środa, 13 grudnia 2017

Tropiciel (1925)

ON wyjątkowo dzielnie znosił moją obecność! Jako miłośnik dostępnej mi przyrody zadawałem mu tysiące pytań ogólnych i szczegółowych, służbowych (?!) i prywatnych, ważnych i błahych... .

O ludzi bliskich, znanych i nieznanych też. Znosił to cierpliwie z wyrozumiałością człowieka który niejedno w życiu widział, zjadł a wypił i doświadczył.

Czasem podniesienie ręki wystarczyło żeby się wyłączyć. Uważne rozglądanie się. A potem znowu zdecydowany marsz w sobie wiadomym kierunku, kluczenie po własnych i leśnych tropach.

Czasem łoś przebiegł drogę tak szybko, że nie sposób było go złapać na matrycę. Czasem sarny zerkły ciekawie z za pagórka.

Były też odległe daniele w wielkiej chmarze.

Po raz kolejny sprawdziła się stara prawda, że kiedy idzie się w grupie (a choćby i tak małej jak dwuosobowa) to ma się przyjaciół,. ale zdjęć zwierzęcych mocno przybliżonych to raczej nie-nie!

...ale - jak widać - i tak mieliśmy szczęście!

Cały wdzięczny za wspólną wyprawę te 20 kilometrów w nogach zapamiętam na długo :-)










niedziela, 10 grudnia 2017

Zima stulecia w Toruniu (1924)

Zima nam się rozszalała na całego! Gdzie nie spojrzeć to tylko śnieg i śnieg. ...albo coś innego!

piątek, 24 listopada 2017

Za siedmioma górami (1923)

Jeszcze jest jesień, jeszcze długa zima przede mną... .

Wiem, że muszę być dobrze przygotowany do tego starcia.  Walka z wiatrakami to poważna sprawa.

Mając je teraz przed oczyma sił nabieram.

Pokonawszy je na pewno tam dotrę!

Wiem, że na mnie czekają.

TAK.

Podziel się