Tuż za mostem trafiłem do szumnie zapowiadanej tu i ówdzie leśniczówki "Świt".
Sprawiedliwie jednak przyznać trzeba: niebieski szlak do "Piekła" wiodący mi wskazano!
Rozglądając się pilnie jednakowoż nic piekielnego - ani na Brdzie ani obok - nie dane było mi zauważyć.
- Oj, w tym opisie zdjęcia by się przydały!
Mając w postanowieniu, że tematu nie odpuszczam obiecałem sobie solennie, że powrócę tu, ale z żywym przewodnikiem, bo ten elektroniczny mnie zawiódł.
Świeżym okiem człowieka z zewnątrz Komu Trzeba to uprzejmie podpowiadam.
A ta papierowa informacja dla mnie akurat szczególnie ważna jest, bo zasięg internetowy w środku Boru nie zawsze dobry jest i drukowany papier znakomicie go zastępuje. Jest jeszcze fakt, że te papierowe materiały z reguły solidniej opracowane są. A są!
- A tak właśnie było!
































































