niedziela, 21 sierpnia 2016

Wróblowe stawy (1663)
















Coś tam się na "Stawach" porobiło, na głowie stanęło. Zamiast kaczek
oraz mew i innych kurek wodnych - które nadal tu licznie obecne są
-
główną rolę zaczynają odgrywać wróble! I to jak!

Dowody na zgłoszone twierdzenia zamieszczam na szybko poniżej.
...albowiem dzisiaj mi się spieszy.
Bardzo.



 


 



 

 




sobota, 20 sierpnia 2016

Piernikowe szaleństwo 2/2 (1662)
















Jak się wcześniej rzekło impreza była huczna, muzyczna i wielotysięczna.
















Jakieś pokazy pokazywano w kosmicznych namiotach. Nie załapałem
sie na żadną z nich, bo miałem lenia na wcześniejsze rejestrowanie się.
...ale i tak dookoła się działo z rozdawnictwem pierników przekładanych
czymś włącznie.

Organizatorzy byli czujni nad wyraz. Pewna pani z serwisu rozdawniczego
usłyszawszy, że "nie będę w tysięcznej kolejce stał za piernikiem"
z własnej i nieprzymuszonej woli a z czarującym uśmiechem wręczyła
naszej grupie rodzinnej po pierniku. Smacznym!
















Symbolem luziku i relaksu jest poniższy obraz: sporo młodych ludzi,
niewymuszona atmosfera: po prostu RELAKS, czas relaksu, relaksu
to był czas... .
















Komu się chciało to przemieszczał się pomiędzy straganami, budkami,
namiotami kupując, otrzymując i obserwując promocyjne na piernikowo
cosie. Dzieci malowano na kolorowo a pierniki tworzono i wypiekano
masami starannie otrzymując historyczne z nich formy.




















Drugie skrzypce (oprócz pierników) grało piwo z małych browarów
która to moda w Polsce (i w Toruniu!) wybuchła z zadziwiającą
intensywnością. Było tych stoisk ileś promujących nie tylko własne
wyroby chmielowe, ale i urządzenia do ich produkcji w domu.
- Był nawet browar z zaprzyjaźnionej Bydgoszczy.

















Impreza marketingowo była postawiona na naprawdę wysokim,
profesjonalnym poziomie.
















Pod koniec wydarzenia poczuwszy się zmęczony dałem się namówić
na wynalazek pod tytułem "kawa z prądem". Nie, nie było w niej
żadnego środka zmieniającego świadomość. To była kawa (zielona
chyba, jeszcze nie upalona), którą  w y m o c z o n o .






















Tak, przyznaję się: wypiłem ją! ...i to wystarczy. Wy - o którzy
czytacie ten tekst
- już nie musicie. Wystarczy, że ja się poświęciłem.
- W smaku ona - ten tego - była taka sobie.... niepowtarzalna.

To marketingowe cudo (a 10 zł kubek!) faktycznie dało kopa,
ale żeby ogólnie zachwycało?! Myślę, że wątpię.
















Mimo tego gorzkiego akcentu (napój jak to dla koneserów był bez
cukru)
całe wydarzenie uznaję za wielce udane polecając łaskawej
pamięci Obserwatorów Obserwatora w roku następnym.
















PS. Za parę dni będzie SkyWay Festiwal! To najważniejsze dla
fotografów wydarzenie promocyjne. Wiem już co będzie na imprezie,
ale nie powiem.

Jedno jest pewne: proszę się spodziewać dużo ciekawego światła!
- I to mnie (także) cieszy.

piątek, 19 sierpnia 2016

Piernikowe szaleństwo 1/2 (1661)






















Jako człowiek powszechnie znany z przesadnie wyważonych poglądów
(he! he!) a co najmniej z ich stonowanego wyrażania (hi! hi!) tym razem
sobie pofolguję za wszystkie czasy. W Toruniu odbyło się "Święto
Toruńskiego Piernika"
. I to jak! Z przytupem, muzycznie, z pokazami
i otwartym dla szerokich rzesz Muzeum Toruńskiego Piernika
działającym w ramach MO*.






















Nie pałając szczególną miłością do władz miasta naszego (jako i do
firmy piernikarskiej "Kopernik" czy nawet Muzeum Okręgowego)
muszę przed nimi kornie schylić czoła i sprawiedliwie rzec: 
wymieniona trójca dała czadu!























Wyglądało to jakby organizatorzy się spięli i postanowili udowodnić,
że Toruń nie tylko Bella SkyWay'em stoi! ...a piernikami, piernikami
przede wszystkim. I trzeba przyznać, że impreza choć jednodniowa
przyciągnęła tysięczne (nie przesadzam!) rzesze uczestników.
- Teza szczegółowo udowodniona zostanie jutro.























Wydarzenie przewalało się po mieście nieogarnionymi tłumami,
ale dzisiaj niech szanowne oczy Obserwatorów spoczną tylko
na wspomnianym Muzeum. Dla rzetelności należy dodać, że muzeów
poświęconych piernikom to mamy w naszem miasteczku kilka,
ale dziś my tylko o jednym, najbardziej oficjalnym, tym co na ulicy
Strumykowej ciekawe i rzetelnie wyeksponowane zbiory pokazuje.




















Co mnie w nim zachwyciło? Ano nie tylko rozdawnictwo katarzynek
skutecznie zapychających dzieciakom rozgadane dzioby a starym dziury
w uzębieniu. To muzeum jest po prostu  c i e k a w i e  urządzone.
Przy całym (uzasadnionym!) krytycyzmie dla Muzeum Okręgowego
(oni nadal właściwie nie promują donatywy) ta oto
wielosalowa +
ekspozycja robi wrażenie. A jakie?
- No cóż: osobiście sprawdzić trzeba!
















Uwaga! Zaprasza się mieszkańców całej kuli ziemskiej do oglądania
zbiorów pokazywanych w Muzeum Toruńskiego Piernika oprócz
niektórych miast w Polsce takich jak: Wrocław, Gdańsk czy nie
przymierzając Legnica.
















Otóż okazuje się, że nie tylko w Toruniu dawniej pierniki wypiekano!
Ten oburzający mnie fakt (odbierający unikalność pod tym względem
Toruniowi!)
został rzetelnie  - i z naukową dokładnością - w ekspozycjach
zobrazowany. No i w związku  z tym jest obawa, że mieszkańcy tych
miast mogą wyciągnąć swe niegodne ręce po liczne artefakty właśnie
z tych miast pochodzące.






















A może właśnie dlatego, mieszkańcy tych miast powinni
te nasze zbiory sobie nieroszczeniowo a z zazdrością
pooglądać?!
- I  t y l k o  pooglądać.






















To samo (choć w innym zakresie) dotyczy mieszkańców miasta
Tallina z dalekiej Estonii udowadniając (znaną z dawna w Toruniu
tezę)
, że piernik dziełem nawet współczesnej sztuki może być.
- A może!







































Podczas odwiedzania Muzeum Toruńskiego Piernika mieszczącego
się przy ul. Strumykowej proszę zwrócić uwagę na chlebek piernikowy.
Ten skromny wypiek przypomina nam, że dawniej używano tego pieczywa
w wojsku. Doskonale zachowujący świeżość, nieczerstwiejący znakomicie
nadawał się dla armii ochoczo maszerujących po Toruniu i jego bliższych
i dalszych okolicach.
















Nie wyczerpując tematu zachęcam do odwiedzenia tej placówki lojalnie
uprzedzając, że manekiny tam eksponowane mają tak niepowtarzalną +
urodę, że mogą się w nocy ciężkim koszmarem przyśnić.
















Informując zaledwie o skrawku ekspozycji zachęcam do przyjrzenia
się temu jak powstawały naprawdę dawne pierniki. Otóż każdy
(powtarzam każdy!)
piernikarz musiał być snycerzem, czyli mistrzem
w posługiwaniu się dłutkami. Każdemu zapewne jest wiadomo,
że wzory pierników mogły zmieniać się z dnia na dzień.
















Wielkie święto kościelne, niespodziewany przyjazd króla czy hojne
zamówienie lokalnego patrycjusza obligowały do natychmiastowego
przygotowania nowej, tematycznie zgodnej z zamówieniem formy.


















Muzeum jest miejscami interaktywne, ma ciekawie urządzony dział
poświęcony OK (Okres Komuny) i pokazuje jeszcze parę innych
tematów. No, ale nie mogę o wszystkim rozgłaszać - niech i coś dla
odkrywania przez Was pozostanie.






















Do zobaczenia na ul. Strumykowej w Toruniu!






















________________________________________
*MO - Muzeum Okręgowe w Toruniu

Podziel się