23.04. - NA POCZĄTEK BARBARKA, czyli rowerowa przejażdżka dokumentująca pierwszą trasę kanoniczną.
Każdy kilometr tej trasy odpowiada jednemu z 744 utworów, które Jacek Kaczmarski napisał w ciągu swojego życia.
1.05. - PARK LINOWY W ZALESIU. Żeby tam dojechać trzeba minąć pałac w Sławkowie.
UWAGA: Nie ma po co jechać na tradycyjną zupę nad jeziorem ponieważ restauracja tuż przy katedrze jest rozpruta remontami czego nie uznano za stosowne dokumentować.
Rzecz uznano za godną uwagi i propagowania.
Jeszcze tego samego dnia mało było mi jeżdżenia i kopnąłem się za Wisłę do Mennonitów.
Wracając koroną wiślanego wału przeciwpowodziowego zauważono działo wodne zraszające areał. Na Kujawach ten wynalazek jest doskonale znany i aż dziw bierze, że na prawobrzeżnym Pomorzu jest to dziw nad dziwy!
7.05. - ZAMEK W ZŁOTORII. Przybyłem - zobaczyłem i... zdębiałem! Miejsce zwykle zachaszczone i przesadnie porośnięte drzewami teraz okazało się - ku memu radosnemu zdumieniu - pięknie odkrzaczone!
PS. O zamku w Dybowie nie wspominam bo choć ma ciekawą historię to dzisiaj jedynym jego śladem materialnym jest parę cegieł schowanych w chaszczach i to na terenie prywatnym.... .
8.05. - Koszmary niedojazd do Józefowa. Zachciało mi się do plaży józefowskiej dojechać no i...? ZONK! Się tego dnia nie dało. Coś z planowaniem nie wyszło i kręciłem się po jakichś nieznanych miejscach aż w końcu odpuściłem i celem został objazd miasta ze szczególnym uwzględnieniem części północnej.
https://connect.garmin.com/modern/activity/22807812023?share_unique_id=234
Napierw była droga do Papowa Toruńskiego. Wielki mam sentyment do drogi tej! A dlaczmu?! DLATEMU.
Się zaplanowało, się pojechało i się dotarło bez problemów. Prawie.
Zachęca się aby osoby które tam trafią aby zeszły z roweru. Po prostu. Trzeba piechotą przemierzyć piaszczystą drogę tą!
W śpiewie ptaków (sic!) - w żab rechocie tam brnie się przez piaski te.
Bo warto.
Po dojechaniu na to prawie puste miejsce (plaża jak plaża!) nastąpiła szybka ewakuacja i powrót do domu tym razem już wypasionymi asfaltami. Na tej cywilizowanej nawierzchni nastrój się poprawił, pewnie dlatego, że - nad jeziorkiem nieobecny - Internet powrócił!
PS. Gdyby komuś było potrzebne więcej szczegółów (trudności dojazdowe, szlaki gpx) konkretnej trasy / tras to zapraszam do kontaktu pod wiadomym adresem.


























































