środa, 22 maja 2013

Klaudiusz, to ty? 2/2 (1236)

No więc tą monetę dostałem od Jano, na ostatnie urodziny, gdy pracowaliśmy razem w Cricklade. Nie
wiem ile ona jest warta i nawet niespecjalnie mnie to obchodzi. Ma swoją nieprzemijającą wartość także
i dlatego, że związana jest z człowiekiem o imieniu Klaudiusz.
- A ten był cesarzem.

...i to nie byle jakim: był ostatnim człowiekiem, który posługiwał się językiem etruskim. Nie był specjalnie
urodziwy: ślinił się, jąkał, miał mimowolne ruchy mięśni twarzy, ciekło mu z nosa, z powodu świnki
ogłuchł na prawe ucho i często chorował. 

Członkowie rodziny uważali to za skutek umysłowego upośledzenia i dlatego trzymali go z dala od świata
publicznego. W szczególności matka Antonia (nazywała go "monstrum zaczętym, ale nie dokończonym
przez naturę") i babka Liwia traktowały go jak idiotę.

Nie powierzono mu żadnych urzędów oficjalnych. Będąc izolowany przez całe dzieciństwo i młodość,
poświęcał czas na czytanie, zdobywając szeroką wiedzę, szczególnie z zakresu historii. To, że traktowano
go jako głupka, uchroniło go od niebezpieczeństw związanych z wewnętrzną walką o władzę w rodzinie
cesarskiej. Nikt nie przewidywał, że może odegrać jakąkolwiek rolę polityczną.

Jego bratanek, Kaligula, gdy został cesarzem, dla żartu mianował Klaudiusza konsulem i był to pierwszy
publiczny urząd sprawowany przez Klaudiusza, który miał wtedy już 46 lat.

W zamieszaniu po morderstwie Kaliguli część żołnierzy gwardii pretoriańskiej zdecydowała się na obwołanie
Klaudiusza cesarzem. Tradycja mówi, że został znaleziony, gdy ukrywał się za kotarą, wbrew swej woli
zaniesiony do obozu pretorianów i tam obwołano go imperatorem.

Pomimo początkowego sprzeciwu senat, świadom swojej bezsilności wobec żołnierzy, zatwierdził jego
status. Cesarz, nie mając zaufania do kręgów senatorskich, główną rolę w administracji i w radzie
przybocznej powierzał wyzwoleńcom. Kilku z nich zdobyło nawet bardzo wpływową pozycję.

Klaudiusz ulegał też wpływom swoich żon. Najpierw Messalinie, którą źródła przedstawiają jako
nimfomankę organizującą orgiastyczne zabawy i doprowadzającą do skazywania na śmierć byłych
kochanków lub tych, którzy ośmielali się odrzucać jej awanse. Zgubiła ją ceremonia małżeństwa
z Gajuszem Siliuszem odbyta pod nieobecność Klaudiusza. Narcyz ujawnił to Klaudiuszowi i dopilnował
egzekucji Messaliny.

Drugą żoną Klaudiusza była Agrypina - jego bratanica. Jej silna osobowość zdominowała jego ostatnie
lata panowania. Wyrazem jej wzrastającej roli politycznej był przyznanie jej przez senat tytułu Augusty.
Doprowadziła też do zajęcia przez jej syna z pierwszego małżeństwa, pierwszeństwa w sukcesji, przed
rodzonym synem Klaudiusza, Brytanikem. - Ten jej syn nazywał się Neron.

Neron został najpierw adoptowany w 50 roku, a trzy lata później poślubił córkę cesarza – Oktawię.
Chcąc wykorzystać sytuację, Agrypina kazała trucicielce Lukuście sporządzić truciznę i otruła Klaudiusza
potrawą z grzybów.

Klaudiusz został pochowany w mauzoleum Augusta. Po jego śmierci senat z woli Nerona, który chciał
ukazać pozory synowskiej miłości i ciągłości władzy, wyniósł Klaudiusza do rangi boga. Od tej chwili
zmarły cesarz miał otrzymać własną świątynię i być czczony jako Divus Claudius.
- Tej aury świętości jednak wkrótce go pozbawiono.





















Tyle o cesarzu z monety. Barwna i pouczająca historia o człowieku, który - mimo, że miał szlachetne
urodzenie - doświadczył wszelkiego poniżenia, by potem osiągnąć najwyższy szczyt swojego czasu.
- I by w charakterystyczny dla tamtej epoki sposób spaść z tego wierzchołka w niebyt... .

*   *   *

Parę lat temu - w najzupełniej realnym życiu - spotkałem człowieka o imieniu Klaudiusz.

Dziwne? ...ale prawdziwe. Żaden tam z niego był cesarz, ot kierownik działu w którym pracowałem.
Chciałbym Wam i o nim opowiedzieć zajmującą historię, ale myślę, że dzisiaj jeszcze nie jestem na
to gotowy. ...ale kiedyś opowiem. Na pewno.

A wracając do monety... . Zawsze kiedy przypadkowo mój wzrok na niej spocznie przypominam sobie
mego przyjaciela Jano. Mimo, że znałem go słabo sporo się od niego nauczyłem i dużo mu zawdzięczam.

Miał takie jasne spojrzenie. I spokojnie - zawsze bardzo spokojnie - patrzył ludziom prosto w oczy.

Brak komentarzy:

Podziel się