Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sarna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sarna. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 26 września 2024

Hajnówka: Jesień w muzeum BPN (2344)

Było się w Muzeum Białowieskiego Parku Narodowego. 

Tam koniecznie trzeba być, ale wystarczy tylko raz. Inaczej - pamiętając dawniejszą ekspozycję - można dojść do wniosku, że tamta była o wiele ciekawsza (grzybnia!).

Tak więc ta wystawa jest adresowana głównie do młodzieży, na zasadzie "uni sie nie zajom to uni to kupiom".
Wpiekliła mnie postawa personelu kłębiącego się przed wejściem, który po wykupieniu biletów straciła momentalnie zainteresowanie dla zwiedzających.


To chaotyczne zwiedzanie spowodowane były tym, że poszczególne sektory oświetlały się bądź nie a wysłuchiwane komunikaty nijak się miały do kolejnych prezentacji.


Zgłoszenie, że występują nieprawidłowości przyjęto obojętnie wypychając się stwierdzeniem, że to sprawa osób zwiedzających, bo nie dość synchronicznie (czy jakoś tak) naciskają guziczki na rozdanych audiofonach"... .

Dyrekcja tego przybytku ma zapewne dobre samopoczucie i nie będę tego zmieniać. Nie zamierzam się tam więcej pojawiać, ani tym bardziej zachęcać kogokolwiek do odwiedzenia tego miejsca, które przecież - mimo wszystko -  ma tak wielki potencjał.







Dziwaczne (mające być pewnie dramatycznym!) oświetlenie niektórych scen powodowało mieszane reakcje widzów.

O braku wyczucia przy organizacji tej wystawy świadczy także miejsce eksponowania tej tabliczki... . 
- Łomatko!

PS. Zabrakło mi gaśnicy obok tej tabliczki.

Wyjście na dwór ukoiło mój ból.
- Jesień przyszła: nie ma na to rady.

piątek, 24 listopada 2017

Za siedmioma górami (1923)

Jeszcze jest jesień, jeszcze długa zima przede mną... .

Wiem, że muszę być dobrze przygotowany do tego starcia.  Walka z wiatrakami to poważna sprawa.

Mając je teraz przed oczyma sił nabieram.

Pokonawszy je na pewno tam dotrę!

Wiem, że na mnie czekają.

TAK.

wtorek, 26 września 2017

Wycieczka - Woziwoda 2/4 (1909)

Wykład był rzetelny i doskonale udokumentowany!



Przytaczano dane, ilustrowano je mapami, wykresami i podpunktami.

Z zainteresowaniem śledzono powstanie i budowę Wielkiego Kanału Brdy i w ogóle całego systemu okolicznych nawodnień.




Pokornie wsłuchiwaliśmy się w entuzjastycznie wlewaną do naszych umysłów rzekę danych.

Publiczność jednak nie wiadomo dlaczego stopniowo więdła! Niemniej wbrew pesymistycznym oczekiwaniom nawet i ta przyjemność się skończyła i...

...można było przejść do następnego punktu naszej wycieczki!

Jeszcze tylko rytualne selfie...


...i już mogliśmy ruszać w knieję!


niedziela, 28 maja 2017

W krainie szęśliwości (1814)

Po dyszących z emocji chwilach spokoju mi się zachciało. Do ciszy przyrodniczej zatęskniłem, zamyślonego bociana i głośnego śpiewu ptaków się zapragnęło gwałtownie. Krótko mówiąc jakaś podręczna arkadia by się zdała.

Arkadia?! Skąd ja to znam... .? Ach, tak! To jest przecież panawergiliuszowa kraina wiecznej szczęśliwości mlekiem i miodem płynąca. Także czytane po wielokroć (a na głos!) Tadeuszowe Soplicowo do tej kategorii się nam domowo zalicza. No i jest jeszcze radziwliłłowski Nieborów z Konopnicką i Gałczyńskim przechadzającymi się pod rękę... .
- No i na tym się moje arkadie kończą. 

Jeszcze niedawno tak było, a tu niespodziewany telefon od przyjaciela dawno niewidzianego:
- Tak i tak, jedziem na przyrodę i to od razu a bez możliwości wykręcenia się!

Przyjaźń to wielka sprawa a stara przyjaźń to jeszcze większa. O odmowie być nie mogło mowy, ponieważ druh serdeczny na tą wyprawę zabierał nas swym rozległym mercedesem.

Krótkie ogarnięcie się i jeszcze tylko tuż przed wyjazdem (nie wiadomo po co) pytanie kontrolne:
...ale czy tam będzie to, to i tamto?! ...i na dodatek jeszcze żurawie?
- Będzie będzie, jak nie tym to następnym razem! Jedziemy na razie na próbę. Chcemy żebyście sami zobaczyli to co nam jest doskonale znajome.

No to zobaczyliśmy.






Podziel się