Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wiosna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wiosna. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 12 lutego 2026

Wiosna pilnie potrzebna (2385)

Ja chcę na rower!
 

poniedziałek, 5 kwietnia 2021

Dzicz (2205)

Na przednówku - głodny wiosny - w dzikość się zanurzam.

Atawizmy każą mi się wałęsać po bezdrożach i miejscach odludnych.

Choćby mikrych oznak budzenia się przyrody poszukuję zawzięcie w przerwach od zimna, blaszanego nieba i smutku.

A wszystko to w samym środku Starego przecież Torunia!

Nie trzeba więc egzotyki szukać daleko od nas! Jest pod bokiem, pod wąsem czyli tuż obok.

Wystarczy tylko wyjść za rogatki, podnieść się z fotela, z trzaskiem wyłączyć telewizor.

I spełni się obiecanka o kontakcie  z Naturą!

Znikną kąty  proste wyryte w naszych mózgach przy użyciu cyrkla, ekierki i linijki.

Kojącą nieregularność i dobroczynny chaos będzie wtedy widać, słychać i czuć.

W chwilę potem poczujemy trzecim  zmysłem nieśmiało odzywające się ptaki.

Plusk wody zobaczymy szmerem tak cichym jak jedwabny szelest skrzydeł sowy.

Długo jeszcze potem w domu wyciągać będziemy  rzepy z ubrania :-)

Nasz blask oczu opowie tym co nie byli więcej niż jakiekolwiek słowa.

I jeśli akurat wtedy choćby na chwilę (choćby na chwileczkę!) zabłysło słońce...

...wstąpi w nas nadzieja, że wreszcie...

...ta (...) wiosna w końcu i do nas przyjdzie!


niedziela, 7 marca 2021

Co nowego w okolicach Torunia? (2199)

Zaskoczyła mnie ta wiosna niby jakiegoś drogowca! Zimowe zdjęcia swego czasu położono w cichym miejscu, ale tak aby były pod ręką.

...bo miało być tak, że przecież za chwilę je ujawnię i  światu pokażę jaka ta zima sroga u nas!
 
W międzyczasie jakoś mi się o nich zapomniało... . A one murszały gdzieś na dysku nie wietrzone, nie użytkowane wcale.

Gdy błoto pośniegowe nieco zelżało, gdy cieplejsze wiaterki powiały to... wiadomo co! Pierwsze km same zaczęły nawijać się na koła.

Bateria zregenerowana, łańcuch nasmarowany i... poniosło-o-o-o-o! Te pierwsze kilkaset km w kilku kawałkach jakby same się wykręciły.
- Jeżeli tylko można to minimum około 30-km dziennie się robi.

"Pałac Romantyczny" w Turznie okazał się częściowo zamknięty. Panisko obecnie tam przesiadujące zagrodziło wstęp do tylnej części.
- Jego - to może?! 

O ile mi wiadomo to spore środki społeczne poszły na podratowanie tego zespołu obiektów z warunkiem publicznego i nieskrępowanego dostępu do części zewnętrznych... . I zapewne onże ma rację w myśl złotej zasady, że racja należy do tego kto ma złoto :-)

A w tym czasie Ciechocinek zbroi się na przygotowanie gości  moszcząc swe tężnie nowymi stosami faszyny.

Drwęca w Złotorii już się przebudziła, ale poligonowa Tążyna jeszcze zimowo drzemie.

Dojazd do Osieka był sporym wyzwaniem. Mimo, ze szosy na dzisiaj mamy już czarne, ale lodowe ścieżki rowerowe nadal straszą.

Nie przejmując się klaksonami wyganiającymi mnie z drogi jakoś tam dojechano.

Dzięki czemu mogłem zauważyć jak w tamtejszym kościele stare z nowym sąsiaduje.

Ogólnie jednak nie ma co narzekać!
- Idzie ku dobremu - idzie ku wiośnie.


piątek, 24 kwietnia 2020

Straszliwy Flisak (2143)

Są dzieła które nigdy nie powinny ujrzeć światła dziennego! Czasem dotyczy to wyrobu artystycznego człeka z dyplomem a czasem chodzi o wytwora amatora.


Bajkowo słoneczna pogoda zachęcała do cieszenie się wiosną. I tak było, aż tu zajechano do Złotorii gdzie Drwęca toczy do pobliskiej Wisły wody swe... .

Moja czujność (wcześniej uśpiona dźwiękami, zapachami i kolorami wiosny) naraz została zaatakowana przez straszliwej urody Flisaka!

Niby to żartobliwe założenie mu maseczki nic nie pomogło, bo przecież jaki on jest każdy widzi!

Myślę, że gdyby istniał cech flisaków to tym rzeźbem miałby namacalny dowód pomagający mu wygrać proces o zniesławienie swego legendarnego zawodu.

Jadąc wzdłuż końcowego odcinka Drwęcy a potem wzdłuż Wisły (vide ostatni obrazek) koiłem zmysły po doznanym wstrząsie.
- A wiosna trwała niewzruszenie.





DISCLAIMER. Nie odpowiadam za baśnie których dopuszcza się LOCUS. Nieprawdą jest jakobym chodził po wodzie co dwukrotnie (sic!) pokazano na tej grafice.
- Nadal twardo trzymam się ziemi.

PS. Wtajemniczonym podpowiadam: po cichu nie odpuszczam i nadal przygotowuję się do wiadomo czego!

wtorek, 7 kwietnia 2020

Ostatnia wyprawa (2137)

28 marca 2020r. - ta data przejdzie do historii (mojego życia). Była to ostatnia wyprawa rowerowa przed Wielką Ciszą.

Gdzie byłem i co widziano jest na załączonych obrazkach. Osoby co bardziej wnikliwe zachęcam do analizowania trasy przejazdu.
- No, było trochę plątania się!

Co zostało mi z tej wyprawy w pamięci? Pierwszy bocian w tym roku, ogromna dziura w ziemi wskazująca na kopalnię kruszywa (obok Jeziora Kamionkowskiego) oraz wrażenie, że nadeszła, wreszcie nadeszła prawdziwa wiosna!

Zatrzaskując drzwi za którymi zostały rowery zadaję sobie fundamentalne dwa pytania:

a) a co z tego dla nas, jeśli Łukaszenka (i w Polsce jemu podobni) mają rację? Co będzie, jeśli okaże się, że nasze wyrzeczenia, samoizolacja i te wszystkie cuda z maseczkami, rękawiczkami i dystansem społecznym były bezsensowne?!

b) a co będzie jeśli okaże się że wyż. wymienieni całkowicie nie mieli racji i swoim obywatelom zgotowali hekatombę większą niż we Włoszech czy Hiszpanii?!

Nic odkrywczego, ale świat po pandemii nie będzie taki sam.










Podziel się