Pokazywanie postów oznaczonych etykietą armata. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą armata. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 16 kwietnia 2024

Skandaliczna armata w Wąbrzeźnie (2312)

Kiedy zaświeci słońce to człeka dobra pogoda wygania na rower. I takie też zaczęły się miłe złego początki.
- Nic nie zapowiadało wybuchowego zakończenia wycieczki.

Najpierw był dojazd. Po znanej do boolu trasie wszak pojechano.

Prawdziwie gotycki kościół w Gostkowie minięto nie zaglądając. I tak był jak zwykle zamknięty.

Polne drogi którymi się przekradano mimo, że nasączone wodą nie sprawiały zbyt wiele kłopotów. 

Równie gotycki kościółek w Orzechowie trwał solidnie wbudowany w lokalny grunt. Też zamkniętym był.

Jakieś tam kałuże śróddrożne nie były straszne, bo oto na horyzoncie pokazało się Miasto... . 

Rynek w Wąbrzeźnie zauważyłem z obowiązku. Na środku stoi tam jakaś koszmarna buuuda brutalnie zawłaszczając przestrzeń... . Z uwagi na jej szpetotę tego obiekta nie pokazuję.

Tak samo nie pokazuję pomnika Żołnierza Polskiego pokracznie odnowionego, bez żadnej litości - bez nadzoru konserwatorskiego!

Po załatwieniu spraw pilnych - już na wylocie -  zwróciła moją uwagę rzeźba ludowa stojąca tuż przy Wąbrzeskim Domu Kultury. Kolorowiutka i radośnie nieudolna jak na ludową twórczość przystało.
- No cóż jakie miasto taki Michał Anioł.

I wtedy mijając Wąbrzeski Dom Kultury zobaczyłem TOTO.

Jak zaświadcza tabliczka jest to dar lokalnego miłośnika militariów, który to artefakt został uroczyście ofiarowany Miastu i stanął na widocznym miejscu przed WDK.

TAK, mea culpa, że dopiero teraz tą armatę zauważyłem. Wszak 10 lat minęło od jej postawienia.
- No rzadko się bywa w Wąbrzeźnie tym.

*     *     *

Stawiam pytanie: czy ona armata musiała stanąć w tak mało eksponowanym miejscu? Dlaczego nie postawiono jej na rynku zamiast rozpadającego się pomnika Żołnierza Polskiego zaprojektowanego przez Zelka Ignacego?

Wszak jest to replika pruskiej armaty, którą Niemcy postawili po wygranej wojnie prusko - francuskiej w 1896 roku. Ona oryginalna armata stała sobie na chwałę oręża pruskiego właśnie na wąbrzeskim  rynku! ...a teraz jej replika dumnie trwa przy reprezentacyjnej ulicy pełnej urzędów różnego szczebla i znaczenia.

Gdyby postawić ją w ogródku miłośnika militariów różnych to tam byłoby należne jej miejsce. Ta replika dawnej armaty - stojąc w publicznym miejscu - będąc w istocie symbolem pruskiego militaryzmu świadczy o pomieszaniu z poplątaniem jakie w miasteczku nastąpiło, co - jak widać - ani władz miasta ani mieszkańców nie boli.
c.b.d.u.

PS. Niewątpliwie delegacje z zaprzyjaźnionego miasta SYKE po każdym przyjeździe uroczyście i z uśmiechem składają tam być może nie tylko wirtualne wieńce czcząc swoich bohaterów na pohybel Francuzom.

środa, 6 marca 2019

Powiesić na suchej gałęzi? (2047)

Niektóre poglądy są jak niektóre tematy: wiszą w powietrzu. W związku z tym opowiedzenie się po jakiejś stronie rozumienia tychże niektórzy radzi by powiesić swoich oponentów :-)

Zaczynając od Adama i Ewy można by rzec tak; po co odbudowywać zamki, niech by se zrujnowane stały takie bardziej romantyczne... . I można by je czcić jednakże obchodząc z daleka, bo przecież przystosowanie choćby trwałych ruin do ruchu turystycznego też jest passé... .

Pół Polski zniszczone przez hitlerowskie Niemcy, by stało w charakterze trwałych ruin do dziś trwając we wrzasku (być może tych samych adwersarzy), że wieczne te ruiny są i dbać nie ma komu o dobro wspólne... .

Miasta więc pięknie (lub jeszcze piękniej!)  odbudowano i stoją sobie one równie pięknie służąc obywatelom. Ino co z nieszczęsnymi zamkami do zniszczenia których także a to łupieżcy Skandynawowie się przyłożyli, a to dzicy wyzwoliciele, potomkowie Mongołów czy inni tacy tam co szczegółowo udowodnili im historycy i pamięć powszechna.

Niedawne odezwanie się polityków, że: "Zamki Kazimierza Wielkiego warto by z ruin podnieść i niewidoczną teraz a dawną świetność im przywrócić" wywołało wrzawę "zaiprzeciw". Jedni powiadają, że skoro Zamek Warszawski można było to i zamek w Bydgoszczy (Łomatko!) też by trzeba aby powstał z niebytu. Ten typ myślenia wywodzi się z tezy, że tak mało mamy zabytków, że podnoszenie tych nawet od mglistego zarysu fundamentów ma sens i logikę. Vide: "polska szkoła konserwacji zabytków".

Jeszcze kurz bitewny w tej najnowszej wojnie nie opadł, jeszcze nie wiadomo kto w tej bitwie poległ jedno jest pewne, że jak zawsze pierwszą ofiarą każdej wojny jest prawda starannie zaciemniana przez każdą z walczących stron.

Argumentów jest tak dużo (a każdy z nich wiarrrrrygodny, że aż strach!) aż zaczyna być coraz bardziej nie wiadomo o co chodzi. A jak mądrość ludowa podpowiada, kiedy nie wiadomo o co chodzi to chodzi o pieniądze!
- Vide uparcie nadal budowany zamek w Stobnicy.

Rządzenie wszak polega na sterowaniu potokami finansowymi. Jedni dostaną - inni nie! ...i stąd ten wrzask wniebogłosy tych niedoinwestowanych, tych domagających się więcej a może nawet jeszcze więcej.

I tak spośród tego gwaru bitewnego wyłania nam się  Zamek w Chęcinach dawno temu warownie zbudowany na niebotycznej górze. Po kolejnych wojennych przejściach to była zwykła kupa gruzu, która groziła zawaleniem się do reszty, zagrażała osobom znajdującym się na terenie i ogólnie odstręczała swą nieprzydatnością do niczego oprócz głupio romantycznego trwania... .
- A miasteczko Chęciny małe jest. Przydałaby się jakaś atrakcja a choćby i z dalekiej przeszłości.

I tak się dobrze stało, że lokalny naród wziął się i zamek odbudował. Kanciasto, bo kanciasto połatał  mury, raczej mało finezyjnie na sposób fabryczny uzupełnił braki w basztach (ale uzupełnił!), dodał gdzie nie gdzie plastikowe okna i oto... voilà! odbudowano go, wypełniono gadżetami z epoki (vide stalowe stringi!)  i tym sposobem przystosowano do ruchu turystycznego.

No, można to było zrobić lepiej! Na pewno. Niemniej jednak dylemat: powiesić na suchej gałęzi za taką odbudowę czy nie uznaje się za niebyły. Jestem przekonany, że wartało (pozdrawia się poznaniaków!) odbudować go.

Odwiedzajmy zamek w Chęcinach! ...już choćby tylko po to aby wyrobić sobie własne na ten temat zdanie.

PS. Oto mój wkład w dyskusję jak potoczyła się na ekranach Tajnego Stowarzyszenia Jawnych Przeciwników Barokizowania Budowli Gotyckich. Na tym serwisie można znaleźć (także) całe mnóstwo wartościowych zdjęć, tych dot. zamku w Chęcinach i nie tylko!











niedziela, 20 listopada 2016

Londyn - 06/07 - Twierdza i Miasto (1709)









































Mocnym punktem tuż po sali z klejnotami koronacyjnymi była
wizyta w zbrojowni.




























Odwiedzając zbrojownię nie sposób było nie zauważyć - z pewną
dozą masochizmu zamieszczonego -
specyficznego akcentu
polskiego.


Uśmiałem się jak norka, gdyż był to jedyny element nie-brytyjski
nie tylko w tej sali, ale może nawet w całym zamku!






















Dalej już było mroczniej i zbrojniej.



















Dopiero po pewnym czasie uświadomiłem sobie jak te wszystkie
obiekty były starannie utrzymane. Były "aż za"... . No sprawiały
wrażenie jakby je tuż przed chwilą postawiono, niczym dekoracje
jakieś... . Doskonałość i perfekcja w każdym calu spowodowały
że zęba czasu nie sposób dojrzeć było... .
















Ze zdziwieniem zauważono, że zamożność też ma swoje wady :-)






















Żegnaliśmy się życzliwie z niezwykłym Przewodnikiem, który
solidnie - przez cały spędzony z nami czas - pracował na swą pensję.

















Patrząc od strony Tower na Obły Budynek (będzie już niedługo
o nim mowa!) od strony Bramy Zdrajców przypominają się
przytaczane liczne przykłady jak to łodzie z władcami przez nią
do zamku wpływały, jak ich tam potem ścinano... 






















Przejście przez Tamizę odbyło się na piechotę
po remontowanym właśnie moście Tower Bridge.




















Wpatrując się w przeciwległy brzeg widzimy to mieszanie się
Nowego ze Starym, po to by już teraz zobaczyć na własne oczy
a z bliska ten obły, okrągły i - nie bójmy się tego słowa powiedzieć
- obiekt bez kantów - czyli... Urząd Miasta Londyn!
















Uprasza się, aby tych zdjęć nie pokazywać naszym samorządowcom
bo a nuż okaże się, że właśnie dokładnie taki budynek naszym władzom
niezmiernie potrzebny jest.
- No bo skoro inni mają... .
















Chociaż w tym braku kantów jest coś pociągającego! 


















Moc i siła historycznego / współczesnego Miasta dała się
nam odczuć w przedostatni dzień pobytu.


Podziel się