poniedziałek, 1 września 2014

Powrót z niebytu (1391)

Witajcie w świecie żywych!

No jestem - już jestem - i od razu zabieram się do mieszania, podziwiania
i dzielenia się tym co ostatnio zobaczyły piękne oczy me (yyy?!).
- Wiadomo gdzie od razu poleciałem wracając  z niebytu.

Nad "Naszymi Stawami" przywitało mnie najdziksze z polskich stworzeń:
żaba nilowa, zwana słusznie krokodylem polskich stawów
- Swym krwiożerczym uśmiechem prawdziwie zasłużyła sobie na tą nazwę!
















Jej śliczne gały prawie na orbit ze zdumienia wyszły na mój widok!
Że jednak wróciłem, że jestem, że mimo różnych takich tam jeszcze
się ruszam i zdjęcia robię... .

Kaczka krzyżówka nie miała takiego szczęścia. I na pewno nie padła
na mój widok! Zeszło się jej z żałości za utraconym gniazdem. Sezon
lęgowy się skończył  to i budowana obok Północna Trasa Średnicowa
mogła ruszyć pełną parą, a ona biedna skutkiem tegoż za ofiarę cywilizacji
na tym zdjęciu robi.
















I żalu do budowniczych mieć nie można, boć przecież oni tylko czynią
swoją drogową powinność... . Północna krawędź Wschodniego i Zachodniego
Stawu została zgodnie z koniecznością przysypana.

















Widoczne jest, że inni Obserwatorzy budowanej drogi w napięciu
obserwują przebieg prac. A jest o co się martwić!
















Wyraźnie obniżający się z dnia na dzień poziom wody w obydwu Stawach
odsłania śmieci których - jak było dotąd, tak i teraz - nie ma komu wyłowić.
Nie będę obrażał Państwa oczu przykrymi widokami.
- Każdy z Torunian może tą niegodziwość sobie sprawdzić samemu.
















Mimo wszystko tli się we mnie (być może naiwna) nadzieja, że  kiedyś
gdy piękna droga żwawo obok Stawów przebiegnie to dostaną one to na
co sobie w pełni zasłużyły: dbałość, czystość i spokój.
















Ponoc Przyroda ma dużą zdolnośc zabliźniania swoich ran. Dzisiaj mam
pełne prawo tak przypuszczać: jeszcze nie całkiem jestem na chodzie... .

poniedziałek, 11 sierpnia 2014

Przerwa (1390)























Informuje się Osoby zainteresowane, że wyjechałem do wód.
Internetów tam brak, głusza jest zupełna chociaż ludzi życzliwych
tam moc. Będą dbali o mnie w dzień i w nocy.
- I to jest krzepiące.

Uprzejmie proszę trzymać kciuki za mnie.

Pozdrawiam z Torunia

Obserwator Toruński


PS. Mam nadzieję pokazać się znowu przed końcem miesiąca.
Myślę, że chodzi o sierpień.


piątek, 8 sierpnia 2014

A nie mówiłem?! 2/2 (1389)

Tego co się działo wewnątrz obiektu nie było możliwości ogarnąć.
A przecież i na zewnątrz było sporo rodzinnych atrakcji.







































Mimo, że już jedną nogą byliśmy poza obiektem coś nam kazało się
cofnąć a tam.... wczoraj poznany pan Grzegorz Porowiński!























Z konieczności pospieszne przywitanie i On mógł już spokojnie
pełnić swoją rolę jako instruktor kalisteniki, który najpierw
udzielił wywiadu a potem poprowadził pokaz treningu.











































































Opuszczając pospiesznie halę (czas na pobyt się gwałtownie skończył!)
kręciłem głową powtarzając znaną sentencję:
- A nie mówiłem, że Toruń to małe miasteczko?!




Podziel się