czwartek, 23 lipca 2026

Szutrowe Karbówko (2417)

Cel dzienny: Osada KARBÓWKO.
Po drodze spotkałem Pielgrzyma Jakubowego. Zdarzyło sie to po raz drugi w ciągu ostatnich dwóch tygodni. Nawet nie wiem jak ma na imię. Była jednak serdeczna - choć zdecydowanie za krótka - rozmowa. 
- Spieszył się i miał po temu wyrażne a ciężkie powody.

PS. Może kiedyś o Nim opowiem? Na razie nie czuję się upoważniony.

A potem były kilkakrotnie niespodziewane szutry. Nie powiem, że ciężkie. Ot takie raczej premium. Po deszczu zbite a miejscami gdzie glina to nawet ta gruntówka gładka jak asfalt była. Niemniej jednak co szutry to szutry! Chwilami wymagające.

Samo Karbówko okazało się niełaskawe. Ani tam wypić ani zjeść. Śniadalnia tam tylko dla gości hotelowych... . 

Pewnie można tam było sobie coś wykupić, ale do jakiejś recepcji okazało się dla mnie za daleko. I szkoda czasu mi było.
- Pogoniłem ochoczo z powrotem.





Pojawienie się znanego Komina Grębocińskiego i sokoła jego przyjęto z ulgą, bo przejechano 61 km po następującej trasie: https://tiny.pl/r4sz7mjrx

Podziel się