Przeżywając jeszcze minione Kadzidłowo dziś prezentuję dla odpoczynku krótki portret pewnego
ptaka złapanego wtedy na matrycę. Nie wszystki zwierz tam zaklatkowany.
Próbując ustalić co to za ptaszek, jakie ja dla niego nazwy nie wymyślałem!
Ten ogromny dziób mnie "skutecznie" naprowadzał.
Po wielu wahaniach, w końcu ustalono, że to... passer domesticus czyli w r ó b e l !
Wróbel domowy, a dokładnie samiczka wróbla domowego.
- Chyba.

Frywolnie podchodząc do troski o poprawną identyfikacją stworzenia stwierdzam,
że moim głównym zadaniem jest uwiecznić. A rozpoznać?
Tym już niech zajmą się specjaliści!
- Jestem tylko myśliwym.
sobota, 26 maja 2012
Prawie grubodziób (910)
Autor:
Obserwator Toruński
o
05:36
2
komentarze
Etykiety: Kadzidłowo, wróbel domowy
czwartek, 24 maja 2012
Kadzidłowo 2/2 (908)
Przebywając w Kadzidłowie zakładamy, że nikogo nie razi prezentowanie stworzeń chromych,
bo i na kalectwie się tu ochoczo zarabia. Park działa jako dożywalnia dla zwierząt
poszkodowanych przez cywilizację. - Tak zresztą działają i inne ośrodki prezentujące zwierzęta.

Wymagania nieokiełznanej komercji rządzącej Parkiem każą oglądaczom pospiesznie i na tempa
(drabinki pomiędzy kwaterami) przemieszczać się wielkimi chmarami. Nasze stado liczyło około
50 osób. Zwiedzanie Parku odbywa się tylko pod komendą przewodnika.
- Nam się trafiła akurat sympatyczna pani.
Z jednej strony otrzymujemy info o niebywałych dokonaniach naukowych właściciela tej
zwierzalni, a z drugiej strony wyraźnie widać niezadbane dzikie stworzenia. Na zwróconą uwagę
co do zwierzęcia ze zwojem drutu na głowie udzielono obojętnej odpowiedzi, że jak będzie czas
to i tym się ktoś zajmie... .
I do tego to rozczulające zagłaskiwanie jako atrakcja udostępniona w cenie biletu!
Dziecko i mała sarenka... . Tak, to się daje nieżle sprzedawać! Po tysiąc razy dziennie.
Ponoć sarenkom i innym osiołkom to wcale nie przeszkadza... .
I marchewkę zakupioną w kasie takiemu biedaczynie można do schrupania dać.
Z jednej strony cieszy możliwość spojrzenia w oko orłu* (ten akurat skrzydło utracił na linii
wysokiego napięcia)... .
...a w chwilę potem, żal człeka ogarnia na widok ziejącego z żaru wilka (pusta miska z wodą?).
Proszę się więc nie dziwić, że łagodny skądinąd zwierz nagle wyszczerza trzonowce!
...albo dyskretnie mrużąc oczy marzy o.
Żegnani zrezygnowanym spojrzeniem łosia...

...pamiętajmy o kupnie widokówki od Tego Pana. On działa (chyba) na własny rachunek.
- I sporo wie o fotografii przyrody.
Odjeżdżałem z Kadzidłowa kręcąc w oszołomieniu głową i tak mi zostało do dzisiaj.
---
* Bielik nie jest orłem!
Autor:
Obserwator Toruński
o
05:48
0
komentarze
Etykiety: bielik, Kadzidłowo, łos, myflon, osioł, wilk, żbik
Podziel się
