Pokazywanie postów oznaczonych etykietą drzewa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą drzewa. Pokaż wszystkie posty

piątek, 29 września 2017

Miejsce do odwiedzenia. Nie raz. (1912)

Jest wiele powodów aby odwiedzić to miejsce!

Turzno się odwiedza aby przeżyć coś niezwykłego.

W Pałacu Romantycznym w Turznie także się bywa. Uroczyście.

Najczęściej jednak trafia się tam z wyprawą rowerową!

Niemniej jednak innych powodów się nie wyklucza, bo każdy powód jest dobry aby pobyć w pięknym miejscu!














PS. Przy okazji przejeżdżając przez lasek - jeden z drugim - parę grzybków się trafiło. Grzech byłoby nie podnieść.
- Ten ostatni to najprawdziwszy rydz.



piątek, 8 maja 2015

Zbuntowana wyspa (1547)
















Wyspa? No wyspa przecież! Wszak odcięta od lądu jest.
A że ludzka ręka ją stworzyła  i to lat temu kilkaset? A co
to tylko przyroda się liczy?
- Tak, ona się liczy. Też.

Rzecz idzie o Kępie Bazarowej - unikalnym miejscu naprzeciw
najstarszej części Torunia. Wykopana przez Kujawiaków aby
obejść krzyżackie przegrodzenie Wisły. Dawniej to było miejsce
dla wygonionych z miasta pań nazbyt swawolnych i  partaczy
czyli nierzetelnych rzemieślników.


Dzisiaj Mała Wisełka stanowi miejsce gdzie mnóstwo drewna
się marnuje. Drzewa powalone piorunami lub upadłe pod
ciężarem własnej starości znajdują się tam w przesadnej liczbie.
I gniją bezpowrotnie zamiast być przerobionymi na deski.

 I wyrastają na nich mchy a porosty, kwiatki i inne ziela, dzięcioły
tylko z nimi sprawę mają, korniki je toczą ochoczo. I próchno
z nich się sypie nie wiadomo po co wzbogacając ten zapomniany
kawałek toruńskiej gleby.

Tam ścieżka przyrodnicza biegnie i oddalając się od swego
początku coraz bardziej zapuszczona, coraz bardziej niszczona jest.
Zbuntowana ona przeciwko ingerencji człowieka jest!

Myślę jednak, że nie warto ścieżki naprawiać. Jeszcze ludzie zaczną
tam częściej przychodzić, ścieżki tylko niepotrzebnie wydeptywać
będą, duże dziki i małe sarenki straszyć... .

Niech już lepiej zapomnieniu ten fragment ulegnie, tak aby z rzadka
przemykający jeden z drugim spokojnie mógł kontemplować
ptaków licznych śpiew celebrując kontakt z tym niebywałym  
miejscem.

A przyjedzie do Torunia jaki turysta, np. taki p. Adam Wajrak
to my go za rękę i na Kępę Bazarową. Niech wie, że nie tylko
w rozszerzonej Puszczy Białowieskiej drewno się marnuje.
- Co nas - zwykłych mieszkańców łaknących kontaktu z martwą 
a przecież bardzo żywą przyrodą - zwyczajnie i po ludzku cieszy.














poniedziałek, 22 września 2014

Mimozami jesień się zaczyna?! 2/2 (1407)






















Spacerując po ciemnawym z jesienna Parku nagle zauważam coś
interesującego! Ul nie ul? I to w środku Parku? W chwilkę potem
już wszystko wiadomo! Pyszny koncept i wspaniała realizacja!
- Zdziwienie: to są w Toruniu ludzie (a może nawet instytucje) 
zatroskani o Przyrodę?

I naraz szaleńcza myśl: to może i z czasem wieże dla jerzy postawią?
- I tak zostałem z tym pytaniem wpatrując się w krople rosy.
Jesienne, jesienne!

PS. Dzisiejszy wpis dedykowany jest Panu Piotrowi.























środa, 11 czerwca 2014

Król umarł! - Niech żyje król! (1348)

Informacje o tym, że Obserwator Toruński nie istnieje są mocno przesadzone.

Mimo wszystko JESTEM i nie dam Wam spokoju.
Póki co szeptem rozglądam się po okolicy.
Siedząc w krzakach czujnie nasłuchuję... .
- Mam o czym myśleć.





czwartek, 17 października 2013

A pan kim jest?! (1346)

Widząc chłopaczka - na oko lat około 15-tu - chowającego się po krzakach zawołałem groźnie doń:

A pan - młody człowieku - co tutaj robisz?! Młodzieniec nieco zmieszany, wstał z kolan, otrzepał się, podszedł do mnie i nieśmiało powiedział:

- Ja tu proszę pana w gościach jestem. - A potem już nieco pewniej dodał: - Państwo Działowscy nas do siebie zaprosili!

- ...ale teraz, t e r a z co tu robisz? Dlaczego po krzakach huncwocie się chowasz, a-a-a!? - Groźny ton wcale nie przytłumił uśmiechu na mojej twarzy. Chuderlawy młodzieniec ośmielony tym objaśnił:

- No... my tu się w chowanego z Julcią i Józefcią bawimy. - A ja na to:

- No skoro w gościach i skoro się bawicie... . Tylko jak już skończycie te harce to pamiętaj żebyś buty w stawie nieco opłukał coby familia się nie gniewała. A przy okazji: nie zapomnij panienkom czego dobrego po tych harcach poczytać! Przecież chyba nie tylko gonitwy waszeć masz w głowie!?

- No, nie! Czasami czytam, niekiedy listy piszę, no i czasami gram.

- A w co młodzieńcze grasz?

- Ogólnie to w klipę, albo w cymbergaja. ...ale na fortepianie też gram! - dodał tryumfująco.

- O barbarzyńco! To ty nicponiu w cymbergaja, na fortepianie? Jak możesz!? - Mało zawału nie dostałem na tak jawne barbarzyństwo.

- Nie proszę pana, to nie tak ja gram. Ja gram na fortepianie, znaczy na klawiszach, no, melodie różne takie: walce, kujawiaki i polki... . A czasem to nawet preludiumy lub nokturny. - Młodzian teraz już śmiało wyprostowany uważnie patrzył na mnie.

- Czekaj, czekaj! A czy ty czasem nie jesteś ten Frycek od tego guwernera i nauczyciela muzyki co to niedawno z rodzicami do pałacu przyjechał?

- Tak proszę pana, to ja: nazywam się Fryderyk Franciszek Chopin.

- A, jeśli mogę - młodzieniec odważył się na zadanie pytania - a pan to kto? - Chłopaczek patrzył na mnie badawczo.
- Ja? Ach, ja?! - No cóż ja jestem... .

Obraz się zamazał i głos zanikł. Nie dosłyszałem co było dalej.
- Poszedłem robić zdjęcia.















- To historycznie potwierdzony fakt, że Fryderyk Chopin był dwa razy w Turznie: w 1825 i 1827r.

Podziel się