niedziela, 28 sierpnia 2016

Wyjątki się nie liczą (1666)
















Napełniany wrażeniami przemieszczam się między "Naszymi Stawami"
a Miastem.

























Kątem oka zauważam, że Prezes nadal tu mieszka! Nie mam czasu aby
się tym tematem (człowiekiem?) zajmować. Mam przecież ważniejsze
sprawy na głowie.
















 Na kolejne pokazy szybko spieszę się!























Dobrze jest nam w tym Toruniu!
- Co prawda to nie wszystkim, ale to są wyjątki,
a one - jak to wyjątki - się nie liczą.

sobota, 27 sierpnia 2016

Wielkie miki w małym mieście (1665)






















My na przyrodzie a tu Miasto huczy, trąbi i dudni w namiętnych
podrygach dojrzałego lata. (...ale mi się napisałoooo!)
















Ludzie się mrowią, samochody posuwają się w coraz większych
korkach (jakie tam u nas na prowincji korki!), mózgi w upale wysychają... .
















Ktoś tam tłumnie zwiedza, ktoś inny w pocie czoła, fletem, saksofonem
lub własnym głosem na życie zarabia.
- Toruński sezon turystyczny w pełni.
























I o tego ostatniego Pana mi się rozchodzi! Ten skromny człowiek
którego profesja w naszym mieście średniowiecza sięga (krzykacz miejski)
wykonuje swoją pracę z podziwu godną starannością. I godnością.






















A do tego harmidru i zgiełku husaria dojeżdża a piechurzy dochodzą.


















Oglądając pokazy przeróżne (które przecież mam na co dzień) patrzę
na nie z pewnego oddalenia... 






















...i ciągle jeszcze mam w pamięci słynny spektakl "Stella Polaris",
którego jak dotąd nic nie przebiło!






















Niemniej jednak od czasu do czasu cieszy mnie błądzenie w tłumie.
















Zaglądając w twarze nieznajomym sięgam obiektywem, usiłując
chociaż na chwilę zatrzymać mijające lato.


piątek, 26 sierpnia 2016

"Suchego Stawu" dzikość (1664)






















Jest takie miejsce - Suchy Staw - się nazywa. Nie chce
mi się podawać jego dokładnej lokalizacji z oczywistej
przyczyny. Powiem gdzie to jest to zaraz zlecą się chmary
różne takie i nuże hałasować a przeszkadzać w słuchaniu
przyrodniczej ciszy.






















Kto jest naprawdę zainteresowany tematem to sam się domyśli
i doszuka, boć przecież nie raz się na ten temat obrazki pokazywało.
















Pięć minut spaceru od komputera dzikość tam panuje niezwykła. 
- Przeczucie podpowiada mi, że stan ten za długo nie potrwa. ONI
płot zaczęli rozbierać - znaczy deweloper jakiś dewelopić na tym
terenie będzie.
















Pomny jak się zakończyła sprawa z Inicjatywą Obywatelską "Ratujmy
Nasze Stawy"
rabanu na temat ochrony tego unikalnego miejsca nie będzie.
- Po prostu będę robił swoje.
















A póki co cieszmy się tym co jest!

Podziel się