Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Włęcz. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Włęcz. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 14 maja 2026

SKOŁOWANI: Tam gdzie czas się zatrzymał (2392)

KTO: Program ABSOLWENT UMK, "Skołowane Niedziele" 

CO: Wycieczka SKOŁOWANYCH: Tam gdzie czas się zatrzymał

GDZIE / DOKĄD: Osiek - Taras im. Michała Kokota - Chata Kantora, prom: Stare Rybitwy - Nieszawa, Ciechocinek 

KIEDY: 10 maja 2026r.  (g.10:00 - 18:30)

JAK: Ciężko :-)

"Stary człowiek i rower". Zanim dojechał do Tarasu im. Michała Kokota zmarnowała go ta droga :-) ...i nie tylko jego!

Przejechany odcinek od Osieka jak i ten dojazdowy do Tarasu na długo zostanie w - nie tylko mojej - pamięci. Nie tylko ze względu na głebokie piaski. Otóż jakiś sadysta słynną betonkę od strony Osieka zlecił posypać z grubsza tłuczonym kamieniami... . Będzie się za to smażył w piekle!

UWAGA: "Na wiślanej skarpie" obiecują, że powstanie tam glamping oraz, za chwilę będzie można przepłynąć ich łodzią do Ciechocinka.

Mimo piaskowych przeciwności dojechano jakoś do Chaty Kantora gdzie okazało się, że ona CHATA  żyje!!! Moja radość nie miała granic. Osobiście przecież ogłosiłem kiedyś Requiem dla Chaty Kantora. 

Poprzednio widziany stan surowy (prawie) zamknięty teraz okazał się obiektem prawie w pełni przywróconym do życia. Przeczucie powrotu do życia jak i historię Chaty pokazano tutaj: 

https://www.obserwatortorunski.pl/2023/11/cud-we-weczu-2305.html  

Teraz pojawiły się w niej eksponaty nawiązujące do życia właściciela i lokalnego życia na wsi.
 
Pierwsze doświadczenia pokazują jak bardzo ta placówka jest potrzebna dla młodzieży.

Warto wiedzieć, ze Chata wróciła do życia za sprawą Stowarzyszenia CZYŻ-NIE, której prezesem jest dyrektor szkoły w Czernikowie p. Dariusz Chrobak. To on i ludzie w jego otoczeniu przez lata całe walczyli o Chatę i... dopieli swego!
- Chwała im.

Jest jeszcze sporo rzeczy do zrobienia, ale to co dotychczas osiągnięto naprawdę imponuje!







Po przeprawie na drugi brzeg miasteczko Nieszawa okazała się faktycznie wymarła. Na dokumentację tutejszych klimatów to trzeba jednak specjalneej uwagi i odpowiedniego czasu. Tym razem nie było takich możliwosci.

Drugim przyjemnym zdziwieniem był  fakt, że zwykle niedostępny dla mnie klasztor w Nieszawie okazał się być otwarty! Możliwe to było za sprawą stowarzyszenia Fundacja Krzywdów i Bieńków, która przejęła ten zespół poklasztorny. 





Warto wiedzieć, że w tym klaszorze przebywały tak ważne osoby jak o. Maria Kolbe czy znany z ziołolecznictwa o. Klimuszko.

UWAGA: Zdjęć samej Nieszawy - jako też i uczestników wycieczki nie zrobiono, albowiem (...). . Będzie je można zobaczyć w innych miejscach, o czym się specjalnie powiadomi.

To już wnętrze kościoła w Nieszawie.

Wracając do Torunia okazało się, że momentami ciężki przejazd przez piachy zdarzał się też i na lewym brzegu Wisły :-)

OGÓŁEM. Super wycieczka, wymagająca odporności na wysoką temperaturę i miejscami trudne warunki drogowe. Zachowam ją długo we wdzięcznej pamięci dziękując Prezesowi SKOŁOWANYCH Włodzimierzowi Deczyńskiemu  (był naszym przewodnikiem).

Pełna foto-dokumentacja wycieczki pokazana zostanie na FLICKR. Niebawem.

wtorek, 23 września 2025

Co słonko widziało? (2380)

Od czasu jak się zaopatrzono w nowy środek transportu intensywnie uczę się na nim jeździć.

Żeby nie było, że wszystko mi się udaje uprzejmie informuję KT (Kogo Trzeba), że odnoszę nieustannie, ale raczej umiarkowane sukcesy. 

Kolega daleki który mnie dawno nie widział (obejrzał to zdjęcie na telefoniku) zapytał się mnie z której strony stoję... . 

 Kolarstwo romantyczne które uprawiam (z ambicjami, ale bez większego zacięcia sportowego) zobowiązuje mnie do tego by Turzno razy kilka w roku odwiedzać.

Dementuję plotkę jakobym tylko po gładkich ścieżkach rowerowych oraz innych szosach wyasfaltowionych na gładko jeździł.

Łykając kilometry w ostatnich promyczkach dojrzałego lata cieszą mnie one dość.

Jak na moje stare kości oraz ich nikłe możliwości przez ostatnie 2 tygodnie ujechano zaledwie coś tam koło 300 km. Niestety!
- Czy widać krokodyle łzy?!

Niemniej jednak lista - jak dla mnie ambitnych - celów do przejechania się tworzy. Rywałd, Papowo Biskupie czy Ostrowąs - pamiętając o Wąbrzeźnie -  stoją w kolejce. Ktoś chętny pojechać tam?

UWAGA: Planowane od dawna Chełmno jakoś nie może dojść do skutku! Ludzie mieli się masowo zgłaszać do wspólnej podróży, aleć im przeszło! Nic to: sam kiedyś tam pojadę! ...bo lubię miasto te.

Póki co widać widać wyraźnie gdzie dotąd docierano! (Nadal podają tam pożywną zupę gulaszową!)

Po drewnianym mostku na Drwęcy w Złotorii nadal nie wolno jeździć, albowiem zostanie wyremontowany on. Kiedyś.



Pobyt w okolicach Chaty Kantora zaobserwował następującą zgryźliwą uwagą. Ciekawe, co prędzej się stanie: zbudują normalną drogę (zamiast tej upiornej betonki od Osieka w kierunku Włęcza) czy z wielką pompą wreszcie kiedyś otworzą dawno zbudowany przejazd pod stacją kolejową "Katarzynka"?

PS. Pocieszającym jest fakt, że piaszczysty (chyba 2 kilometrowy) odcinek przed Chatą Kantora po niedawnych deszczach lada jak przejezdny był. Tym bardziej, że gdzieniegdzie podłoże litościwie wzbogacono drobnymi kamyczkami.

Sprawdź moją aktywność w Garmin Connect Droga do Włęcza

środa, 22 listopada 2023

Cud we Włęczu (2305)

Poranek starszego pana rozpoczął się klasycznie i nic nie zapowiadało ciekawego wydarzenia.

Czas na porannej pływalni upłynął - jak zwykle - z  szybkością 50 basenów na godzinę. Norma wyrobiona.

Do porannej kawy trafił rogalik marciński. Ten akurat w odróżnieniu do lidlowej glumzy nie miał posmaku gliny zmieszanej z cukrem... . A tuż za oknem słońce się pokazało! Decyzja mogła być tylko jedna: na rower. 

Cel wyprawy sam się znalazł, bo już na wiosnę obiecałem sobie, że powrócę do Chaty Kantora, czyli do Włęcza.

Nie można było sobie odmówić chwili odsapki przed dalszą drogą!

Jesienna Drwęca jak zwykle zachwycała co podziwiało się stojąc na znanym, drewnianym mostku.

Jak po sznurku trafiono do Włęcza, gdzie punkt docelowy przyjemnie mnie zaskoczył!

Mając sporego węża w kieszeni szybko policzono ile dotąd kosztowała ta inwestycja. 

Trafiłem jak widać w oko budowlanego cyklonu. Ucieszyła solidność w podejściu do restaurowanego obiektu.

Ta więźba dachowa, ta piwniczka... . 


Jeszcze dużo roboty i sporo bałaganu do usunięcia, ale - jak widać - idzie ku dobremu.


Opuszczając teren budowy zmartwiono się solennie. Przy samym wjeździe w obręb Chaty postawiono kiedyś małą kapliczkę jakiegoś ludowego twórcy.

Zabiedzony ten Chrystusik jest! Jeszcze całość nie została odnowiona a już człowiek bez serca okaleczył figurkę Frasobliwego... .
 
...a Chata nie ma ogrodzenia! Nie wiadomo nawet czy jakieś kamery pilnują terenu. (...)

Zatroskanie i radość: takie to były myśli towarzyszące w drodze powrotnej.

Nasłuch informuje, że obecnie wokół Chaty Kantora trwają intensywne porządki! I to cieszy. Ponoć za niedługo ma się tam dziać! DUŻO.

Historia Chaty Kantora moimi oczami w siedmiu odsłonach:

1. 4.06.20212– TAK TRZEBA (1535)

2. 27.03.2015– Przez mękę do Włęcza (1535)


4. 20.09.2018r-Requiem dla Chaty Kantora (2022)


Podziel się