wtorek, 30 czerwca 2026

Raciążek - miejsce nieznane (2407)

Raciążek, Raciążek? Nic mi to nie mówi! Gdzieś słyszałem tą nazwę, ale nie - nigdy tam nie byłem. Jak to nie byłem?! ...ano NIE. Wystarczyło więc jedno zdjęcie z netu i.... już!
-  Pojeeechano!

Wspinając się na niebotyczną górę pewna pani wskazała mi malowniczy (ale mikroskopijny jak się okazało) skrót. Pokonałem i tą "trudność". A co do tej niebotyczności: różnica pomiędzy Ciechocinkiem a Raciążkiem wynosi (zależy gdzie miarkę przyłożyć) około 40 metrów. To dla porównania coś nieco więcej niż kilkunastopiętrowy wieżowiec. 
- Gdyby ktoś uważał, że to niewiele niech spróbuje tam podjechać rowerem :-)  N i e m o ż l i  w e !

Kościół pw. Wszystkich Świętych i Świętego Hieronima. A tak przy okazji: św. Hieronim był człowiekiem starannie wykształconym i to on przetłumaczył na łacinę Pismo Święte (Wulgata).



Na dzisiaj (dla mnie) Raciążek składa się tylko z trzech sfotografowanych faktów: góry na której jest położony, kościoła o którym teraz mowa oraz Zamku. Dokładnie to ruin Zamku.

A jak ten Zamek (był siedzibą biskupów) wyglądał dawniej a jak wygląda dziś? Proszę bardzo: można się delektować! 

































Ponoć z tego miejsca można zobaczyć Ciechocinek. Może i można - nie sprawdzałem, albowiem zziajany byłem niemożebnie. Wszak gorąc okropny panuje od dni kilku.

Tyle było mojego, że wstrząsnął mną jeszcze widok monumentu anonimowego "artysty", który zobaczyłem na odchodne. 

Zbliżając się do kościoła pw. Wszystkich Świętych i św. Hieronima po drodze zauważyłem...

...mezuzę, znaczy się ślad po niej?! Nie-e-e! Zwykle umieszczano je po prawej stronie framugi drzwi wejściowych. A to jest pewnie ślad po jakiejś starej wywieszce. Jako, że Raciążek był miejscowością biskupią społeczność żydowska była tu dawniej niewielka i takiego artefaktu raczej nie trzeba się domyślać. Chociaż... . 

Sam kościół prezentuje się imponująco!

Ponieważ ten obiekt - jak i ruiny zamku biskupiego - są intensywnie remontowane obiecano sobie odwiedzić Raciążek pod koniec sezonu.




Ciechocinek przywitał mnie dziwną budowlą (wcześniej nie widzianą), która okazała się wieżą ciśnień.

Robi wrażenie! (Też obecnie obiekt  romontowany).

Dzwoniąc zębami na dziurach gdy zajeżdżałem po krzywych i wąskich chodnikach na obrzeżach Ciechocinka natrafiono na  ten oto Pałacyk Dyrekcji Uzdrowiska.

Mają rozmach Dyrektorzy! Znaczy się mieli, bo obiekt budowano coś 10 lat od 1909 roku zaczynając. ...ale Dyrekcja rezyduje tam do dziś! 

Być w Ciechocinku i Grzyba nie zuważyć!? No, trzeba było.

Bokami na Wołuszewo opuszczało się Uzdrowisko to.

Szanowny Gugiel napierał wieloma komunikatami, że tutaj: Skręć w prawo! Skręć w prawo! Skręć w prawo!
- Nie posłuchałem.

Wygodna jest ścieżka w okolicach Czerniewiec. Tylko w jednym miejscu była zablokowana. 

A Toruń?! 

Toruń jest jak koń: każdy widzi!

A czemuż to swoim obyczajem po powrocie z Kujaw i tarasu widokowego (jak zwyczaj każe) nie odwiedziłem? A czemuż to nawet Kopernikowi się po przyjeździe do Miasta nie pokłoniono?

Wszystko przez camelbaka, czyli plecakowego zbiorniczka na wodę. Na Łódzkiej nagle poczułem chłodek na spodniach z tyłu... . Rurka giętka wzięła się i odczepiła od gumowego worka. Z jednej strony to było nawet niezłe chłodzenie ale... aby nie robić sensacji i niepotrzebnych domysłów chyłkiem przez Miasto przemknięto :-)

Tego dnia przejechano 63 km po następującym śladzie: https://tiny.pl/34x2wj8kz

PS. Galeria RUSZ nadal trzyma formę!

niedziela, 28 czerwca 2026

Dwa powody do wstydu (2406)

Na facebookowej odsłonie OT zamieszczono wczoraj taki oto hurraoptymistyczny tekst:

Zawiadamia się KT (Kogo Trzeba), że być może, jak dobrze pójdzie (o ile się nie mylę) to prawie na pewno pojadę rowerem do STAROGRODU. 

Mam przeczucie, że nie będzie mi się chciało spieszyć, a więc na luzie tam dotrzeć chcę! Kto ma wolną niedzielę, może mnie we wczesnych godzinach porannych (8-ma rano!) spotkać na ścieżce unisławskiej. 

PS. Jeśli nastroje dopiszą to być może pociągniemy do samego CHEŁMNA 🙂 Na pewno mogę oprowadzić nieco po miasteczku tym, a już na pewno po Klasztorze, na Dominikańskiej 40, którego odwiedzenie jest celem głównym. UWAGA: Ucieszę się jeśli spotkam kogoś z Fordonu!

Rankiem stawiłem się jak się należy z paru minutowym opóźnieniem. No, trzeba przecież dać sobie i innym szansę na ten akademicki kwadrans. Sądząc po bladym odzewie na moje zaproszenie niewidzialny tłum który zastałem na miejscu wcale nie zaskoczył! Równo o 8:15, barwnym, jednoosobowym korowodem wyruszono!

W miarę upływu czasu entuzjazm do jazdy malał i malał. W okolicach Raciniewa już go wcale nie było! No, trudy dnia wczorajszego się odezwały. I wcale nie temperatura była najgorsza, tylko warunki w jakich ją odczuwano. Wesoły spacer (bo przecież nie jazda) przez piaski wzdłuż torów do Aleksandrowa zapamiętana zostanie na dłużej.

Tak więc mimo szumnie zgłoszonej ochoty na Starogród (ale przecież chytrze zastrzegałem się, zastrzegałem!) tak naprawdę to WCALE NIC NIE MUSZĘ, bo jestem emerytem. Wiem, powinienem się wstydzić, że jestem taki stary! :-)

W ten sposób uzasadniając  postanowiono zakończyć trasę po przejechaniu której zapisze się ją na LIŚCIE TRAS KANONICZNYCH pod stosownym hasłem jako odrębny cel. Teraz już mogłem z podniesioną przyłbicą po dojechaniu do końca ścieżynki wracać z poczuciem dobrze spełnionego obowiązku.

PS. Zarządcę tej drogi rowerowej wzywam do postawienia wiaty odpoczynkowej na tym końcu co to bliżej Unisławia jest. 

Wzywać to sobie mogę, bo status tej ścieżki na zakończeniu jest nieokreślony. Toruniacy ją wybudowali, ale leży na terenie chełmińskim... . 

Przypomina mi to radosną aktywność Miejskiego Zarządu Dróg w sprawie przystanku pod stacją Katarzynka... . Mija kolejny rok (trzeci?), a jak przejechać  pod torami nie można to nie można. Mimo, że przejazd jest. Póki co zabity na głucho.

A dlaczego nie można przejechać. ...bo NIE. Znaczy się nie da, nie można, bo nie uzgodniono, bo nie podpisano, bo (...). 

Zrzędzę, ale ten upał dał się we znaki. 

PPS. Ogółem tego dnia przejechano 56 km po następującym śladzie: https://tiny.pl/fr536x70w

PS. Na trasie co jakiś czas mijałem się z pewnym Starszym Panem. Raz on mnie wyprzedzał, raz ja go mijałem. Na parę km przed Toruniem kiedy byłem już pewien, że dotrę do Miasta pierwszy ów Pan z łatwością mnie wyprzedził. Z wcześniejszej pogawędki wynikało, że ma 80 lat... . 
- Powinienem się wstydzić!

sobota, 27 czerwca 2026

Na rozgrzewkę: SŁUŻEWO (2405)

No nie mogłem się tej niedzieli z tym Starogrodem doczekać! No to sobie pojechałem do Służewa czyli do odhaczenia była pozycja na Liście Tras Kanonicznych nr 24.

Ponieważ na otwartych terenach słońce prażyło aż z mózgu robiła się galareta  (była patelnia, smażalnia, oraz nad_upał) zastosowano chytrą technikę schładzania się w dostępnych cieniach wszelkich.

Oczywiście wcześniej był krem setka i długi rękaw.

Dawało się jechać gdyby nie ten rozmiękczony mózg: przez niego to na drogi polne byłem wyganiany. Skutecznie. (Ostatni odcinek wzdłuż torów aleksandrowskich był po prostu upiorny!)

Szkoda tylko, że kościół w Służewie był zamknięty na głucho.

Jakoś tak dziwnie nieładnie wyjeżdżałem z Aleksandrowa Kujawskiego co raz to myląc drogę co nieodmiennie skutkowało przebijaniem się przez zaspy piaskowe. 

...ale jakoś tam się do domu dojechało!

Ogółem dziś przejechano 70 km co potwierdzam zapisem TRASna wieczną rzeczy pamiątkę.

OSTRZEŻENIE. Proszę nawet nie próbować jechać tym śladem!

Podziel się