czwartek, 15 sierpnia 2019

Zjadłem kiełbasę wyborczą (2074)

FESTIWAL WISŁY. To jest niewątpliwie potrzebna impreza. Ino pytanie czy w takim kształcie?

Celowo dziś pokazuję tylko najważniejsze sytuacje z nią związane litościwie pomijając kilkadziesiąt stoisk prezentujących rozpasaną komercję charakterystyczną dla imprez masowych.

Zaobserwowano obecność notabli tych lokalnych jak i ogólnopolskich. Oprócz wójtów i sołtysów z okolicznych gmin był także minister rolnictwa pan A. (Pochodzę stąd: jestem Dobrzyniakiem!)

Ryk z głośników zagłuszał moje myśli. Nie szło fotografować wcale. Signum temporis to były "Biełyje rozy" super hiper hit od naszych ukraińskich sąsiadów!

Wycofywałem się z imprezy oszołomiony hukiem i natarczywością licznych ofert komercyjnych, wśród których ginął sens i główne przesłanie wydarzenia.

Pobyt na przedwczorajszej imprezie w Osieku (przejechano tego dnia ok. 70 km) ostatecznie zniechęcił mnie do odwiedzenia toruńskiej edycji tego wydarzenia. Przymuszony obowiązkiem z daleka tylko machnąłem parę zdjęć na dowód.

A kiełbasa wyborcza? Zjadłem ją ze smakiem, nie tylko dlatego, że była za darmo; głodny byłem! Szkoda, że głośno mlaskając nie usłyszałem jakaż to wspaniała kolej gondolowa pofrunie niedługo nad Toruniem.

Chociaż bardziej wolałbym usłyszeć opowiastkę o tym że (już niedługo, już za chwilę) wodoloty do zaprzyjaźnionego z Toruniem miasta Bydgoszcz będą... . Wszak Wisła wysycha a porządnej i bezpiecznej drogi łączącej oba miasta jak nie widać tak nie widać... .

Jak już o grzechach władzy :-) rzecz idzie: niebezpieczna barierkoza absolutna na rowerowej ścieżce do Osieka (chociaż nieco przyszarzała) trzyma się mocno.






wtorek, 13 sierpnia 2019

SKOŁOWANI: Tajemnicze lustro wody 2019 (2073)

KTO: Program ABSOLWENT UMK, "Skołowane Niedziele"
- Klub Rowerowy SKOŁOWANI

CO: Wycieczka rowerowa Klubu SKOŁOWANI:
„Tajemnicze lustro wody”

GDZIE / DOKĄD: Chełmża

KIEDY: 11 sierpnia 2018 r. (g.10:00 - 17:00)

JAK: Przy niezłej pogodzie, spacerkiem rowerowym pojechało się do Chełmży. Nastrój relaksu i odpoczynku trwał i trwał! Przejście przez pomost, zwiedzanie miasta, kąpiel w jeziorze i powrót.
- Było wszystko co trzeba i jak trzeba!


PS. Zaskoczył mnie (nie widziany dotąd) urokliwy "Sklep kolonialny"! A zdawało mi się, że znam to miasteczko doskonale!

Skąd tam Charlie Chaplin i jego mały towarzysz? Jeśli ktoś zna odpowiedź to można się podzielić.
























poniedziałek, 12 sierpnia 2019

Zagadka nr 13 (2072)

Uprasza się Szanownych Obserwatorów o pomoc w ustaleniu:
JAKIE TO PTASZĘ?

Wiem, wiem! Ostrość poleciała obok, kadrowanie jest nie ten tego ale... no chciałoby się wiedzieć: co Wielki Artysta stworzył? 
Odpowiedzi można nadsyłać!

piątek, 9 sierpnia 2019

"Ukradli" mi samochód! (2072)

To niewiarygodne, ale jednak prawdziwe:
nieszczęścia faktycznie chodzą parami!

Zaczęło się od tego, że postanowiono poczynić zakupy na lato, no jakieś sandałki, jakieś okulary słoneczne chciano nabyć drogą kupna. Jeśli tak, no to do Centrum Handlowego "Kopernik".

W związku z kapitalną przebudową ul. Żółkiewskiego urzędnicy gdzieś umieścili bladą o tym informację "jak dojechać", której doczytać się można było dopiero po zrobieniu obszernego kółka po mieście. Kiedy dostrzeżono ją ona w niczym nie pomogła. Chwała wam cymbały z MZK!

Kiedy bezskutecznie zrobiono trzecie kółko w poszukiwaniu wjazdu do wspomnianego Centrum Handlowego - tym razem od innej strony - decyzja mogła być tylko jedna: mamy was gdzieś - jedziemy do innego Centruma! I na tym pierwsze "nieszczęście" się zakończyło.

Drugie Centrum majaczyło co prawda na odległym horyzoncie, ale było na wprost. W aucie 32 stopnie i napięta atmosfera po minionej pół godzinie. Rozpogodziło się gdy dojechaliśmy, w końcu ten przybytek handlowy mieści się poza miastem, stąd zdążyliśmy ochłonąć.

Zrelaksowani, w już pogodnej atmosferze (chwała pięknie działającej klimatyzacji!)  kupiliśmy co było do kupienia, a nawet więcej. Jak to w centrum zakupowym bywa.
- No to my do samochodu, a tu nieszczęście numer dwa... samochodu na parkingu brak!

Co brak? Jak to brak? Dlaczego go nie ma na miejscu gdzie go zostawiłem?! Ojej, ale ze mnie gapa! - Przecież zostawiłem go w tamtym drugim rzędzie, tak bardziej pod koniec... . NIE MA. Na dworze żar, słońce wyżera mózg, a my systematycznie 3 x (słownie: trzy razy) obeszliśmy  c a ł y  parking a samochodu jak nie ma tak nie ma!

No cóż takie rzeczy się zdarzają szkoda, że akurat tym razem padło na nas. Ostatnią ratę za ten wspaniały, ale jednak niemłody przecież pojazd jakoś się ratami właścicielce spłaci i... no będzie nauczka. Oj, będzie! I nawet będę pamiętał o zakładaniu za każdym razem niedźwiedzia, czyli blokady na dźwignię zmiany biegów. A tym razem tego nie zrobiłem... . Mea culpa! Po prostu stworzyłem okazję, która stworzyła złodzieja... .

Mając w oczach upiorne formalności przy zgłoszeniu kradzieży na policji, jeżdżenia miejskimi środkami tu i tam, mając w mózgu przeczuwaną ilość czasu do stracenia podjąłem decyzję, aby najpierw tą bolesną stratę naszej ruchomości skonsultować z Panem Ochroniarzem.

Pierwszy napotkany Pan Ochroniarz na moje zapytanie:

- Proszę pana, a jaka jest procedura w przypadku skradzenia pojazdu z parkingu?!

- A to państwu ukradziono samochód?! - Pan Ochroniarz szeroko i pogodnie się uśmiechnął. Na takie dictum mało mnie szlag nie trafił. Mimo wszystko zachowałem wiarę w Człowieka i ponowiłem swoje pytanie chociaż nieco szybszym głosem.

- Co mamy zrobić skoro ukradziono nam samochód?!

- Proszę pójść za mną i sobie go zabrać!

- Rozumiem, że pan ma poczucie humoru, ale chyba pan rozumie, że nam teraz nie jest do żartów!

- Nikt nie ukradł państwu samochodu! On stoi sobie tam gdzie stał.
Pracuję tu siedem lat i jeszcze żaden samochód z naszego parkingu nie został ukradziony.

Nie będąc do końca przekonany, jednak poszedłem za Panem Ochroniarzem, albowiem On dał mi nadzieję.

I AUTKO RZECZYWIŚCIE STAŁO GDZIE BYŁO!!!

Pan Ochroniarz nadal rozbawiony cierpliwie objaśnił "cudowne" zaginięcie i odnalezienie się pojazdu.

- Takich zdarzeń jak to mamy po kilka w miesiącu. Otóż po remoncie Centrum zdjęto oznaczenia wejść. Ludzie wchodzą od strony jednego parkingu a wychodzą od strony parkingu numer dwa... . Ot, i całe objaśnienie!

Pożegnałem Pana Ochroniarza serdecznie dziękując mu za wykonany kawał dobrej roboty.
Faktycznie: niektóre "nieszczęścia" rzeczywiście chodzą parami, ale czasami nie ma tego złego co by nie wyszło na dobre.

W końcu przyjęto dwa postanowienia:
1. zawsze zakładać blokadę
2. pamiętać gdzie się zostawia pojazd, szczególnie w upale.

I to by było na tyle.

środa, 7 sierpnia 2019

WĄBRZEŹNO: Upadek miasta (2071)

Niechaj nikogo nie zwiedzie pocztówkowy widok rozpoczynający ten fotoreportaż.

Do Wąbrzeźna (w ramach przejażdżki rowerowej) dotarłem od strony Płużnicy, drogą której przebudowa trwa już tak długo, że początku tego faktu nawet najstarsi górale nie pamiętają.

O zakończeniu tej tragicznej budowy nikt nie jest w stanie się wypowiedzieć. ...bo końca tej epopei nie widać i nie widać!

Po przejechaniu wielokilometrowych wertepów dojazdowych napis powitalny o "Przyjaznych wodach" zabrzmiał mi jak szyderstwo.

Przecież całe to miejsce odpoczynkowe jakim jest zmasakrowany wąbrzeski Podzamek to pic i glac uszykowany i zabudowywany od wielu lat przez panowacieli różnych opcji politycznych. Coby one urzędniki miały gdzie się pokazać nagradzając, wręczając i rączki ściskając.

Chmury wiszące nad miastem nastroiły mnie na najgorsze. Pomnik o którym już kiedyś było (do pewnego momentu chluba i duma miasteczka!) zastano w stanie gorszym od poprzedniego... .

Wygląda na to, że Żołnierz Polski zwyciężył, ale tylko w literaturze czyli na papierze. W rzeczywistości zaś poległa troska o jego pamięć.
- Amen.

PS. Niechaj nikogo nie zwiedzie sielski obrazek kończący ten materiał. Wąbrzeska rzeczywistość jest jak koń: jaka ona jest to każdy na własne oczy widzi!


Podziel się