Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kępa Bazarowa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kępa Bazarowa. Pokaż wszystkie posty

piątek, 19 października 2018

Gotyckie drzewo (2030)

Gdy jesienność nadchodzi a  melancholia zmaga się z dziką chęcią załapania się na ostatnie promienie słońca wtedy...

...w pobliski świat wyruszam, zanurzony w zieloność, po krzakach nadwiślańskich buszuję.

Tak było ostatnim razem gdy zdarzył się cud! Odkrywszy drzewo gotyckie, mam je sobie na własność nawet nie próbując dociec dąb to czy inny jesion... .

Gdyby ktoś po korze poznał (gdyby cośkolwiek ktoś - coś) to można mnie o swoich przypuszczeniach graniczących z pewnością poinformować.

Wiadomo w jakim gąszczu zalegam: trzeci krzak od lewej strony, prawie dokładnie naprzeciwko.. .
- Niemniej jednak trochę z boku.

piątek, 8 maja 2015

Zbuntowana wyspa (1547)
















Wyspa? No wyspa przecież! Wszak odcięta od lądu jest.
A że ludzka ręka ją stworzyła  i to lat temu kilkaset? A co
to tylko przyroda się liczy?
- Tak, ona się liczy. Też.

Rzecz idzie o Kępie Bazarowej - unikalnym miejscu naprzeciw
najstarszej części Torunia. Wykopana przez Kujawiaków aby
obejść krzyżackie przegrodzenie Wisły. Dawniej to było miejsce
dla wygonionych z miasta pań nazbyt swawolnych i  partaczy
czyli nierzetelnych rzemieślników.


Dzisiaj Mała Wisełka stanowi miejsce gdzie mnóstwo drewna
się marnuje. Drzewa powalone piorunami lub upadłe pod
ciężarem własnej starości znajdują się tam w przesadnej liczbie.
I gniją bezpowrotnie zamiast być przerobionymi na deski.

 I wyrastają na nich mchy a porosty, kwiatki i inne ziela, dzięcioły
tylko z nimi sprawę mają, korniki je toczą ochoczo. I próchno
z nich się sypie nie wiadomo po co wzbogacając ten zapomniany
kawałek toruńskiej gleby.

Tam ścieżka przyrodnicza biegnie i oddalając się od swego
początku coraz bardziej zapuszczona, coraz bardziej niszczona jest.
Zbuntowana ona przeciwko ingerencji człowieka jest!

Myślę jednak, że nie warto ścieżki naprawiać. Jeszcze ludzie zaczną
tam częściej przychodzić, ścieżki tylko niepotrzebnie wydeptywać
będą, duże dziki i małe sarenki straszyć... .

Niech już lepiej zapomnieniu ten fragment ulegnie, tak aby z rzadka
przemykający jeden z drugim spokojnie mógł kontemplować
ptaków licznych śpiew celebrując kontakt z tym niebywałym  
miejscem.

A przyjedzie do Torunia jaki turysta, np. taki p. Adam Wajrak
to my go za rękę i na Kępę Bazarową. Niech wie, że nie tylko
w rozszerzonej Puszczy Białowieskiej drewno się marnuje.
- Co nas - zwykłych mieszkańców łaknących kontaktu z martwą 
a przecież bardzo żywą przyrodą - zwyczajnie i po ludzku cieszy.














środa, 6 sierpnia 2014

Ilustrowany człowiek (1388)

Jednym ze sposobów dotarcia na taras widokowy za Wisłą jest konstrukcja
na Kępie Bazarowej przystawiona do mostu drogowego. Imponuje i od razu
zwraca uwagę, że tęgi murarz ją zaprojektował. Chyba jednak tylko dla swoich
kumpli po fachu.























Nie wyobrażam sobie wycieczki szkolnej, która bez strat w stanie osobowym
mogłaby pokonać te (marne, bo marne ale jednak!) 36 niepewnie ze sobą
powiązanych schodów.



























































Zszedłszy na dół po tej chwiejnej budowli tak sobie na gumowych
nogach cienko dumając pomyślałem: Ho! Ho! O parę długości
przeskoczyło 
toto most kolejowy!

Tematu nie będę rozwijał, bo:

  • inni już wcześniej podejmowali ten temat
  • nie kopie się leżącego.
I tak to rozmyślając moją uwagę przykuł ruch: ktoś z rowerem (sic!)
schodził po tych gołych rurkach!























No i tak zaczęła się nasza znajomość.
- "Grzegorz jestem!"



























































Pan Grzegorz od razu ujął mnie swoim bezpośrednim sposobem bycia
a ja pomagałem mu ujawniać informacje o sobie zarzucając Go niezliczoną
ilością pytań. A czasu było mało.

I poszła opowieść o:
- zainteresowaniach muzycznych (Straight Edge) i związanym z tym
  stylem życia: no drugs / alcohol, no accidental sex, only healthy way
  of life.
-  hodowli węży - jest uznanym "łowcą węży" i niekwestionowanym
   autorytetem w ogólnopolskiej skali. Sprawdziłem - potwierdzam. Jest
   także autorem poradnika o tym "Co zrobić gdy ugryzie wąż".
- wychowywaniu 3 pięknych bull terrierów
- stylu życia do którego zalicza się także kalistenika (a nie kalenistyka!).

Z dumą pozwalam sobie zauważyć, że dzięki nowo nawiązanej znajomości
poznałem również takie słowa (a nawet ich znaczenie!) jak: egzotarium,
crossfitt, ofidofobia, street workout oraz bouldering
.

O tym, że rozmawialiśmy i o tatuażach, to chyba widać!





























































































































































































Kiedy spotkanie już minęło uświadomiłem sobie, że zapomniałem zapytać
Go czy zna opowiadania Raya Bradbury'ego "Ilustrowany człowiek". Nic to!
Odrobię zaległość przy najbliższym spotkaniu. Pewnie też przypadkowym
(a może nie?), boć przecież Toruń to małe miasteczko jest!























PS. Czy coś mówiłem, że pan Grzegorz jest z zawodu fotografem, 
a obecnie zajmuje się projektowaniem witryn internetowych?!


wtorek, 5 sierpnia 2014

Toruń nieoczywisty 4/4 (1387)



Wczorajsze myśli  o sposobie oglądania obrazów, o istnieniu
(bądź nie!) wrażliwości na kompozycję, kolor, plamę czy fakturę
nie wzięły się znikąd. Po pierwsze (wyjmując belkę z własnego 
oka) sam często grzeszę brakiem skupienia i stępieniem wrażliwości.



Wspomniane przewiny wspierane brakiem czasu, znużeniem
psychicznym, rutyną spraw codziennych czy rzadko (zdarzającym się)
zwykłym zmęczeniem fizycznym przyczyną tej przypadłości często
mogą być.



*     *     *

Muzeum Etnograficzne jakoś tak skromnie  się ostatnio prezentuje
(wcale, wcale!) w moim życiu. A przecież tam zapewne sporo ważnych
rzeczy dzieje się. A było się kiedyś na wystawie retrospektywnej
poświęconej Nikoforowi Krynickiemu.






































Tam po raz pierwszy zdałem sobie sprawę jak wiele trzeba się napracować,
aby pokazać dorobek  c a ł e g o  życia Artysty. Oglądałem więc Jego obrazy
namalowane tymi przygaszonymi kolorami. Paleta, buty, gablotka którą
nosił też tam były... . Starannie i z sercem przygotowana była ta wystawa.






































Chodziłem po tym pananikiforowym życiu głęboko poruszony. Być może
to spotkanie z Artystą pogłębione było faktem, że kiedyś (przez niestosownie 
krótki czas) miałem szczęście chodzić Jego śladami po Krynicy. Patrzyłem
więc w miarę rozumnie (oczywiście, że do dzisiaj mam monografię Mu
poświęconą) na te marne akwarelkowe obrazki i w uszach brzęczała mi fraza
pani sprzedającej kwiaty przed Domem Zdrojowym w Krynicy.

"Panie to był taki niespełna, no wisz pan! On nie miał dobrze poukładane.
A już malował to farbkami i na byle czym! Nawet na papierku od "Sportów" 
potrafił. I mętnie gadał, no bełkotał. On chyba z Łemków był."

























Oglądając ikony i dworce kolejowe pana Artysty z Krynicy (Matejce równemu
- jak sam głosił
) tłukło mi się to po głowie a ludzie obok przemykali w pędzie.
Spieszyli się do własnych spraw, w przelocie tylko zaglądali do życia Nikifora.
Ot, pomiędzy zakończeniem pracy a zakupami w mieście, przed pójściem do
dentysty a tuż po spotkaniu w sprawie cieknącego kaloryfera.

















Mimo wszystko cieszyć się trzeba, że tym Spieszącym się Ludziom jeszcze
sił i energii starczyło, by całe 5 - 7 minut swego życia na oglądanie czyjegoś
dorobku poświęcić.
- Mamy tak wiele spraw na głowie, a tu jeszcze jakieś obrazki!

















poniedziałek, 4 sierpnia 2014

Toruń nieoczywisty 3/4 (1386)

Mając buszowanie po krzakach za sobą możemy znowu zająć
się Toruniem. Spokojnie i z namaszczeniem proszę sobie oglądać
obrazki. Drugi raz już nie polezę w te miejsca gdzie z poświęceniem
zdjęcia na dziś robiono.



















Uszanować mój wysiłek proszę przykładając się do oglądania! Patrzę
na statystyki i widzę jak niektórzy w mgnieniu oka przez notkę przelatują.
I nie wiem już: śmiać się czy płakać? Nie chodzi o to, że przykazuję bez
umiaru wgapiać się w pstryki tylko dlatego, że "autor się napracował".

W momencie kiedy Drogi Obserwatorze zaszedłeś na tą witrynę piłka
jest po Twojej stronie układając się w napis "A co z tego ma Osoba
Obserwująca"
, że tu się znajduje?
























Jaka nowość do niej dociera? Jaka inspiracja z ekranu do kory mózgowej
właściciela Oglądających Oczu płynie? O co bogatszy jest Obserwator
po finalnym kłapnięciu myszą wieszczącym wyjście ze serwisu.... .







































No tak, wiem! Dewaluacja obrazu to powszechne zjawisko jest. Dzisiaj
kiedy każdy robi zdjęcia (niektórzy nawet mówią "fotografie") wartość
pstrykania spada do zera. Przesyt obrazkowy oraz idący za nim zanik
wrażliwości estetycznej jest faktem.
















To wszystko jest prawda, ale... .
















Mimo powyższej świadomości wyrabianie zdjęć (a czasami nawet 
fotografii) nadal sprawia mi radość!

Toruń to fascynujące miasto i warto odkrywać jego różne nieznane dotąd
strony. A każdy kto mi w tym towarzyszy w pełni zasługuje na należny mu
tytuł "Obserwatora".
- Nawet jeśli tylko szybkim wzrokiem przebiegł się po zdjęciach.
  Coś tam przecież w Człowieku po takim oglądaniu zostaje :-)

Podziel się