poniedziałek, 28 lutego 2011

ONI (507)

Czasem mam wrażenie, ze ONI tu już są.
I to od dawna.

Przebrani do niepoznania, wtopieni w tło - patrzą na nas i analizują.
Badają otaczający świat uważnie chłonąc każdy jego przejaw.
- Usiłują zrozumieć jego niekonsekwencje.



Co ważne a co błahe jest, gdzie wróg a gdzie przyjaciel, gdzie fałsz a gdzie
prawda jest... .

Cóż się dziwić! Skoro ludzie się w tym gubią to co dopiero Obcy... .

niedziela, 27 lutego 2011

Film (506)

Ku własnemu zaskoczeniu zdecydowałem się!



Wyjdę więc po angielsku: przez sklep z antykami.
I to jeszcze dzisiaj.
- No chyba, żebym zmienił zdanie.

- Właśnie wróciłem z kina.
...a jednak będę!

sobota, 26 lutego 2011

Trzy dreszczyki czyli background (505)

A to wpadłem! A to się zakopałem! A to mi się przytrafiło!
Czyż tak?!
A nie-nie! Ja tak całkiem świadomie. Od paru lat.
Z własnej woli i z premedytacją.
Zanurzam się i gmeram w królestwie graffiti.
- Nie bez szczypty masochizmu zresztą :-)



...bo przecież jest dreszczyk pierwszy, gdy w euforii po znalezieniu malunku, obchodzę go delikatnie, przyglądam mu się starannie i smakuję go detalicznie. A nie mogąc się zdecydować co najpierw (skrzydełko czy udko?) co raz to przekradam się to bliżej to dalej, tak aby znaleźć ten najlepszy z możliwych kadr, to jedynie słuszne ujęcie... .

A jest jeszcze dreszczyk drugi! I gdzież on? Ano czasem pojawia się w dresach za plecami lub niespodziewanie czerwonym nosem straszy z boku. I brew marszczy a zaciska pięści na widok tego "co kameruje na j e g o terenie". Czasem onże emituje dźwięki podobne do ludzkiej mowy w przekładzie na język polski brzmiące mniej więcej tak.



"Uprzejmie proszę Szanownego Pana, aby zachciał On w swej łaskawości oddalić się z mojego terenu. Bez zwłoki. Pragnę zapewnić Pana iż natychmiastowe nieskorzystanie z mej pokornej prośby skutkować będzie zastosowaniem przez mnie - i tych oto tu dżentelmenów - użyciem sił własnych. Ostrzegam, że skutkiem naszych zbiorowych działań będzie wizyta w najbliższym szpitalu specjalistycznym. I to nie w charakterze osoby odwiedzającej. Bynajmniej."

Mimo wszystkie emocje nadal uważam: "Warto poświęcać się dla Prawdziwej Sztuki".
I wiernie stać na straży jej.



PS. Jest jeszcze dreszczyk trzeci, ale o nim to już - jak zwykł był mawiać mój kochany brat oraz niejaki Fryderyk Chopin - n a s t ę p n ą r a z ą .

piątek, 25 lutego 2011

Zmierzch (504)



Z uwagi na pilne sprawy - na dzisiaj - zawieszam sporządzanie zapisu. Po prostu nie mam czasu i czuję się znużony pracowitym tygodniem. A na dodatek mam wielką ochotę poleniuchować. - Jak stąd do wieczności.

czwartek, 24 lutego 2011

Adamus Mickiewiczus (503)

Ten syn komornika i córki ekonoma, geniusz nie tylko swojego czasu wreszcie trafił tam gdzie chciał: pod strzechy.... . Aby przepędzić ciężką zimę czyta się więc z uczuciem co napisał ON. I to na głos.



A więc radujmy się! Nawet najdziksze marzenia - co prawda z pewnym opóźnieniem i w dziwnych postaciach - ale jednak się spełniają.

środa, 23 lutego 2011

Bezpłatna porada (502)

Znowu minus kilkanaście!



W taką pogodę to już lepiej pozostać w domu.
...a jednak wyjechałem.
Z przyjemnością!

wtorek, 22 lutego 2011

Widziałem go (501)

Widziałem go!



Trudno rozwijać skrzydła przy -19.

poniedziałek, 21 lutego 2011

Jubileusz (500)

Drodzy Obserwatorzy!

W związku z naszym jubileuszem składamy sobie serdeczne życzenia jeszcze długich lat w zdrowiu, szczęściu i pogodzie ducha. Krótko śpiewając: "Niech nam gwiazdka pomyślności... ."



...a przy okazji: dziękuję wszystkim którzy tu bywają!
Serdecznie.

niedziela, 20 lutego 2011

Do Braci Bydgoszczan (499)

O szanowni!

Ze wszystkich sił zapraszam Was o Wy którzy wrażliwi jesteście na obrazy.
A jeśli dotknęło Was to nieszczęście, żeście niewrażliwi plastycznie to też zapraszam!
Zapraszam Was do Królewskiego Miasta Toruń.
A jest po co.
Aby uzyskać więcej szczegółów proszę zapytać Gógla tak:
"Prawosławie - Wystawa - Toruń".
- Wysypie się sporo dużo szczegółowej informacji.



Nie pytany o me własne zdanie na temat informuję: ani kompozycje nie zachwycają, ani operowanie kolorem lub wręcz jego brakiem też nie. To jest nikiforowe fotografowanie a la Ociepka.

Jednakże mając tego bolesną świadomość widoczną prawie na każdym zdjęciu spotkamy się z niezwykłym światem. Gdybyż to była egzotyka jeno to nie zawracałbym nikomu głowy. Chociaż w środku Polski to temat niezwykły bardzo.

W dobie powszechnego cygaństwa, świecenia tombakami oraz udawactwa zaserwowany w stu fotogramach przekaz jest prawdziwy, czysty i głęboko poruszający szczerością. I za to jestem wdzięczny Panu Tadeuszowi. Pokazał kawałek prawdziwego świata.
- Taką wystawę pamięta się długo.

Zachęcając do sprawdzenia powyższej opinii własnym organem wzroku oraz osobistą wrażliwością pozostaję z szacunkiem

Obserwator Toruński

PS. A gdyby przypadkiem w Waszym Mieście coś ważnego się zdarzyło to proszę się nie krępować. Można mnie zapraszać. Przyjadę na pewno. I to z łopatą.
- W końcu ktoś musi zacząć zakopywać ten topór.

sobota, 19 lutego 2011

Wyciszenie potrzebne od zaraz (498)

Czasami - pod koniec tygodnia - nie bacząc na miejsce, dopada mnie - ni w pięć ni w dziewięć - czysta filozofia. W związku z powyższym proszę przyjąć do wiadomości następujący natarczywy zwrot, od którego ostatnio nie mogę się uwolnić:



"Nie wychodź na świat, wróć do siebie samego!
We wnętrzu człowieka mieszka Prawda".

- Jutro ruszam w pola.

piątek, 18 lutego 2011

Konsternacja (497)



Ostatnio stanąłem sobie na pewnym znanym mi rozdrożu.
I muszę podjąć ważną decyzję.
- No tak, trzeba by.

czwartek, 17 lutego 2011

ON (496)



Myślę, że wątpię iż ON przyszedł!
Nawet gdyby tak było, to zrobi to w innej - a na pewno szlachetniejszej - formie.
- Tak sobie uroczyście myślę.
I dlatego wątpię.

środa, 16 lutego 2011

Nad "Naszymi Stawami" (495)



Zima na "Naszych Stawach" trzyma.

wtorek, 15 lutego 2011

Było Cyryla i Metodego (494)

Wieża - w zależności od której strony na nią spojrzeć- to symbol zamożności i bogactwa, siły i potęgi gospodarczej. Z drugiej strony to pycha i zarozumialstwo, wynoszenie się ponad innych i ostentacyjne obnoszenie się z bogactwem.

To dlatego nasz franciszkański kościół Zwiastowania NMP ma tylko skromne sygnaturki. takie same zresztą jak znajdują się na budynku centralnie ustawionym na trójkątnym rynku (sic!) w miasteczku Brodnica.

Zafascynowany wspaniałościami tego świata czasem - tak po ludzku - gubię się w szczegółach.
Pomaga mi zawsze wrócenie do źródeł.



Niemniej jednak nie łudźmy się: my som prowincja.
...osobiście mi z tym dobrze - dobrze!
Czasem.

poniedziałek, 14 lutego 2011

Dziś poniedziałek (493)

Hałas i zgiełk tylko widać.
Przerzucanie się argumentami ze szczęki na szczękę tylko słychać.
Krwisty jest trzask zgniatanych racji.



...no to być może pod gruszą?
Na dowolnie wybranym boku?!
- Za wcześnie dla mnie na spoczynek, a nie chce mi się walczyć.
Dzisiaj.

* * *

W dniu św. Walentego - patrona ciężkich chorób zwłaszcza nerwowych i epilepsji - tym co byli zakochani, są zakochani lub może nawet kiedyś będą składam życzenia jak najszybszego powrotu do zdrowia.

niedziela, 13 lutego 2011

Kiełbasa po rosyjsku (492)

Ostatnio było nieco dramatycznie i ducha nie wzmacniało.



Dzisiaj więc - dla odmiany - coś dla pokrzepienia ciała.
Oryginalne rosyjskie danie znalezione gdzieś w bezmiarach Internetu.



Kiedyś spotkałem się z kolegą i zrobiłem też dla niego
owe danie na ten sławny wieczór słomianych wdowców.
- Pamiętamy wszystko do dziś, bo wesoło nam było.

sobota, 12 lutego 2011

Grzech zaniechania (491)

Latem zeszłego roku - kiedy okazało się że na Szerokiej są śmieci - po interwencji dziennikarza z "Nowości" ekipa z miasta pojawiła się w ciągu pół godziny.



W okolicy "Naszych Stawów" śmieci zalegają miesiącami. Z uwagi na możliwość doznania szoku zamieszczam tylko to jedno zdjęcie... .
- Komentarza nie będzie.



Powyższe zdjęcie jest na odtrutkę.

piątek, 11 lutego 2011

Graffiti pedagogiczne (490)

Niniejsze zdjęcie dedykuję tym, dla których k a ż d e graffiti jest nie do zaakceptowania.
- Okazuje się, że w tej dziedzinie nie wszystko i nie wszystkim wolno!




Tym cenniejsza to uwaga, że została pracowicie szczegółowym obrazkiem wyrażona przez odpowiedni autorytet z branży.

czwartek, 10 lutego 2011

Graffiti: Zachwytow ciąg dalszy (489)



No więc wpatruję się w kolejnego graffita próbując odgadnąć zawarte treści w nim. Chytrze próbuję ujrzeć w nim głębię znaczeń. W końcu dochodzę do wniosku, że to woman spod znaku tęczy. Chyba.



Patrząc na kolejny przypadek widzę w nim jak telewizyjna kultura masowa święci tryumfy na toruńskich filarach! Moda na głoda?!



Ostatni przypadek jest najtrudniejszy do analizy. No widzę przecież, że tu są litery ukryte. No przecież widzę! No i co z tego? "...bo kto patrzy a nie widzi, to z takiego szydzi świat." Pani Danuta swego czasu tak wieszczyła. Faktycznie nie widzę.

- Gdyby kiedyś ktoś zechciał podzielić się ze mną wiedzą tajemną jak czytać takie grafy to... na pewno bym znalazł sposób aby się odwdzięczyć! Solidnie.

środa, 9 lutego 2011

Graffiti czyli stara miłość (488)

Nadszedł czas zrealizowania trzeciej obietnicy. Pierwszorzędny "Makrokosmos" przezornie pomijam, bo o nim - jak się zorientowałem - to wszyscy (wszyscy oprócz mnie!) już wszystko wiedzą i - na pewno aby mnie pognębić - mają to wszystko od dawna. Na płytkach.

No więc z tym moim street-artem jest tak. Miało się kiedyś tą pasję i się ją uwieczniało masami. Nie bez poświęcenia zresztą. A było i tak, że nie jeden i nie dwa razy blokersi skutecznie pogonili mnie ze swego terytorium. Bezskutecznie zresztą, bo następnego dnia przychodziłem dofotografować przerwanego mi grafita... .
- W odpowiednio rosłym towarzystwie.

Się więc obchodziło blok po bloku, kwartał po kwartale miasta mego dokumentując a to klasyczne mazaniny kiboli, szlachetne obrazy sprejowych arystokratów czy nawet zwykłe tagi szkolnych gangów. W pewnym momencie zrobiło się tego tak dużo, że zacząłem je układać na kupki. Segregowałem je widać na tyle starannie, że mój tytaniczny wysiłek został ładnie dostrzeżony.

Otóż - nie chwaląc się a zauważając jedynie wiekopomny ów fakt - pewna nad wyraz bystra studentka sztuk bardzo pięknych tą mą klasyfikację w swej pracy magisterskiej zamieściła... . Być może kiedyś upublicznię jeszcze bardziej to dzieło, ale póki co - proszę się delektować tym co jest - Oto mój najnowszy urobek!



Jak widać poniżej pod wiaduktem ścierają się najróżniejsze prądy i style. Salonowe antygraffiti walczy o miejsce z autentyczną potrzebą plastycznej wypowiedzi sprejowych naturszczyków.



A oto nasza scena działań wizualnych. Cokolwiek o muralach by nie powiedzieć, jedno jest pewne, że zrealizowali postulat mojego pana od plastyki w szkole podstawowej. A on zwykł był mawiać tak: "Mały obraz mały artysta - duży obraz duży artysta!"



Proszę zwrócić uwagę na różnorodność i barwność sposobów przekazu informacji!



No i ta refleksja filozoficzna!



Nie muszę chyba dodawać, że o każdej porze dnia i nocy można nadsyłać mi odpowiednio szczegółowe informacje o miejscach pobytu ciekawych graffiti. Przyjadę - dokonam rejestracji - objawię światu.
- Na pewno!

wtorek, 8 lutego 2011

Gdańskie anioły (487)

Jak już się pierwej rzekło ma być o moim spotkaniu z ludźmi.



A więc - w ichże poszukiwaniu - wybrałem się do miasta. patrzę a ono wyludnione, bure i ponure. Jeśli nawet jakieś postacie przechodziły obok to nie zostawiały w umyśle mym żadnego śladu. Znaczy się wrażliwość na drugiego człeka mi się stępiła, czy co - pomyślałem samokrytycznie - bo jakże to tak: miasto tętni życiem, ludzie bywają po ulicach a nie ma na kim oka zawiesić?!

Po takiej autoreprymendzie wróciłem do rzeczywistości, czego najlepszym dowodem było to, że w końcu zobaczyłem je! W końcu ulicy.



Krótki sprint zakończył się pełną sukcesu zadyszką.
Jeszcze tylko krótkie zapytanie: "A szanowne anioły to skąd i dokąd...?"

A my proszę Starszego Pana to jesteśmy z Królewskiego Miasta Gdańska. A zadaniem naszym jest przypominać Wam - O zacni Torunianie! - iż miasto Gdańsk piękne jest i godne do odwiedzenia a choćby i od zaraz... . - Proszę oto stosowne materiały drukowane.



Jeszcze tylko chwilka pospiesznej rozmowy...



jeszcze ostatnie spojrzenie i...



...każdy ruszył w swoją stronę.
- Tak było.

poniedziałek, 7 lutego 2011

Anioły na sztuki tanio sprzedam (486)

Dawno nie byłem w mieście, a mimo to wiedziałem - no wiedziałem! - że będzie niezwykle. Zanim jeszcze zobaczyłem w oknie wystawowym to:



Sprzedawca na hurtownika mi nie wygląda, więc pewnie handluje na sztuki.
Niemniej jednak, sądząc po szerokości w oferowanym asortymencie handlowo-usługowym w odniesieniu do aniołów pewnie też ma w czym wybierać.
- Muszę ten sklep jeszcze kiedyś odwiedzić; kupił nie kupił - potargować się można!

niedziela, 6 lutego 2011

Powrót (485)



Powoli wracam do siebie!

  • Po raz trzeci obejrzałem "Makrokosmos".
  • Widziałem wczoraj innych ludzi.
  • Moje konto wzbogaciło się o kilka następnych graffitów.
Dowody na powyższe tezy zostaną zaprezentowane.
Niebawem.

sobota, 5 lutego 2011

Pomiędzy (484)

Sięgając po swoje radosne prapoczątki 0głaszam leitmotiv na dziś:

JUTRO BĘDZIE LEPIEJ



Oby.

piątek, 4 lutego 2011

Milion dolarów (483)

Milion dolarów czyli „Zapiski z pamiętnika zjadacza trocin”.

Pewien młody a odważny człowiek publicznie napisał że jest jego życzeniem otrzymać milion dolarów. I jak to w rzeczywistości nie bywa, zgłosił się jednak bogaty sponsor które mu sumę tę w odpowiednie miejsce przelał.

Z tej więc uroczystej okazji pomyślałem sobie, a może bym tak i ja sobie czegoś za darmo od życia zażyczył?! Jak pomyślałem tak robię. Co prawda anim ja młody ani tym bardziej odważny stąd wcale aż o ten okrągły milion od razu akurat nie zabiegam.

Jako człek władający aparatem pomyślałem więc sobie skromnie, że w zasadzie to od życia już dostałem. Otrzymałem wszystko jednakże oprócz możliwości dłuuugiego wyjazdu sponsorowanego w miejsca kipiące dramatami. Powyższe obrazy z właściwym sobie mistrzostwem chciałbym dla dobra ludzkości i sponsora utrwalać.
- I nie trzeba mnie od razu do Egiptu czy innego Afganistanu wysyłać, chociaż... .

Pamiętając o tym, że marzenie do spełnienia ma być klarowne zgłaszam następujące projekty, dając Losowi szansę do wyboru:

  1. Śladami M.Wańkowicza - Dokładnie tą samą co On trasą: „Atlantyk – Pacyfik”.

  2. Katedry gotyckie na północ od Paryża – Labirynty dawniej i dziś

  3. Barcelona - W poszukiwania cmentarza zaginionych książek.

(…)

No to się napisało!
Westchnął i odłożył pióro. Temperatury faktycznie brak, jeszcze tylko dudni w głowie, obraz jakiś taki zamazany i suchość w ustach trwa.
- Ech, znowu te trociny na śniadanie!

A co robi tu ten Atlant?!
No cóż... . Każdy z nas robi swoje.
On jest.

czwartek, 3 lutego 2011

Obiecanka (482)



Się było niedawno w B. to się utrwaliło.
- Dla potomności.

Niniejszym składam uroczystą obiecankę, że w tym roku już na pewno będę w Łazieńcu. Z czego relację zdam.
- Kiedyś, na wiosnę.

środa, 2 lutego 2011

Dawniej (481)

_MG_4468---Droga_2.jpg

Dawniej to panie były śniegi!
Nie to co teraz... .

Dawniej to znaczy: 6 stycznia 2011, g. 11:37:03 - Białowieża.

wtorek, 1 lutego 2011

Nadal (480)



Właśnie wróciłem i stoję - a właściwie leżę - pod ścianą.
- Do końca tygodnia.

Dobranoc.

Podziel się