piątek, 17 stycznia 2020

A u nas Święta! (2131)

Nie wiem jak tam w Waszych siołach i miasteczkach, ale u nas w Toruniu...? My nadal mamy ŚWIĘTA! Trwają i mają się dobrze.
- I dobrze im tak skoro im tak dobrze.

Ilościowo (jak co roku) ozdoby Pana Prezydenta wygrywają. Nie mniej jednak warto zauważyć, że i Pan Marszałek się postarał. Ładnie.

Niechże więc ta rywalizacja między podmiotami władzy kwitnie! Nam - zwykłym zjadaczom toruńskiego chleba - tylko z tego ścigania się jakaś korzyść jest.

PS. Zdjęcia (za przeproszeniem!) zrobiono komórką.


Mamy zimę! (2130)

Taki bałwan jaka zima! ...albo na odwrót czy coś koło tego.

PS. Nie jest to może dzieło na miarę Fidiasza, ale autora tej rzeźby należy docenić za twórcze podejście do recyklingu! Przy okazji poleca się własną witrynę OBSERWATORA poświęconą recyklingowi artystycznemu OPON-ART.

U W A G A !
Pękając z dumy zawiadamia się, że powyższe zdjęcia zostały zauważone i zamieszczone przez PROGRAM 1 Polskiego Radia. 

czwartek, 16 stycznia 2020

Xavier Bayle (2129)

Xavier Bayle - intelektualista, który wdraża w życie wyznawane przez siebie wartości. Artysta i fotografik a w ogóle to człowiek legenda, kontrowersyjny, wyraźny w swych poglądach na religię, organizację społeczną, na stosunek do zwierząt i na życie w ogóle.

Gdyby miał podać przykład człowieka którego poglądy od A do Z są mi obce, straszą mnie oraz (w całości) nie przekonują to jest nim pan Xavier Bayle.

Spotkałem Go parę razy w życiu i (mimo dzielących nas zasadniczych różnic) za każdym razem zostawiał we mnie DOBRY ŚLAD.

Widziałem jego akcje artystyczne w Centrum Sztuki Współczesnej. Widziałem jego prace na lokalnych wydarzeniach. Teraz zobaczyłem go jako tego który konsekwentnie wdraża wyznawane przez siebie poglądy,

Na początek dygresja. Z żywnością ekologiczną w Polsce jest kłopot. Brakuje nam wiarygodnych producentów. Te wszystkie produkty BIO które są nam coraz częściej wciskane w hipermarketach noszą piętno braku wiarygodności. Ktoś tam coś wyprodukował zgodnie i poza wszelkimi podejrzeniami prawidłowo - zdobył rynek i jego uznanie a potem... . Potem przestał się starać.

- Po co? Skoro i tak klient kupi, bo ten produkt ma już swoją markę.
Żeby podać pierwszy lepszy przykład żywności z pretensjami do naturalności w produkcji to piwa kraftowe (po ludzku mówiąc rzemieślnicze). Z natury winny być wytarzane w małych, najczęściej rodzinnych wytwórniach, sygnowane nazwiskiem właściciela co zapewniać miało pełną wiarygodność. No i było i jest jak powyżej. Najpierw walka o rozpoznawalność produktu a po tym jak klienci się przyzwyczaili produkcja ruszyła na skalę przemysłową i na duże skróty. Nalepka na butelkach ta sama a jakość upadła na pysk.... .

Drugi przykład z miodem. Zawsze kupowałem miód u zaprzyjaźnionego pszczelarza. I nigdy nie miałem wątpliwości, że to jest wytwór ekologiczny, w pełni zasługujący na te parę złotych więcej, "No bo rozumie pan: jestem producentem na małą skalę i ceną muszę nadrabiać aby taką wysoką jakość sprzedawać i mieć z czego żyć... ."

Kiedy klienci zaczęli sobie wyrywać miody Pan Miodziarz rozwinął produkcję na skalę pół przemysłową i jego wyroby (bo to już nie były miody!) dziwnie poszarzały, upodobniły się w smakach i wątpliwościach co do dawnej jakości która jakby na pewno znikła... . Sama z siebie.

I tu pojawia się nam Rolnik Ekologiczny pan Xavier Bayle. Tak, ten sam z którego poglądami się nie zgadzam od podstaw. ...ale przetwory ze śliwek od Niego kupię! Są tacy ludzie, którzy swoją postawą budzą zaufanie. I szacunek!

PS. W pierwszą sobotę miesiąca na terenie Muzeum Etnograficznego w Toruniu odbywa się Jarmark Ekologiczny. Podpatrzoną na stoisku u pana Xaviera  Zupę Dahl zrobiono z powodzeniem w domu i tym samym weszła z przytupem do naszego kanonu kulinarnego.
- Za inspiracje Właściwej Osobie składa się podziękowanie!

Podziel się