piątek, 16 kwietnia 2021

Francja w Toruniu (2207)

Włócząc sią po okolicach Torunia wreszcie trafiliśmy do Miasta dręczeni (nie wiadomo z jakiego powodu, ni w pięć ni w 9-ć) tytułowym pytaniem: ile jest Francji w Toruniu?! ...bo przecież!

Toruń dla turystów to przede wszystkim miasto gotyckie. Kościół Jakubowy i Mariacki, Katedra, Ratusz wraz z zabudową Starego i Nowego Miasta  (wraz z okalającymi je murami) tworzą atmosferę do odbioru miasta przepełnionego przepysznym gotykiem. I tylko nim.

Niemniej jednak warto wiedzieć, że nie tylko ten dominujący styl w sztuce ma u nas znaczenie! Można się pokusić o wskazanie konkretnych przykładów baroku kamienicznego, renesansu rzeźbiarskiego i malarskiego, można nawet dopatrzeć się śladów romańszczyzny :-) Na temat Art Deco nawet się nie wypowiadam mając w oczach pełno po toruńsku wspaniałych przykładów o których zamilczę. Na razie.

Jakby się wpatrzeć w niektóre obrazy wiszące w naszych muzeach to między innym i temata francuskie na nich występują też. Ponieważ nie chciało nam się w tym celu zachodzić do wspomnianych miejsc muzealnych musi nam wystarczyć pewien obraz wspomniany przy okazji innej, ważnej dla Torunia sprawy.

Dzisiaj kieruję uwagę P.T. OZ (Osób Zebranych) na inne ślady francuskie w Toruniu. Co prawda 20 marca czyli Dzień Frankofonii mamy już za sobą, ale wiemy, że... . Francja do Torunia już dawno dawno przybyła!

Wszyscy pamiętają jak Napoleonowi zachciało się bratać z ludem czego się doczekał. Z karczmy na Nowym Mieście musiano na sznurach go wyciągać, bo po drabinie z tej piwnicznej mordowni braci murarskiej nie dał rady po hucznej imprezie samodzielnie wspiąć się...  . Piwa tam opił się ten cesarz. 

A z tego też okresu napoleońskiego zostało nam bolesne wspomnienie lazaretu urządzonego w naszym Kościele Mariackim. Doskonałe fotografie pana Andrzeja Skowrońskiego pokazują te poobcinane nosy w stallach tamże. Żołdacy francuscy zabawiali się tnąc szablami po rzeźbach... . 

Potem w różnych okresach zaczęto stosować (tak jak i tu jest widoczne) dachy francuskie czyli mansardowe. Jak się rozejrzeć to mamy ich pełno w każdym zakątku Torunia. Przykładów nie ma potrzeby mnożyć gdyż tak  popularne one są, że na każdym kroku je widać.

A co ze współczesną Francją w Toruniu?! Pozazdrościli oni Anglikom co to mają swój Instytut Brytyjski blisko UMK i w samym centrum pomieścili Stowarzyszenie Alliance Française Toruń. 

W naszym przypadku tegorazowe zderzenie z Francją zaczęło się od pierogów! No, jeść nam się zachciało.
- Nie tylko zresztą nam. 

Głodni byliśmy jak lwy i krążąc po mieście szukano czegoś na pochłonięcie od zaraz i najlepiej na miejscu. Z tego ostatniego nic nie wyszło, ale rozległo się wielkie TA-DAM gdy zobaczyliśmy ten lokal sygnowany tym co widać.

Do bólu znany, wielokrotnie widziany i w dobrych czasach nawet tam kilka razy zachodziliśmy w poszukiwaniu szybkiego jedzenia. 

Teraz zgodnie z przepisami zostaliśmy obsłużeni szczegółowo, szybko i na zewnątrz. Po prostu: pokazano palcem - podgrzano - zapakowano.

I tyle było naszej Francji na teraz - zaraz - w Toruniu.

A pierogi były zwyczajne, najzupełniej smaczne po polsku. 





P.S. Parę dni później (z niejakim zdumieniem, o zgrozo!) odkryliśmy, że ta Pierogarnia ma jeszcze jeden lokal, w samym centrum miasta.

...co z kronikarskiego obowiązku zostało dostrzeżone i udokumentowane.




wtorek, 6 kwietnia 2021

Jajka wielkanocne (2206)

Kiedy zobaczyłem TE jajka oczekujące na Święta od razu mnie wzięło aby je utrwalić.

Bez większych przygotowań - mając w pamięci te które dawniej fotografowałem - wzięto się do roboty.

Pora była późna, czasu mało... więc? Tak na chybcika, raz - dwa uporano się z tematem... . 

No czasu nie było (Nie było! Nie było! Nie było!) absolutnie wcale oraz całkowicie i nieodwracalnie go nie było!

Mając alternatywę albo TERAZ albo NIGDY wybrano to PIERWSZE.

No i tym sposobem mogę zaprosić do galerii wielkanocnej.

Może ktoś, tu znajdzie dla siebie coś do oglądania, bo z kupienia to (chyba) raczej nici.

PS. Nie wiem czy któreś z jajek się jeszcze ostało na serwantce, bo najprawdopodobniej wszystkie poszły już do ludzi.

Ktoś kupił któreś (ludzie biorą od razu po kilka egzemplarzy) ale nie ma, że jak na targu na wagę, mendle, tuziny czy kopy :-)

Jak mówi ich twórczyni - Pani Danka - niespecjalnie się już chce je robić. Skórka, wyprawka i tak dalej... .
- No pracochłonne bardzo one są!

Tak więc niekiedy zamiast do sprzedaży to na prezenty masowo idą ciesząc oczy w różnych  miejscach, domach czy nawet instytucjach przypominając o tym, że mamy czas Wielkanocny.
- ALLELUJA!








poniedziałek, 5 kwietnia 2021

Dzicz (2205)

Na przednówku - głodny wiosny - w dzikość się zanurzam.

Atawizmy każą mi się wałęsać po bezdrożach i miejscach odludnych.

Choćby mikrych oznak budzenia się przyrody poszukuję zawzięcie w przerwach od zimna, blaszanego nieba i smutku.

A wszystko to w samym środku Starego przecież Torunia!

Nie trzeba więc egzotyki szukać daleko od nas! Jest pod bokiem, pod wąsem czyli tuż obok.

Wystarczy tylko wyjść za rogatki, podnieść się z fotela, z trzaskiem wyłączyć telewizor.

I spełni się obiecanka o kontakcie  z Naturą!

Znikną kąty  proste wyryte w naszych mózgach przy użyciu cyrkla, ekierki i linijki.

Kojącą nieregularność i dobroczynny chaos będzie wtedy widać, słychać i czuć.

W chwilę potem poczujemy trzecim  zmysłem nieśmiało odzywające się ptaki.

Plusk wody zobaczymy szmerem tak cichym jak jedwabny szelest skrzydeł sowy.

Długo jeszcze potem w domu wyciągać będziemy  rzepy z ubrania :-)

Nasz blask oczu opowie tym co nie byli więcej niż jakiekolwiek słowa.

I jeśli akurat wtedy choćby na chwilę (choćby na chwileczkę!) zabłysło słońce...

...wstąpi w nas nadzieja, że wreszcie...

...ta (...) wiosna w końcu i do nas przyjdzie!


Podziel się