piątek, 6 grudnia 2019

ŚWIĘTY MIKOŁAJ a nie jakiś tam Santa Klaus! (2120)

W naszych podłych czasach nigdy dość powtarzania, kim był prawdziwy święty Mikołaj:

1. Był biskupem z pastorałem - a nie przerośniętym krasnalem z reniferami,

2. Pochodził z Miry w Licji w Cesarstwie Rzymskim (dziś Demre w Turcji) - a nie z Laponii,

3. Był dyskretnym wspomożycielem ubogich - a nie hałaśliwym wciskaczem gadżetów reklamowych,

4. Był cudotwórcą - a nie zapijaczonym typem z workiem.


(Cytat za Marcin Gugulski)

czwartek, 5 grudnia 2019

Just Do Nothing (2119)

Są zdjęcia które po zrobieniu leżakują sobie gdzieś tam w kącie kurząc się na dysku i - ogólnie, a na teraz - potrzebne są do niczego.
- Niemniej jednak przychodzi taki dzień kiedy... .

Nieznośne i długo trwające przeziębienie, które mnie dopadło starannie nakłoniło do skorzystania z prezentowanego hasła. Zrobiono to ochoczo i bez zastanawiania się.

Tak więc - jakby co - to przez całą dobę można mnie pocieszać, życzyć długich lat w zdrowiu i inne takie tam.
- Amen.

wtorek, 3 grudnia 2019

WŁĘCZ czyli jak wróciłem 2/2 (2118)

Droga powrotna lasami i piachami po pas... . Szybko chciałbym o niej zapomnieć, gdyby nie fakt, że na drugim brzegu zgubiłem / znalazłem komórkę.

Trzeba było w tym celu najpierw poprosić Kogo Trzeba o pomoc w znalezieniu, a potem cofnąć się ze dwa - trzy kilometry.
- I już!


Mogłem, oczywiście, że mogłem szukać prostej drogi szosą na powrót, ale wtedy nie miałbym okazji natrafić na Włęcz.

W zasadzie to dotarłem tam na czuja. Nie zachęcały do tego grube żwiry w których nie raz i nie dwa kręciłem rowerem piruety :-)
- Hybrydy w miękkich podłożach tak mają... .

Chatę kantora przy nadchodzącym zmroku znalazłem w opłakanym stanie! Bardziej opłakanym niż zwykle.

Niemniej jednak nowe ogrodzenie wskazuje na to, że obiekt nie został całkowicie porzucony... .





Nocny powrót miał sporo uroku! Od Osieka gdy już zrobiło się całkiem ciemno miałem okazje wypróbować nocne oświetlenie i... było nieźle, spełniło swoją rolę!


Mżawka która pojawiła się od rogatek Torunia była nastrojowa i wcale nie przeszkadzała w delektowaniu się przejazdem na ostatnich kilometrach.

Trasa na zakończenie sezonu podsumowana zostaje taką oto statystyką.

Długość trasy: 83 km
Czas całej wyprawy: 8 godz. 41 min
Czas w ruchu: 6 godz.
Średnia v w ruchu: 14,4 km/godz.
Max v: 32 km/godz.

PS. Deszczyk padał i mżył na przemian a młodzież na rubinkowskim stadionie grała jakby nigdy nic!

poniedziałek, 2 grudnia 2019

PRZYPUST czyli jak dojechałem 1/2 (2117)

Pogoda była niezła więc po raz trzeci (sic!) zdecydowano, że: tym razem już na pewno dojadę! Gdzie? Do miejscowości Przypust, tam gdzie stoi drewniany kościół pw. św. Stanisława. Chociaż nadal nieczynny to ponoć mocno już odnowionym jest.

Dlaczego uparcie, akurat tam miałem się wyprawić?! A dlaczego nie? Dawno tam się nie było a perspektywa zrobienia pętli Toruń - droga poligonowa - Aleksandrów - Ciechocinek -  Nieszawa (prom) - lasy, lasy, lasy -  Włęcz - Toruń na zakończenie sezonu rowerowego była kusząca.


A dlaczego aż po raz trzeci? Pierwsze podejście skończyło się szybko. Bez sprawdzania czy droga nr 250 jest czynna wyruszono i...? Okazało się, że jest zamknięta! Nic to: posnułem się wracając  lewobrzeżną Wisłą. Niepomny tego - licząc na drapane - ponowiłem próbę przejazdu z tam samym zresztą rezultatem + parę grzybów :-).

Trzeci raz to się jednak schytrzyłem. Słuch podpowiadał, że na pewno droga 250 jest nieprzejezdna, bo kryształy w serwantkach na Pogórzu nadal dźwięczą.  Nieprzejezdność drogi poligonowej potwierdziły też internety: armia nadal dzielnie utylizuje pociski swe przed upływem gwarancji... .

Tak więc już nie oglądając się na ćwiczące wojsko - nieznacznie tylko zbaczając na równolegle ścieżyny - prosto do Ciechocinka pojechano. Szosa E-75 mimo, że ciężkim transportem ruchliwa to na szczęście szeroka, z dobrym poboczem jest. To i pojechano nią.
- A co zobaczono na trasie to wyrywkowo pokazuję.

Tym razem dostrzeżono Klasztor Franciszkanów w Nieszawie. Zauważoną tablicę dedykuję, Panu Andrzejowi, czyli niezwykłej osobie ze Zduńskiej Woli.

Jak widać cel osiągnięto i szczęśliwie udało się przedostać promem za cenę 1 zł (słownie: jedenzłoty) na drugą stronę Wisły.

















Podziel się