Pokazywanie postów oznaczonych etykietą błądzenie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą błądzenie. Pokaż wszystkie posty

sobota, 27 czerwca 2026

Na rozgrzewkę: SŁUŻEWO (2405)

No nie mogłem się tej niedzieli z tym Starogrodem doczekać! No to sobie pojechałem do Służewa czyli do odhaczenia była pozycja na Liście Tras Kanonicznych nr 24.

Ponieważ na otwartych terenach słońce prażyło aż z mózgu robiła się galareta  (była patelnia, smażalnia, oraz nad_upał) zastosowano chytrą technikę schładzania się w dostępnych cieniach wszelkich.

Oczywiście wcześniej był krem setka i długi rękaw.

Dawało się jechać gdyby nie ten rozmiękczony mózg: przez niego to na drogi polne byłem wyganiany. Skutecznie. (Ostatni odcinek wzdłuż torów aleksandrowskich był po prostu upiorny!)

Szkoda tylko, że kościół w Służewie był zamknięty na głucho.

Jakoś tak dziwnie nieładnie wyjeżdżałem z Aleksandrowa Kujawskiego co raz to myląc drogę co nieodmiennie skutkowało przebijaniem się przez zaspy piaskowe. 

...ale jakoś tam się do domu dojechało!

Ogółem dziś przejechano 70 km co potwierdzam zapisem TRASna wieczną rzeczy pamiątkę.

OSTRZEŻENIE. Proszę nawet nie próbować jechać tym śladem!

wtorek, 17 maja 2022

Dzień 08: Lubań: 2,5 km (2252)


W nocy słabo spałem. Po obudzeniu się o 1:30 już do samego rana nie zmrużyłem oka, niemniej jednak zgodnie z planem rozpocząłem dzień. Poranną owsiankową paszę rozcieńczyłem zimną wodą, bo nie umiałem włączyć palnika na kuchence. Niemniej jednak wchłonąłem ją chociaż z z umiarkowanym entuzjazmem. 

O 6:30 p.Rafał rozpoczął staranny przegląd roweru. Moje przypuszczenia co do jego profesjonalizmu potwierdziły się w całej rozciągłości. Okazało się że jest prawdziwym pasjonatem rowerów, sam ma ich 3 i to na kevlarowych ramach. Natomiast sposób w jaki serwisował mojego "Motyla" zostawił na mnie niezatarte wrażenie. 

Najpierw długo patrzył na dwukołowca, potem obchodził go w koło i przyglądał mu się uważnie. Następnie kolejno a starannie dotykał każdy element, węzeł, część... . W końcu po rozłożeniu narzędzi sprawnie i w mig wyregulował i poustawiał wszystko co trzeba! Także poczyścił i nasmarował, tu napiął a tam popuścił i... już! Zrobione.
- Mam wrażenie, że z taką czułością do swojej pracy podchodzić musi wirtuoz strojący swój fortepian! 

W ten sposób przygotowany wyruszyłem w Drogę. Z pochmurnego nieba nagle spadł deszcz. Kłopotu z tym żadnego nie było, bo akurat odwiedzałem kościół św. Jakuba w Lubaniu ciesząc się z otrzymanej pieczątki do Paszportu Pielgrzyma.

Nagle tuż przed wyjazdem z Lubania ZROBIŁEM SIĘ STARY! Zrobiłem się ZA STARY aby dalej jechać! MOC SIĘ ODŁĄCZYŁA. Było absolutną niemożliwością żebym ujechał nawet 100 metrów. W pełnym deszczu schowany pod jakimś balkonem usiłowałem znaleźć wyjście z beznadziejnej  sytuacji, nic nie rozumiejąc z tego co się stało. Potem jeszcze jakiś krótki czas snułem się po przedmieściach Lubania nie mogąc podjąć decyzji. A deszcz padał, padał i padał.
- Jakimś tam tytanicznym wysiłkiem znaleziony pensjonat dał mi schronienie. Tam ostatkiem sił było tylko przebrać się w suche i spać, spać i spać!

Po jakimś czasie obudziłem się mając tylko tyle energii aby pójść na obiad. Przy okazji odwiedziłem Biedrę i bankomat. Rozmowa z domem nieco pomogła, chociaż nadal nie mogłem poradzić sobie z tym, że zawiodłem. I nadal radzę sobie z tym słabo. Tak wielu ludzi mi zaufało, tak wielu wierzyło we mnie a ja nagle zrobiłem się za stary, za słaby, za mało wytrwały na samotne dotarcie do Santiago… .

O tym jaki to był dzień świadczy także zrzut ekranu z Google Maps, bo zapomniałem przy wyjeździe włączyć Locus'a. 



Podziel się