sobota, 15 września 2018

LUBOSTROŃ - Dookoła pałacu 1/2 (2018)

Ten Lubostroń już za mną nie tyle, że chodził co wręcz biegał!

Co raz to:
- wyskakiwał w telewizyjnym okienku (coś ważnego tam trwa!),
- migał na komputerze (smth  interesującego się tam dzieje!),
- zjawiał się w myślach (a może by tam...?).

Aż wreszcie cierpliwość się wyczerpała i powiedziano basta: JEDZIEMY!

Przyciągała nas do tego pałacu i parku jego legenda o włoskiej pyszności obiektu rodem z Veneto, gdzie pan Andrzej Palladio po raz pierwszy willę taką sobie postawił. I stoi onaż do dziś w pustaci rozległej a na niepozornym pagórku.
- Było się tam, widziało się ją, to się wie.

Zajechawszy do Lubego Ustronia (w skrócie Lubostroń) wielkopański nastrój nam się udzielił tak bardzo, że zdecydowaliśmy się na rzecz niesłychaną! Pokonując wrodzone skąpstwo daliśmy się fachowo (za śmiesznie małą opłatą!) przewieźć bryczką po parku.
- Sympatycznemu Panu który powoził zaprzęgiem dwukonnym dziękujemy za bezpieczną podróż.

Spacerowano także po jaśniepańsku  zachwycając się i smucąc jednocześnie urodą parku w stylu angielskim zmasakrowaną przez huragany w zeszłym roku.

W wyniku pamiętnych dwóch nawałnic padło wtedy 40 procent z kilkudziesięciohektarowego drzewostanu...

...w tym 20 pomników przyrody!

Mając w pamięci kruchość rzeczywistości i posługując się informacjami z plotkarskich w swej naturze mediów spieszmy się oglądać ten pałac, bo nie wiadomo jak długo będzie dostępny dla szerokiej publiczności.

A dostępność tegoż obiektu może upaść na twarz przed majestatem Potomka za pomocą prawnych sztuczek.  Otóż całkowicie rodowity australijczyk będący potomkiem Skórzewskich - po wyremontowaniu rezydencji - przypomniał sobie, że to jest jego własność i rad by ją ochoczo odzyskać.

Jak na razie trwające od wielu lat sądowe rozstrzygnięcia wahają się raz w jedną to w drugą stronę i nieznany jest wynik ostateczny. Z mieszanymi uczuciami śledzę tą batalię zachęcając do patrzenia na ręce decydentom.

W medialnej wrzawie argumentów za i przeciw sprywatyzowaniu rezydencji stoją różne argumenta. Święte Prawo Własności betonowo trwa po stronie prawników uzbrojonych po zęby w swoje zawiłe i pokrętne tłumaczenia.

Wymachuje ono hałaśliwie mocno wypłowiałym sztandarem jakoby patriotyzmu byłych posiadaczy ziemskich co przypomina mi dwie sprawy.

Pierwsza prowadzi do znanego powiedzenia, że jak coś za dużo o patriotyzmie jest gadane to oznacza, że kraść będą... . Pewnie cytat brutalnie  nieprecyzyjny i rażąco niesprawiedliwy, ale zdaniem homo sovieticus czy innych bardziej prawdziwych patriotów (?!) trafiający jednak w samo sedno.

Druga z nich to niedawna historia "Damy z łasiczką" i sprawa błyskawicznego transferu (według niektórych nadgorliwie szybko przekazanej za nią "arystokratom" kasy) na Maltę... .  A miały one pokaźne fundusze zasilić magnacką fundację zostając w Polsce i jej pośrednio służyć co ponoć gwarantowało uroczyście dane verbum nobile... .

Warto zapamiętać  tym czartoryskim patryjotom ten szlachetny czyn, którego dokonano w biały dzień! Takie rzeczy robi się nawet za mniejsze sumy niż 100 mln ojro.

Po takich myślach dłuższy spacer po parku pozwolił nam jako tako dojść do siebie.


A przy okazji, jakoś zabrakło nam czasu aby rozwikłać zagadkę: czym są takie oto ogrodowe postumenta z których jeden tu pokazujemy?


Patrząc na przepyszne platany i zaglądając w różne pałacowe zakamarki próbowałem sobie wyobrazić jak mógł ten zespół obiektów wyglądać w chwili jego największej świetności.
- No, na pewno nie tak jak wolno stojący budynek gdzieś tam  w wielohektarowym parku!

Przecież w początkach drugiej wojny światowej do podstawionego przez Niemców pociągu załadowano 6 (słownie: sześć) wagonów pałacowego wyposażenia... .
- Ciekawe co się z nim stało?

Nie wiem i nie mnie dźwigać ciężar rozstrzygnięcia czy pałac i park powinny wrócić do Potomka czy nadal ten zabytkowy zespół służyć Społeczeństwu ma.

Podziel się