- Co cieszy.
- Sigisfoto pozdrawiam serdecznie Cię!
Autor:
Obserwator Toruński
o
17:57
0
komentarze
Etykiety: aparat fotograficzny, kartofle, Koniuchy, PIXEL 2, sigisfoto, telefon komórkowy, Toruń, zdjęcia nocne
Biegnąc przez mosteczek zerwałem jeden listeczek.
- Zajęty jestem bardzo.
Autor:
Obserwator Toruński
o
19:49
0
komentarze
Etykiety: Koniuchy, Toruń, ul. Kozacka
Człowieku, czy ty żeś oszalał?!
Mieszkanie na Koniuchach kupić? Ty to chyba na pewno nie wiesz co robisz... .
Takimi słowami kilkanaście lat temu powitano w pracy njusa, że mieszkanie właśnie tam jest już
postanowione i zapłacone. Koniuchy - wtedy to jeszcze był synonim "złej dzielnicy". W tym regionie
kiedyś było mieszkać to tak jak być naznaczonym. Coś jak Praga w Warszawie. Jeżeli urodziłeś się na
Koniuchach to dziedziczna bieda, alkoholizm, brak perspektyw życiowych i szemrane towarzystwo miałeś
wpisane do metryki na stałe.
A potem czasy się zmieniły i ludzie - nic nie wiedząc o historii - kupowali tu mieszkania. Historia jako
obciążenie? Prosty i trafny na to przykład. Mam tego więcej i cięższego kalibru, a nie dzisiaj - nie dzisiaj
jest czas by o tym wspominać. Może kiedyś... .
Przenosząc się z Rubinkowa wzdychaliśmy z ulgą ciesząc się z kameralnego otoczenia, większego poczucia
bezpieczeństwa, lepszej infrastruktury i tych paru sympatycznych osiedlowych sklepików, które tu już
były, a o które na naszym wtedy Rubinkowie w owym czasie było trudno. No i wszędzie tutaj blisko: do
sklepów, do kościoła i nawet na cmentarz.
Obecnie (oprócz paru starych domów) tylko szorstka nazwa dzielnicy wywodząca się jeszcze z tych
czasów gdy wypasano tu konie zachowuje ducha historii. A reszta? Reszta jest istnieniem na nowo.
- Tu i teraz.
A czego tutaj brakuje a co zostało i jest na Rubinkowie? Oddechu i przestrzeni, której wtedy jeszcze tak się
nie doceniało. Ważna też jest bliskość Wisły i hektarów zieleni która tam była i która jeszcze bujnie narosła.
No i przyjaźni, które tam zostały.
- Na szczęście one nadal trwają!
Autor:
Obserwator Toruński
o
05:07
3
komentarze
Etykiety: Koniuchy, osiedle, Rubinkowo, Toruń, ul. Lotników
Sklepik osiedlowy? A co w nim może być ciekawego? Nie zawsze ładny, oblepiony niemiłosiernie
reklamami (na które i tak nikt nie zwraca uwagi!) jest przecież kawałkiem naszego życia codziennego.
Wchodzimy do niego w przelocie ledwie go zauważając w porannej gonitwie przed pójściem do pracy.
Zupełnie nie widzimy go po południu, kupując zapomniany rano jogurt. Niewarty on uwagi i dlatego,
że złoszczą nas w nim ceny. Tam jest zawsze drożej niż w naszej "Biedronce" czy innym "Piotrze
i Pawle"! Mimo tych zastrzeżeń niektóre z tych sklepików daje się lubić.
A teraz weźmy określenia: nic ciekawego, oblepione reklamami, gonitwa, złoszczą nas ceny... .
- Takie właśnie jest nasze życie.
I spójrzmy na sprawę inaczej: co to jest ten sklepik osiedlowy?
To najczęściej very small interes familijny w którym właściciele zaczynają pracę o czwartej
rano. O piątej szwagier już był na giełdzie, piekarnia o szóstej jeszcze nie dojechała (jak ja teraz
sprzedam to całe pieczywo?) znowu zapomniałam o zamówieniu "Leszczynianki". A paniusia
spod piątki znowu rozwlekle robiła tygodniowe zakupy przesadnie się spoufalając i tworząc za swoimi
plecami zniecierpliwioną kolejkę... . I do tego jeszcze te głośne i szczegółowe komentarze na temat
swoich przyzwyczajeń zakupowych.
...bo wie pani ja to lubię z rana, tego serka, - o nie, zmieniłam zdanie - tamtego serka sobie pojeść!
O aptekach nie wspominamy. Oburzające ceny dla emerytów, wypasione lady dla siebie i sam cel
wizyty to nie są rzeczy budzące sympatię do tych wampirów.
Niekiedy biznes osiedlowy to całkiem intratny interes pozwalający na zakup firmowego auta
dostawczego zamiast "dwudziestoletniego golfa" z którym zaczynali. Do tego (po pięciu latach)
czarny, zaledwie osiem i pól letni mercedes dla pana męża i zupełnie nowiutkie "Clio" dla właścicielki.
Wszystko byłoby dobrze gdyby nie zadyszka, gdyby nie te wory pod oczami.
Taaak! Czasami small biznes to całkiem niezły interes! ...ale czasami to jest "Fabryka Marzeń".
- Zauważajmy nasze sklepiki: one tak szybko odchodzą!





Autor:
Obserwator Toruński
o
12:14
2
komentarze
Etykiety: Koniuchy, sklepiki osiedlowe, Toruń