środa, 22 października 2014

Palenie gumy 1/2 (1429)

Plan był prosty: to co ostatnio.
Figa z tego wyszła. Tuż po  wyjściu z domu usłyszałem
drift piski i wizgi. Zaciekawiony dotarłem skąd one.
- No i byłem.

Trochę to jak oglądanie telewizora. Jest radość,
emocje gdy program leci. (Najwięcej ich po stronie 
występujących.) Kiedy jednak nadludzkim
wysiłkiem woli naciśniesz wyłącznik wszystko tleje
i opada jak zakurzona zasłona ukrywająca to co
prawdziwe.

- I tylko kac jest realny, że czas miniony to jednak
czas stracony... .Jesień jest ważniejsza!
Chociaż z drugiej strony... .













wtorek, 21 października 2014

Teraz mamy jesień (1428)

- Jaki dzisiaj mamy dzień?
- Teraz.
- Oj, to jest mój ulubiony dzień w tygodniu!

*     *     *
















W tak pięknych okolicznościach jesieni (było się wczoraj nad Wisłą!)
chciałoby się napisać coś wiekopomnie wstrząsającego. O tym, że jesień
tego roku piękna była. Dni ciepłe leniwie mijały. Odurzający zapach
opadłych liści oszałamiał i po nocach przypominając się dziwne sny
powodował.

W tych to okolicznościach Gałczyńskiego cytować trzeba nam.

Jabłka świecą na drzewach jak węgle w popiele,
wiatrak pęka ze śmiechu i powietrze miele.
Jak na fryzie klasycznym dziewczyny dostojne
z różowymi żądzami mężną wiodą wojnę.

Już kasztan się osypał i ochłodły ranki;
o, młody przyjacielu, poszukaj kochanki
z małym domkiem, ogródkiem, sennym fortepianem,
która by włosy twoje czesała nad ranem,

z którą byś po śniadaniu czytał Mickiewicza -
niech będzie silna w ręku, a piękna z oblicza,
jak jesień zamyślona, jak Jesień śmiertelna
i jako jabłka owe cierpka i weselna.


*   *   *

Tak o jesieni całej w fortepianach piszą wielcy. Osobiście na  
Chopinach i słowach nie specjalnie się znam - obrazki tylko pokazuję.
- Szczęśliwe, nieliczne, mocno własne... .

poniedziałek, 20 października 2014

A więc... JESIEŃ! (1427)

 
















"Zanim jesiennych łez popłyną deszcze
Słońce - świeć jeszcze!"






Podziel się