Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Koniuchy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Koniuchy. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 17 grudnia 2019

Koniec fotografii (2121)

Na swój własny użytek ogłaszam koniec fotografii. Precyzyjnie rzecz ujmując: koniec dotychczasowego sposobu sporządzania przez mnie większości zdjęć.

Idąc wieczorową porą do sklepu po kartofle wyszło na to, że nie muszę taszczyć ze sobą kilku kilogramów sprzętu fotograficznego aby dla własnych internetowych potrzeb utrwalić coś w pikselach.

Stwierdzam, że wystarczy do zrobienia w miarę przyzwoitego zdjęcia aparat komórkowy PIXEL 2.  A jak doszedłem do tego wniosku?! Prosto.

W wyniku domowo - biznesowego handlu (po bezwstydnie obniżonej cenie co zauważam i za co  dziękuję!) trafił do mnie wspomniany wyrób firmy Google.

Zaimponował mi (oprócz wielu innych wartościowych ficzerów) wspaniałą szybkością, fantastycznie wielką ilością pamięci i zamieszczonym tam aparatem fotograficznym.

Nie to, żeby utknięto w nim jakiejś monstrualnej wielkości obiektyw czy nadnaturalnie wielką dla komórek matrycę. Nic z tych rzeczy! Obiektyw tego urządzenia nadal jest mikroskopijny i takaż jest matryca jego.

Tajemnica wykonywania niezłych zdjęć w ciemności (to zawsze był wyznacznik jakości urządzenia do robienia zdjęć) tkwi w oprogramowaniu.  W s p a n i a ł y m .

Nie wdając się w szczegóły aparat ten robi HDR, ale jednak na tyle sprytnie, że tego specjalnie nie widać a występujące czasami szumy nie dolegają aż tak bardzo monitorowi. Obrazki subtelnie pokazują co mogą w cieniach i uchylają rąbka tajemnicy tego co światłach.
- Co cieszy.

PS. Dzisiejszy wpis dedykowany jest memu pracowitemu druhowi, Autorowi wielu ciekawych zdjęć.
- Sigisfoto pozdrawiam serdecznie Cię!

poniedziałek, 22 stycznia 2018

Sen nocy zimowej (1937)

Uprzejmie informuje się OZ (Osoby Zainteresowane), że jest przerwa.

Pod śniegiem "nanicochoty" zalegam dokładnie przysypany, w sen zimowy zapadłem i ogólnie zmrożony jestem.

A wszystko to w oczekiwaniu na wiosnę, która oby jak najszybciej przyszła.

...chociaż ta zima też potrafi cieszyć!







środa, 18 marca 2015

Biegnąc przez mosteczek (1528)

Biegnąc przez mosteczek zerwałem jeden listeczek.
- Zajęty jestem bardzo.
















Jakby co, to przedstawione szczere wyznanie nie jest moim.
Chociaż, gdy pomyślę o niektórych Obserwatorach Obserwatora
to rad bym się przyznać :-) Szczególnie po dzisiejszym dniu.


piątek, 27 września 2013

Koniuchy dawniej i dziś (1332)

Człowieku, czy ty żeś oszalał?!
Mieszkanie na Koniuchach kupić? Ty to chyba na pewno nie wiesz co robisz... .

Takimi słowami kilkanaście lat temu powitano w pracy njusa, że mieszkanie właśnie tam jest już
postanowione i zapłacone. Koniuchy - wtedy to jeszcze był synonim "złej dzielnicy". W tym regionie
kiedyś było mieszkać to tak jak być naznaczonym. Coś jak Praga w Warszawie. Jeżeli urodziłeś się na
Koniuchach to dziedziczna bieda, alkoholizm, brak perspektyw życiowych i szemrane towarzystwo miałeś
wpisane do metryki na stałe.

A potem czasy się zmieniły i ludzie - nic nie wiedząc o historii - kupowali tu mieszkania. Historia jako
obciążenie? Prosty i trafny na to przykład. Mam tego więcej i cięższego kalibru, a nie dzisiaj - nie dzisiaj
jest czas by o tym wspominać. Może kiedyś... .

Przenosząc się z Rubinkowa wzdychaliśmy z ulgą ciesząc się z kameralnego otoczenia, większego poczucia
bezpieczeństwa, lepszej infrastruktury i tych paru sympatycznych osiedlowych sklepików, które tu już
były, a o które na naszym wtedy Rubinkowie w owym czasie było trudno. No i wszędzie tutaj blisko: do
sklepów, do kościoła i nawet na cmentarz.

Obecnie (oprócz paru starych domów) tylko szorstka nazwa dzielnicy wywodząca się jeszcze z tych
czasów gdy wypasano tu konie zachowuje ducha historii. A reszta? Reszta jest istnieniem na nowo.
- Tu i teraz.

A czego tutaj brakuje a co zostało i jest na Rubinkowie? Oddechu i przestrzeni, której wtedy jeszcze tak się
nie doceniało. Ważna też jest bliskość Wisły i hektarów zieleni która tam była i która jeszcze bujnie narosła.
No i przyjaźni, które tam zostały.
- Na szczęście one nadal trwają!











czwartek, 18 kwietnia 2013

Fabryka Мarzeń na sprzedaż (1202)

Sklepik osiedlowy? A co w nim może być ciekawego? Nie zawsze ładny, oblepiony niemiłosiernie
reklamami (na które i tak nikt nie zwraca uwagi!) jest przecież kawałkiem naszego życia codziennego.
Wchodzimy do niego w przelocie ledwie go zauważając w porannej gonitwie przed pójściem do pracy.

Zupełnie nie widzimy go po południu, kupując zapomniany rano jogurt. Niewarty on uwagi i dlatego,
że złoszczą nas w nim ceny. Tam jest zawsze drożej niż w naszej "Biedronce" czy innym "Piotrze
i Pawle"
! Mimo tych zastrzeżeń niektóre z tych sklepików daje się lubić.

A teraz weźmy określenia: nic ciekawego, oblepione reklamami, gonitwa, złoszczą nas ceny... .
- Takie właśnie jest nasze życie.

I spójrzmy na sprawę inaczej: co to jest ten sklepik osiedlowy?

To najczęściej very small interes familijny w którym właściciele zaczynają pracę o czwartej
rano. O piątej szwagier już był na giełdzie, piekarnia o szóstej jeszcze nie dojechała (jak ja teraz 
sprzedam to całe pieczywo?) znowu zapomniałam o zamówieniu "Leszczynianki". A paniusia
spod piątki znowu rozwlekle robiła tygodniowe zakupy przesadnie się spoufalając i tworząc za swoimi
plecami zniecierpliwioną kolejkę... . I do tego jeszcze te głośne i szczegółowe komentarze na temat
swoich przyzwyczajeń zakupowych.
...bo wie pani ja to lubię z rana, tego serka, - o nie, zmieniłam zdanie - tamtego serka sobie pojeść!

O aptekach nie wspominamy. Oburzające ceny dla emerytów, wypasione lady dla siebie i sam cel
wizyty to nie są rzeczy budzące sympatię do tych wampirów.

Niekiedy biznes osiedlowy to całkiem intratny interes pozwalający na zakup firmowego auta
dostawczego zamiast "dwudziestoletniego golfa" z którym zaczynali. Do tego (po pięciu latach)
czarny, zaledwie osiem i pól letni mercedes dla pana męża i zupełnie nowiutkie "Clio" dla właścicielki.
Wszystko byłoby dobrze gdyby nie zadyszka, gdyby nie te wory pod oczami.

Taaak! Czasami small biznes to całkiem niezły interes! ...ale czasami to jest "Fabryka Marzeń".
- Zauważajmy nasze sklepiki: one tak szybko odchodzą!










 
















































Zdjęcia zrobiono w Toruniu, na osiedlu "Koniuchy" na przestrzeni ostatnich 9 lat.


Podziel się