czwartek, 20 września 2018

Requiem dla Chaty Kantora (2021)

Nic nie rozumiem z tego co się dzieje! ...ale po kolei.

Po raz pierwszy spotkałem z z nazwą Włęcz tutaj. Mówiąc "Włęcz"  nikt nie ma na myśli wioseczki (bo ona nie istnieje) tylko jedyną, znaczącą po niej pozostałość czyli Chatę Kantora.

W trzy lata później pogodnym latem wybrano się tam z okazji oddania osieckiej ścieżki rowerowej.

Wszystko zdało się wtedy być w porządku. Chata ogacona, plandeką zabezpieczona, za skromnym ale jednak płotem zdawała się być bezpieczna.

Na swój dychawiczny sposób żyła i cieszyła się swoim istnieniem na pełen regulator. Ostatni jej lokator byłby zadowolony, że miejsce pamiętane jest, że Chata nie przepadła.

Jeszcze trzy lata temu wziąłem udział w niezwykłym wydarzeniu tam się odbywającym. Panamickiewiczowskie "Dziady" tam odprawiano! Co to było za wydarzenie!

Myślałem wtedy: co za niezwykłe miejsce! Jakie wielkie szczęście, że mogłem brać udział w tym nie lukrowanym i bardzo autentycznym przedstawieniu... .

I trwał ten Włęcz we mnie uspokojony tym, że niedawno symboliczna uroczystość się tam wydarzyła. Dzwon tam symbolicznie zawieszano czego być świadkiem nie mogłem, ale duchem było się blisko i to owszem-owszem.

W gwarze codzienności stan Chaty umknął mi skutecznie, chociaż solidna relacja prasowa i wieści z witryny TAK TRZEBA były doskonale precyzyjne.

Parę dni temu w poszukiwaniu miejscowych ptaszków w tamtejsze okolice się wybrano. A co zastałem z wielkim żalem pokazuję widząc jak wśród wielu przyjaciół psy zająca zjadły... .
- I wcale nie uspokaja mnie info o tym, że obiekt wpisano tu i ówdzie. 

I tak kracząc, gorąco życzę sobie "obymsięmylił", bo a nuż to wpisanie będzie początkiem drugiego życia Chaty Kantora?
- Co niech tak się stanie!











poniedziałek, 17 września 2018

Zagadka nr 11 (2020)

Zrobiło mi się takie oto zdjęcie i... potrzebny jest dla niego tytuł.
- Tym bardziej, że nie wiadomo co to jest :-)

A CO TO JEST?

niedziela, 16 września 2018

LUBOSTROŃ - W samym pałacu 2/2 (2019)

Jako się rzekło jesteśmy 70 km od Torunia, w kujawsko-pomorskim Lubostroniu, gdzie od pałacowego westubulu zwiedzanie rozpoczęto.

Zapoznawszy się z należną czcią z historią obiektu ręcznie skreśloną zanurzyliśmy się w odblaski dawnego arystokratycznego świata.

Warto wiedzieć, że obecnie obiekt pełni rolę pulsującego życiem centrum kulturalnego.  Miarkując skalę można się pokusić o stwierdzenie, że tym dla Bydgoszczy jest Lubostroń czym dla Torunia istnieje dworek w Szafarni

Wprowadzeni w temat przez Pana Przewodnika dalej już na własną rękę zaczęliśmy się zachwycać udostępnionymi nam dobrami.

Po tym zwiedzaniu najbardziej zapadł mi  w pamięć kandelabr z Sali Rotundowej, którego nie dały rady zrabować zwycięskie wojska podczas ostatniej wojny.

Nie zważając na to, czym jest symetria w opinii Juliana T. autor zdjęć uległ poświęceniu i zaległ na podłodze aby dla potomności ten niezwykły obiekt na jeszcze jeden sposób utrwalić.

Tak, w Sali Rotundowej można poczuć dumę i uprzedzenie do minionego świata zaklętego w kolumnach i stiukach... .

W tym miejscu można też zupełnie swobodnie rozpuścić (jak dziadowski bicz) nawet najbardziej dziką wyobraźnię na temat dawnego arystokratycznego życia... .

Jakież tu musiały odbywać się bale!

Jakież to żupany a koafiury na siebie zakładano, aby oszołomić, zastawić się, przyćmić innych a osobiście się pokazać!

W przytulnych, małych pokoikach dookolnych wrażenie to potęgowało się podpierane stosownymi drobiazgami z wyposażenia.






Jako człek bywały w szerokim świecie (hi!hi!) czułem się w miarę swobodnie na pańskich pokojach i nawet kwaśna mina Starszego Pana z Sali Portretowej nie zrobiła na mnie specjalnego wrażenia.

Natomiast ciepła odzież osób portretowanych przypomniała mi uwagę włoskiego przewodnika, że to piękny architektonicznie nad wyraz obiekt jest, ale raczej mało praktyczny.

Duło w nim niemiłosiernie i być może te portrety są mocnym dowodem, że obiekt oparty o perfekcyjny włoski wzorzec - jako i oryginał - ma podobną niedoskonałość.


Ten przerost środków oszałamiających w żadnym wypadku nie przeszkadzał nam w kontemplowaniu odtworzonego z pożogi dziejów jaśnie wielmożnego otoczenia.

W nabożnym skupieniu oglądano imponujące wnętrza, wsłuchując się w odgłosy i kroki dawno minionego czasu... .




Piwnic pałacowych nie pokazuję, bo one zasługują na osobny rozdział czego już mi się nie chce robić. W końcu sami możecie sobie poodkrywać na własny rachunek te piwniczki na wino przypominające katakumby.


Sami  możecie pozachwycać się światłem na korytarzach prowadzących do podziemi.

Osoby z zasobniejszymi portfelami a mające nadzwyczajną okazję zawsze też mogą w pałacu wynająć sobie luksusowy (zapewne) apartament na pięterku, którego nie było dane nam obejrzeć.

W skład oferty - nawet dla osób urodzonych w czworakach - wchodzi także możliwość wykąpania się w hrabiowskiej wannie, którą dla zaostrzenia apetytu wyjątkowo pokazuję.

Odjeżdżaliśmy stamtąd pełni wrażeń, mając szczerą nadzieję, że epopeja własnościowa tytanicznym wysiłkiem zostanie rozwiązana w możliwie najlepszy sposób.
- Ot, koronny dowód na to, że człek lubi się czasami oddać marzeniom.

PS. Warto zapamiętać: LUBOSTROŃ - Miejsce do którego się wraca!


Podziel się