Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pielgrzym. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pielgrzym. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 23 lipca 2026

Szutrowe Karbówko (2417)

Cel dzienny: Osada KARBÓWKO.

Po drodze spotkałem Pielgrzyma Jakubowego. Zdarzyło sie to po raz drugi w ciągu ostatnich dwóch tygodni. Nawet nie wiem jak ma na imię. Była jednak serdeczna - choć zdecydowanie za krótka - rozmowa. 
- Spieszył się i miał po temu wyrażne a ciężkie powody.

PS. Może kiedyś o Nim opowiem? Na razie nie czuję się upoważniony.

A potem były kilkakrotnie niespodziewane szutry. Nie powiem, że ciężkie. Ot takie raczej premium. Po deszczu zbite a miejscami gdzie glina to nawet ta gruntówka gładka jak asfalt była. Niemniej jednak co szutry to szutry! Chwilami wymagające.

Samo Karbówko okazało się niełaskawe. Ani tam wypić ani zjeść. Śniadalnia tam tylko dla gości hotelowych... . 

Pewnie można tam było sobie coś wykupić, ale do jakiejś recepcji okazało się dla mnie za daleko. I szkoda czasu mi było.
- Pogoniłem ochoczo z powrotem.





Pojawienie się znanego Komina Grębocińskiego i sokoła jego przyjęto z ulgą, bo przejechano 61 km po następującej trasie: https://tiny.pl/r4sz7mjrx

piątek, 8 lipca 2022

Dzień 04: Königsbrück - Strehla 48 km (2260)

Przez obniżoną głośność w telefonie przegapiłem pobudkę o 6:00. Leniwe wstawanie o 7:00 wyjazd o 8:30. Przedtem jednak poszedłem jeszcze na chwilę do kościoła. Dochodząc - na placu kościelnym - zobaczyłem kościelnego (jak później się okazało), który pozwolił się sfotografować. A wyglądał z tym koszem kultowo!

Gdy już odchodziłem skinął mi głową abym podszedł. Złapał mnie twardo za rękę i wprowadził do nawy głównej. - I stojąc przed głównym ołtarzem, wyprostowany zaśpiewał silnym głosem człowieka mocnego wiarą.

Nie wiem jak długo trwała i czego dotyczyła ta pieśń. Czy była to niemiecka odmiana “Kiedy ranne wstają zorze” czy też (co bardziej prawdopodobne) modlitwa za pielgrzyma o dobrą dla niego Drogę. A śpiewał trzymając mnie mocno swoją twardą, spracowaną dłonią. Jego wysoki, śmiały głos zapamiętam na zawsze. (...)

W ciągu dnia jechałem niezwykle pięknymi żeby nie powiedzieć luksusowymi ścieżkami rowerowymi. Ale było też przekradanie się jakimiś polami, na skróty tak polne, że aż wydawały mi się niewiarygodne. Niemniej jednak jadąc tymi skrótami rzeczywiście trafiłem na kolejną wygodną drogę.
- A tam wojna!

Wielki zbrodniarz naszych czasów! Nawet w Niemczech ma swoich popleczników. Przeciwników ma także. Ci zwolennicy - przebrani w mundury - potrafią niszczyć, kraść i zabijać w imię wydumanych, paranoicznych i mocarstwowych idei tego moralnego karła.

Rosyjska dusza?! Nie ma czegoś takiego: są tylko umysły psychopatów zgodnie oklaskujące swojego wodzunia.Jeżeli świat ich nie zatrzyma to - w imię swoich obłędnych idei - na jakiej granicy się zatrzymają?!

Tak jak Niemcy, którzy według powszechnych przekonań odrobili lekcje z defaszyzacji tak i Rosjanie będą musieli kiedyś przepracować swoje poparcie dla raszyzmu.

...ale póki co zamożne Niemcy mając polską barierę przed sobą mogą (nadal mogą?) spać spokojnie!

Pomnik w Schönfeld. 

Z uwagą przyglądałem się pomnikom tych co zginęli na obydwu wojnach światowych. Mieszane uczucia wywoływały we mnie te pamiątki wywołanych przez Niemców konfliktów.

Na przykład ten pomnik... . Jaka jest jego wymowa? Czy on naprawdę upamiętnia ofiary wojny?! Trzyma przecież wieniec, symbol zwycięstwa, znak wyróżnienia i chwały a nie tak się te wojny skończyły... .

Chyba nie bardzo rozumiem sposobu w jaki Niemcy upamiętniają swoich bliskich. Inna wrażliwość, inna estetyka, inne rozumienie i odczuwanie historii.
- Sprawiedliwie trzeba dodać: aby obraz był pełen warto zgłębić napisy.

Tuż za chwilę objawiła się najnowsza rzeczywistość. Powstająca fabryka firmy "Kronospan" zaprzecza opowieściom, że swoje skażenia rozsiewają tylko i wyłącznie w Polsce czego miasteczko Szczecinek doświadcza na codzień.

A może tam naprawdę będą produkowane tylko super ekologiczne produkty wytwarzane w pełnej zgodzie z matką Naturą?!

Stary Charlie ma o czym pomyśleć... .

Miejscami Droga 83 miała obok położoną ścieżkę rowerową a miejscami tej ścieżki nie było, albo jej nie potrafiłem dostrzec.
- Tak, to też się zdarzało!

Na zdjęciu jest szkoła podstawowa w Grossenhain. Posiada szkolne obserwatorium astronomiczne.

A potem zwykła droga. Było więc i tak, że chwilami jechałem w potoku ciężkich samochodów. Pocieszające było, że kierowcy tutaj naprawdę zwracają uwagę na rowerzystę rozumiejąc jego pobyt na drodze.

Nikt nie straszył podjeżdżając, nikt nie trąbił na zawalidrogę. Po prostu wyraźnie wyższa niż u nas kultura jazdy co dawało się pozytywnie odczuć.

Ciekawa ta droga rowerowa! Środkiem przeznaczona jest dla pieszych i rowerzystów. Pobocza są dla tych co konno. 

Do centrum ogrodniczego z kwiatami po drugiej stronie nie zaglądałem.

Czasami - jak tutaj w Nünchritz - trafiałem na obiekty których przeznaczenia nie sposób było dociec. Może to jakiś obiekt związany z przepływającą obok Łabą?

Jechanie wzdłuż tej rzeki to było trudne zadanie! Czołowy wiatr wiał z taką prędkością, że chwilami powstrzymywał od jazdy. 

Wodowskazy na Łabie. Widać oznakowane kolejne wysokie stany wód związane z powodziami.

Ekologicznie tam było. Żywe kosiarki - nie bacząc na okoliczności - niespiesznie gryzły trawę kręcąc.


Czy jest coś takiego jak latarnia rzeczna?! Tutaj widoczny jest obiekt w Nünchritz.

Do Strehla miałem mieć poniżej 50 parę kilometrów, ale jakoś tak wyszło 62… . Mocno zmęczony dotarłem przed kościół, ale jakaś kartka tam wisiała. Nawet nie naciskałem klamki, bo wiadomo, że kościół na pewno zamknięty, jak to w Niemczech.

Cofnąłem się do herbergi wskazanej przez Chrome. Niestety na drzwiach pisało, że od dnia 8 do 18-tego coś tam jest nieczynne i w ogóle zamknięte. Mało nie zapłakałem ze zmęczenia :-)


Z tej całej rezygnacji cofnąłem się do kościoła i odcyfrowałem za pomocą translatora wspomniany napis, który - jak się okazało - głosił wyraźnie, że kościół JEST otwarty! Posiedziałem więc w ławce na uspokojenie myśli, poprosiłem Kogo Trzeba o wiadomo co i... nuże opuszczać teren kościelny.

Odszedłem ledwie za róg gdy w niepozornej oficynie pokazało mi się dwumetrowe zjawisko damskie z powalającym uśmiechem coś tam do mnie przemawiające po niemiecku. Milcząco patrzyłem się na nią jak w obrazek i chyba musiałem głupio wyglądać. Z tej pięknej opresji niespodziewanie wybawił mnie Przemysław. Krótko mówiąc to był Przemek marynarz, człowiek który popływał sobie na platformach wiertniczych dookoła świata.

On był wszędzie i teraz on mi swoją zaradnością pomógł. Okazało się, że donativo czyli 10 € wystarczy na to żeby mieć spanie, bo przecież tutaj jest herberga! I znowu powtórzyła się historia jak z poprzednich miejsc noclegowych, że mało nie zapłakałem ze szczęścia :-), bo taki byłem zmordowany.
- Jakiś taki mocno wzruszający się zrobiłem czy co?

Potem krótka wyprawa z Przemkiem do sklepu. Podczas drogi szybka wymiana zdań: kto, co i gdzie, kim jesteś oraz where are you going to. Przemek swoimi drogami gdzieś tam jeszcze ze sklepu sobie poszedł a ja wróciłem samopas. Potem wspólne pranie w pralce, którą on umiał zarządzać.

W podsumowaniu dnia jeszcze tylko wzięcie prysznica i chwilę potem całość rozwieszona i oczekiwanie na błogi odpoczynek. Była godzina 19:23 gdy padłem. Będę spał w jednym pokoju z Przemysławem, chyba, że nas przeniosą gdyby doszli jeszcze jacyś pielgrzymi. Na szczęście nie doszli. Ponoć chrapałem potężnie co Przemysław wielkodusznie mi wybaczył.

Przemek (ten to ma zdrowie!) poszedł na koncert organowy w pobliskim kościele. Nie miałem siły żeby się ruszyć tam. 

A w ogóle ten ogromny wzrostem (i wielki duchem także!) pielgrzym okazał się być miłośnikiem yerba mate w przeróżnych postaciach. Poczęstował mnie nawet jej bardzo specjalną odmianą. Kupił też sobie napój typu yerba co dodatkowo zrobiło na mnie wrażenie, bo taki wynalazek widziałem po raz pierwszy na oczy.


Na co dzień Przemysław wspierany komórką posługuje się zegarkiem typu Garmin Fenix i korzysta z map zamieszczonych na:
www.camino-europe.eu. Idzie z 18 kilogramowym plecakiem dokładnie i zgodnie ze starannie wytyczoną Drogą Jakubową.
- Bez żadnych skrótów on tak idzie! Szacun.

sobota, 9 listopada 2019

Mój przyjaciel ananas (2115)

Nie trzymają się mnie kwiaty, oj nie trzymają! Roślinki przeróżne w miejscu mojego dziennego pobytu to od zawsze był w domu temat drażliwy.

Albo je przelewałem i gniły jakoś tak szybko. Albo zasuszanymi były i marniały w mękach z pragnienia.
- Aż tu któregoś dnia pewnego... .

Ile to było śmiechów i żartów z tego, że oto tego właśnie roślinka uratuję przed zgniciem na śmietniku.

Ileż to było zapowiedzi, że będzie tak i owak, czyli jak zawsze. ON przecież od początku nie ma szans. Żadnych. Tak twierdzono.

Dzisiaj mój ananas ma już więcej niż 2 lata. Do uprawy hydroponicznej trafił 7.07.2017r. (Data zrobienia zdjęcia). Nazwa sposobu hodowania jak widać jest szumna a ja po prostu włożyłem go do słoika z wodą kranową. Raz na miesiąc tylko coś tam z czajnika czy kranu dolewano mu.

Tak, to prawda: woniał on i gnił sobie w tej wodzie, ale jakoś nie marniał. Po paru miesiącach przezwyciężyłem się i to coś zmurszałe a lepkie (brrr!) zostało z jego dna usunięte. A tam pod spodem młode pędy były!

No więc skoro są korzenie to... do doniczki z nim! TAK, zdarzało mi się, że grzeszyłem nadmiarem wody w doniczce, ale on jakoś uparł i żył i trwał i ogółem dał radę.

Do dzisiaj był dwa razy przesadzany: najpierw mała biała doniczka a teraz nieco większa zielona jest. Na wiosnę trzeba będzie dać mu szansę rozwoju i do czegoś większego go utknąć.

A przecież było tak, że po wielokroć namawiany byłem do tego aby śmiecia wyrzucić! Nic to! W braterskiej zgodzie razem z nim przetrwano uśmiechy i żarciki. A dzisiaj?! Sami zobaczcie.

- ON dostał szansę i ją wykorzystał.


Co prawda jeszcze owocu jeszcze się nie dorobiono, ale kto wie?!
- Może z czasem, może kiedyś :-)

wtorek, 31 maja 2016

KONSEKRACJA: Pielgrzym 1/11 (1616)






















Kim pan jest?
- Pielgrzymem.






















Skąd pan idzie?
- Z Krakowa.
















Jakim sposobem?
- Pielgrzymim.






















A gdzie jeść i spać?
- Dobrych ludzi jest pełno.






















No a jak bieda przyciśnie?
- Pleban pomoże.






















Pierwsza pielgrzymka?
- Do Częstochowy, Czarna Madonna mnie odmieniła i wskazała drogę.






















A najdłuższa?
- Camino de Compostela.






















Dokąd teraz?
- Na razie TU.






















...a potem dostanę znak i wyruszę do nowego celu!

sobota, 15 grudnia 2012

Zagadka: "Tajemniczy Pielgrzym" rozwiązana (1095)


Tak, to właśnie dzisiaj tutaj opisywaną zagadkę ujawniamy pisząc wszystko co na jej temat się wie. Żeby
nic się nie zmarnowało cytuję prawie dosłownie to co przysłał p.Michał Wiśniewski.
"Jak widać na załączonym zdjęciu rzeźbę stworzył w 2012r. Stanisław Panfil, artysta ludowy z Mogilna.


"Ulubiona tematyka artysty to postaci szlachty polskiej, ludzi wsi, dawnego
rzemiosła, świątków oraz rzeźby sakralnej." Swoją drogą to rzeźba jest jedyną
rzeczą, która ubarwia tamtejsze tereny nad Bachą, bo pomalowanie uschniętych
drzew jakoś mi nie przypadło do gustu."

Tyle z objaśniania panamichałowego w sprawie "Pielgrzyma", które zostało zakończone jakże trafnie:
                  MOKRE POWINNO MIEĆ SWOJĄ STRONĘ INTERNETOWĄ.
- Może uda się ten szlachetny zamysł kiedyś / z kimś zrealizować?!

*   *   *
Drugie info w sprawie "Pielgrzyma" pochodziło od korespondenta mugzynt, który z niepowtarzalnym
poczuciem gorzkiego humoru dokładnie napisał tak:

"To pomnik polskiego emeryta - rencisty, torba i kij na starość za lata pracy dla ojczyzny . Postawiony latem
tego roku na ul. Wojska Polskiego przy "Betlejemce". To akcja trwająca od kilku lat (w której wzięło 
udział)  5 uschniętych drzew co kiedyś nad Baszką szumiały . A płacimy artystom nieduże pieniążki - wiem 
bo pytałem. Takich cudów jest w okolicy więcej."







Mając takie informacje uznaje się zagadkę za rozwiązaną.
Autorom DZIĘKUJĘ zapraszając Ich do upominania się
na priva o jakieś zadośćuczynienie za poniesiony trud.

Gdyby jednak Ktoś chciał jeszcze dodać coś to... ?
- Wiadomo gdzie i co!

Podziel się