikiem świadomości czegoś. Przynajmniej dla niektórych.

Ta grafika to wyjątkowa, historyczna pocztówka przedstawiająca Wąbrzeźno w przyszłości. Napis na karcie oznacza „Wąbrzeźno, Prusy Zachodnie w przyszłości, Rynek”. Ponad sto lat temu wydawcy pocztówek masowo tworzyli takie żartobliwe kolaże które pokazywały jak wyobrażano sobie nowoczesny świat w okolicach roku 2000.

Na niebie widać dawne symbole nowoczesności – sterowiec, balon pasażerski, podwieszaną kolejkę linową (wzorowaną na kolei w Wuppertalu) oraz kogoś latającego na specjalnym rowerze ze skrzydłami.

Dalej już były niezmierzone zbiory numizmatyczne. Nawet niespecjalnie pochylałem się nad tymi gablotami. Dla laika mimo życzliwych podpowiedzi całe powierzchnie zbiorów są nie do ogarnięcia, nie do zrozumienia... . Kłania się sytuacja z mieszczącego się w Bydgoszczy Europejskiego Centrum Pieniądza
(Oj, zgrzeszyliście bydgoszczanie nazbyt szumną nazwą!)

Ta imponująca część wystawianej kolekcji przeznaczona jest dla specjalistów i tych którzy potrafią docenić prezentowane zbiory.

Jeżeli jeszcze się nie przyznałem do tego własnego gadania o potrzebnych gablotkach, witrynach ekspozycyjnych i innym profesjonalnym wyposażeniu takiego miejsca to niniejszym to po cichu czynię.

A tak przy okazji: jeśli jakiś numizmatyk objawi się w mojej obecności to może liczyć na podchwytliwe pytanie: a we wrońskiej Izbie Tradycji toś Waszeć był?!
- Jeśli nie był... to niech będzie!

PS,. Wobec ilości  i jakości wrońskich zasobów numizmatycznych (i nie tylko) jakoś tak Izba Tradycji wydaje mi się być za słabym określeniem. To jeszcze nie jest muzeum, ale na pewno coś znaczeniowo mocniejsze i powyżej skromnego określenia jakim jest Izba Tradycji... .

Jak widać do ekspozycji trafiły jako uzupełnienie kolekcji także i starannie dobrane suweniry. W końcu trudno oczekiwać, że znajdą się tam oryginalne oryginały banknotów skoro taki Luwr można było... .

Bez specjalnego wpatrywania się można zauważyć, że staranności doboru eksponatów towarzyszy bolączka znana także z państwowych muzeów w Toruniu. Brak oświetlenia bezcieniowego podczas fotografowania nie daje możliwości opędzić się od kłoptliwych blików. Tutejsza Izba Tradycji jest na dorobku, startuje dopiero w wystawiennictwie, ale ci potentaci żyjący na tłustym państwowym garnuszku żeby takiego wynalazku nie mieli?

Mimo wszystko niektórym eksponatom można i trzeba było się dokładniej przyjrzeć. Ta piękna, kolekcjonerska oznaka w stanie gabinetowym znakomicie nawiązuje do odznaki pamiątkowej 5 Pułku Ułanów Zasławskich. (II RP). 

To odznaka 21 Pułku Artylerii Polowej - żołnierska, bo oficerska była składana z części i w całości wykonana ze srebra. 

Dzisiaj zdziwienie może budzić prawoskrętna swastyka umieszczona centralnie. W czasach starożytnych była ona symbolem szczęścia i powodzenia. W okresie międzywojennym nazywano ją "krzyżem niespodzianym". Strzelcy Podhalańscy chlubili się tym znakiem określając go jako "Podhalanka" a górale chcąc przyciągać szczęście znakowali tak swoje chaty.

A potem znak ten jako hackekreutz został bezpowrotnie zawłaszczony przez zbrodniczą ideologię niemieckich nazistów... . 

Ołowiane plomby celne i pocztowe. Dopatrzyłem się nawet rosyjskiej.

Medaliki i krzyżyki znalezione przez detektorystów.

A oto duma i chluba wrońskiej Izby Tradycji: DZWON Z KAPLICY
W MGOWIE wraz z niekoniecznym autoportretem. Masakra. To jest tak jak się fotografuje bez filtra polaryzacyjnego... .



To co początkowo wziąłem za oryginalne gmerki ciesielskie okazało się znakowaniem belek wymienianych w trakcie konserwacji. W sobie tylko znanym języku oznaczenia te pokazują gdzie nowy element i jak ma trafić.

Kiedy zobaczyłem tą butelkę to zaczęto się dopytywać Przewodnika o inne judaika... . O niewiedzy ludzka! Toć to jest najprawdziwsza gwiazda piwowarska czyli Brauerstern! Ta akurat butelka jest precyzyjnie opisana: pochodzi z dawnego browaru w Chojnowie (przedwojenne niem. Haynau na Dolnym Śląsku).

Ta gwiazda piwowarska choć przypomina Gwiazdę Dawida, jest tradycyjnym symbolem cechu piwowarów i symbolem alchemicznym, reprezentującym cztery żywioły oraz wodę, ogień i powietrze potrzebne do uwarzenia piwa.

UWAGA! Kiedyś widziałem oznakowany budynek gospodarczy w okolicach (chyba) Kowalewa z taką gwiazdą. Ładnie mi wtedy ów przedstawiciel Firmy HOLOKAUST tłumaczył, że to widoczny dowód na antysemityzm Polaków... . Pogląd interesujący bez zauważenia, że obiekt wyraźnie powstał w czasach Komisji Kolonizacyjnej.
- Browar tam panie był, browar! 

Po resztę informacji odsyłam do birofilistów (tak, znam takie słowo!) czyli ludzi posiadających wiedzę o wszystkich sekretach produkowania piwa!

Większość widocznych tu obiektów to popularne guziki urzędowe, wojskowe i cywilne. Zbiór ten ma sporą wartość historyczną, edukacyjną i kolekcjonerską. Na tej ekspozycji  można wskazać kilka bardzo ciekawych kategorii guzików:
- marynarskie / wojskowe
- z Orłem (mundurowe)
- liberyjne i herbowe (noszone przez służbę lub samą szlachtę).

Ten drobiazg to nic innego jak tylko dzwoneczek janczarski będący częścią końskiej uprzęży. Wraz z wieloma innymi ostrzegał pieszych i pojazdy o nadjeżdżającym zaprzęgu, co było kluczowe na dawnych, wąskich i ciemnych drogach.

A tu już gratka specjalna:  aparat fotograficzny Kodak Baby Browni. Ten kultowy sprzęt  był produkowany przez Eastman Kodak w latach 1934–1941. Cecha charakterystyczna to pionowo żebrowana obudowa w stylu Art Deco wykonana z bakelitu.

Aparat nie miał regulacji ostrości ani przysłony. Pod obiektywem umieszczono jedynie prostą dźwignię do wyzwalania migawki. Był niezwykle tani i prosty, dzięki czemu w tamtych czasach fotografia stała się dostępna dla każdego.

Orzełek wojskowy wzór 1919 rok, używany na nakryciach głowy (takich jak czapki rogatywki czy furażerki) w okresie II Rzeczypospolitej oraz w czasie II wojny światowej.

NIEŚMIERTELNIK. z niemieckiego obozu jenieckiego Stalag 2A w Neubrandenburgu z unikalnym numerem jenieckim 11481. W tym obozie przetrzymywano żołnierzy wielu narodowości, w tym Polaków wziętych do niewoli m.in. podczas kampanii wrześniowej w 39 roku. 

Blaszka ma charakterystyczne podłużne nacięcia. łatwe do przełamania na dwie równe części. Gdy jeniec zmarł lub zginął, jedna połówka zostawała przy ciele do celów późniejszej identyfikacji, a drugą wyłamywano i zabierano do obozowej kancelarii w celu odnotowania zgonu w dokumentacji wojskowej.

Ponieważ ta blaszka jest zachowana w całości, oznacza to, że jej właściciel przeżył obóz lub nieśmiertelnik został zagubiony w innych okolicznościach. Podobno są specjaliści którzy po numerze obozowym potrafią określić konkretną osobę do której ten nieśmiertelenik należał... .

Ten nadzwyczajnej urody edytorskiej portret Zygmunta Działowskiego we wrońskiej Izbie Tradycji znalazł się nieprzypadkowo. Ten polski działacz narodowościowy i wielki patriota mieszkał w Mgowie, skąd pochodzi Stowarzyszenie.

Po raz pierwszy ten portret ukazał się w Tygodniku Ilustrowanym nr 118 z 30 marca 1878 roku.

A jeśli chodzi o ziemiaństwo to... Marszałek naszego województwa Piotr Całbecki patronuje projektowi Muzeum Ziemiaństwa im Rodziny Sczanieckich w Nawrze

Pamiątkowa plakietka (gwóźdź sztandarowy) Stowarzyszenia Katolickiej Młodzieży Polskiej przy Kościele Świętego Krzyża w Grudziądzu.

A co to jest? NIE WIEM. Może na tym elemencie jest kwiat lotosu a może nie. Nie wiem. Proszę spytać specjalistów z wrońskiej Izby Tradycji.

O tych monetach zastępczych (Notgeld) to się słyszało. A teraz mogłem je zobaczyć. Sił zabrakło już aby przyjrzeć się im bliżej :-) 

Szczegółowo informuję, że to mi sił brakło: oprowadzający mnie Przewodnik czyli Prezes Stowarzyszenia Historyczno - Poszukiwawczego LOGENDORF p. Emil Gajewski do samego końca zwiedzania był w pełnej kondycji :-)

Tych gablot i eksponatów było jeszcze więcej, ale resztę to proszę sobie zobaczyć na miejscu i własnym organizmem!

















Salę prelekcyjną na piętrze zobaczyłem już tylko jednym okiem. Wracać do domu był już najwyższy czas. 

Tego dnia przejechano 87 km po następującej trasie: https://tiny.pl/yckgr2m2s

WRONIE - Niech przeszłość ma przyszłość! 1/2 (2421)

Około 2 m-ce temu obiecano pojawić się w miejscowości Wronie (k.Wąbrzeźna), aby odwiedzić tamtejszą nowopowstałą Izbę Pamięci. Pojechano nieco bokami obok "Katarzynki" co wbrew obawom wcale nie było takie przykre. W końcu wszyscy wiemy czym jest ten nasz lokalny Mont Everest :-) 
- Tam naprawdę teren wokół był czysty i zadbany!

W chwilę potem jadąc Ulicą Magiczną (jaka tam z niej "Spółdzielcza"?!) dojechano do pierwszego witacza.

A tenże dumnie wszem i wobec ogłaszał święto plonów w Kamionkach Małych.

Gmina Łysomice po zostaniu ROWEROWĄ STOLICĄ POLSKI ma być z czego dumna!

Kamionki podczas dożynek przyłączyły się do tego świętowania.

Znanym widokiem dla formalności poświadczam, że około Jeziora Kamionkowskiego też się pomykało na rowerze.

...ale ten witacz to już z Orzechowa!

Tymi konstrukcjami zapraszającymi na dożynki w gminie Łysomice tak obrodziło, że aż 6 września odbył się Rajd Rowerowy Śladami Witaczy Dożynkowych.

Po dotarciu do Wronia zanim jeszcze spotkałem się z Przewodnikiem odbył się mały spacer po okolicy. Do fotograficznego zarejestrowania Domu Myśliwskiego nawet nie podchodziłem. Do tego obiektu mogę się zbliżyć tylko z prawdziwym aparatem fotograficznym. Być może, jak dobrze pójdzie, może jakoś - kiedyś nadarzy się okazja... .

Czy muszę długo i barwnie pisać, że uległem zachwyceniu na widok jeziorka i przyległego parku?! Nie czułem się jednak upoważniony aby przyjrzeć się mu uważniej (własność prywatna!), ale może kiedyś, za czas jakiś i o nim obrazkami opowiem... . 

Mając chwilkę wolnego czasu można było zapoznać się z historią tego urokliwego obiektu, który - nas zwolenników gotyku -  musiał zachwycić od pierwszego wejrzenia.

W końcu nadszedł ten moment, że mogę przedstawić Przewodnika...

Prezes Stowarzyszenia Historyczno - Poszukiwawczego LOGENDORF p. Emil Gajewski. Nie ma żadnej przesady w stwierdzeniu, że natychmiast zostałem przyjęty serdecznie i od razu rozpoczęło się oprowadzanie kuratorskie (sic!) po ekspozycjach.

Na początek jeszcze słowo objaśnienia co do głównego członu nazwy. Otóż "Logendorf" to niemiecka nazwa nieodległego Mgowa w którym to Stowarzyszenie bierze swój początek.

Cały obiekt mieści się na trzech poziomach i od parteru właśnie rozpoczęto zapoznawanie się z dorobkiem Stowarzyszenia. 

Teraz gdy podsumowuję pobyt widać wyraźnie, że prezentowane zbiory są wynikiem trzech źródeł pozyskiwania eksponatów.

Pierwszym źródłem są oczywiście artefakty zdobyte w czasie poszukiwań detektorystów.  Przyglądając się poszczególnym egzemplarzom można je łatwo odróżnić od pozostałych. Jest bezspornym faktem, że widać profesjonalizm w zabezpieczaniu i konserwacji.

Tak, niektóre eksponaty budzą grozę... . 



Jak widać niektóre artefakty czekają w kolejce na konserwację i wyeksponowanie. Nie mogę odżałować, że - na moje oko profana - niewielki ale chyba kolekcjonersko wartościowy zbiór broni białej okazał się - z uwagi na doraźny sposób ekspozycji -  niefotografowalny. 
- Nie mam żadnej wątpliwości, że w stosownym momencie i na to przyjdzie czas.

Przyglądając się eksponatom czekającym na lepsze wyeksponowanie wydałem z siebie dźwięki na temat: oj przydałyby się gablotki ekspozycyjne i szafki mocno przeszkolone żeby lepiej i estetyczniej urodę zbiorów pokazać... .
- O naiwności ludzka ma!

Najpierw jednak po kolei.

Póki co uwagę moją przykuł plakat z hasłem, które zachwyciło mnie aż tak bardzo, że zostało umieszczone w tytule tej notki.
- Są jeszcze ludzie wrażliwi na słowo!

Sala na parterze podzielona jest na dwie strefy funkcyjne przeznaczone na wstępne ekspozycje i organizacyjne spotkania Stowarzyszenia. 

W strefie organizacyjnej pyszniły się pamiątki turystyczne i kolekcjonerskie czyli tradycyjne niemieckie kufle kamionkowe z cynowymi pokrywkami (Humpen). 

Kufel pierwszy z napisem "O, ty piękna pastereczko!" przedstawia scenę alpejską z kozicami górskimi w lesie. Widoczna szarotka to tradycyjny motyw z życia na tyrolskich i bawarskich halach.

To zdjęcie pokazuje tradycyjny motyw roślinny z szyszkami chmielu, z którego warzy się piwo. Widoczna jest tu też charakterystyczna siateczka spękań na szkliwie (krakle), która jest naturalnym efektem starzenia się ceramiki.

Napis "Nie ma już ani kropli w pucharze, a portfel wiotki i pusty" to cytat z niemieckiej pieśni biesiadnej (Karczmarka Pod Lipami).

Ten klasyczny, nieco mniejszy kufel pamiątkowy przedstawia tradycyjną chatę otoczoną świerkami w górzystym, zimowym / leśnym krajobrazie alpejskim. Gdyby tak zajrzeć pod spody tych kufli to można by dowiedzieć się więcej o ich pochodzeniu, ale na tak dokładną analizę nie było po prostu czasu.

Na zdjęciu znajduje się emblemat / herb szlachecki Sulima, który należał między innymi do legendarnego polskiego rycerza, Zawiszy Czarnego z Garbowa. Opis tego znaku heraldycznego to: górne złote (lub żółte) pole, w którym znajduje się pół czarnego orła z rozpostartymi skrzydłami.

Dolne czerwone pole, w którym umieszczone są trzy złote kamienie (często przedstawiane w formie rombów, klamer lub stylizowanych kwadratów).

Całość tego obiektu została wykonana metodą naszywania tkanin (aplikacji) i obszyta ozdobną, złotą taśmą pasmanteryjną. Tego typu elementy są używane na współczesnych replikach strojów rycerskich lub tarcz przez grupy rekonstrukcji historycznej odtwarzające wieki średnie.

Wygląd orła (szczególnie charakterystyczny kształt skrzydeł, korony i piór) nawiązuje do tradycyjnych polskich symboli narodowych – m.in. do wizerunku godła z okresu II Rzeczypospolitej (wzór z 1919 roku) lub symboliki związanej z Powstaniem Wielkopolskim.

Oto skrzyneczka ze zbiorami dla przeglądu lub przewłaszczenia przez Konserwatora Zabytków. Otóż aby można było z detektorem pójść w teren najpierw należy uzyskać zgodę Konserwatora Zabytków która jasno określi: kto, kiedy i gdzie będzie poszukiwał oraz kopał. 

Wszystkie znalezione artefakty podlegają decyzji wspomnianego Urzędu o tym czy zostają w Stowarzyszeniu czy też podlegają konfiskacie na rzecz Skarbu Państwa. Jak zdążyłem się zorientować członkowie Stowarzyszenia mają pełną świadomość tego, że na straży prawa dotyczącego ich aktywności stoi Policja Państwowa. AMEN. 

Pieczęć Stowarzyszenia wraz ze świeczkowym urządzeniem do podgrzewania laku. 

Te przedmioty dodatkowo mnie zachwyciły! Trzymak do pióra (base pen), pieczęć do laku i kałamarz. To są przyrządy do kaligrafi lifstajlowej czyli takiej do ozdabiania życia: zaproszenia, dyplomy, ozdobne podpisy.

Ten kałamarz został wyprodukowany przez firmę Dolin youpin specjalizującą się w atramentach / tuszach do piór maczanych w stylu retro lub steampunk. Ten typ atramentu dobrze trzyma się takiego prastarego pióra.
- Tak, piórem gęsim lub szklanym (!) pisze się używając takiego właśnie atramentu.

c.d.n.

Podziel się