Pokazywanie postów oznaczonych etykietą donatywa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą donatywa. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 26 maja 2026

NOC MUZEÓW: Ratuszowy cud (2395)

Rozochoceni rezultatami wczorajszyego zwiedzania odważnie wkroczyliśmy do Ratusza jak zwykle niczego tam się nie spodziewając. Wszak bywało tu się wiele razy przy okazji wystaw różnych.

No, niczego nowego się nie spodziewano!

Te same szacowne korytarze...

...witraże

...i rzeźby.

Historia Chrystusa od Panny Marii która - ponad wszelką wątpliwość - brała udział w ceremoniach depositio /elevatio crucis była już opisywana i nic się nie zmieniło. 

Nadal żadną tablicą nie jest podkreślona jego niezwykłość. Przydałoby się chociaż zdjęcie lub tekst z dawnej tablicy z pierwotnego miejsca (tej która znajdowała się w zewnętrznym krużganku naszego Kościoła Mariackiego).

Z nabożną i należną czcią więc oglądano po raz enty ołtarze szafkowe. Tak, to chodzi o te, które zabierano na wyprawy wojenne transportując je na wozach taborowych. 

A to święty Wojciech, lub św. Stanisław ze Szczepanowa, albo świety Ambroży lub nawet święty Augusty!
- Kto nie patrzy na tabliczkę to nie wie.


Cieszyły oczy witraże...

...tak jak i rzeźby świadczące o tym i tamtym.

W końcu doczłapano do numizmatów.

O donatywie już piekliłem się i teraz już nie chce mi się podejmować tego tematu. Nadal stanowi ona szansę na wzmocnienie promocji miasta. A tu jak przed laty leży w tej samej zapaluszonej gablocie niczym się nie wyróżniając sposród innych mniej lub bardziej okrągłych kawałków metali różnych w tym szlachetnych... . 

Ten po  muzealnemu toruński zwis na promocję ma się odwrotnie proporcjonalnie do działań Bydgoszczan, którym gratuluje się właściwej troski o swoje 100 dukatów.

Nie dziwię się więc, że Kopernik Mikołaj autorstwa Wojciecha Rojowskiego taki zafrasowany jest. Rzeźba ta powstała w 1766 roku i jest uznawana za najstarsze zachowane przedstawienie rzeźbiarskie Kopernika.

Co do intarsji: jeżeli ktoś ma zniszczony sekretarzyk (przytarte drzwi do salonu czy połupaną skrzyeczkę na precjoza domowe) wykończony tą właśnie techniką oraz nazbyt intensywnym użytkowaniem to może się do mnie zgłosić: znam wysokiej klasy specjalistę, który potrafi odnawiać nawet sporej wielkości obekty ozdobione tą techniką. 

Zachwycając sie srebrami rodowymi mieszczan toruńskich...

...z opadniętą szczęką możemy spokojnie kontemplować formę do wypiekania pierników. Często takie arcydzieło powstawało w bardzo szybkim tempie tak aby o poranku okolicznościowe pierniki mogły zostać wręczone dostojnikowi który raczył był odwiedzić nasz gród.

Oglądając kafel z zabytkowego pieca nie spodziewałem się, że jest on zapowiedzią czegoś niespotykanego w Ratuszu.

Po wejściu do Sali Mieszczańskiej okazało się, że na podłodze rozłożone są pucle z których można było układać obrazy dotyczące ratuszowych eksponatów. 

Te kilkanaście układanek robiły naprawdę dobrą robotę! Wreszcie w tym miejscu - jakim jest nasz szacowny Ratusz- coś żywszego się dzieje niż tylko statyczne artefaktów (trzeba przyznać, że wysokiej klasy) pokazywanie!

I młodzi i starzy angażowali się w to pucli układanie! 

I to jest ten ratuszowy cud.

Ten obraz był już pokazywany na OT, ale dobrego nigdy dość! 

Płaskorzeźbiona scena z reprezentacyjnego kufla przedstawia wykonanie wyroku przez ścięcie burmistrza miasta Torunia Johanna Gottfrieda Rösnera. Wyrok wykonano 7 grudnia 1724 r. na dziedzińcu ratusza.

Taki sam wyrok po Tumulcie Toruńskim (za dopuszczenie do rozruchów na tle religijnym) dostał  wiceburmistrz Jakob Heinrich Zernecke, ale jakoś się z tego wywinął, bo go ułaskawiono.

Co ciekawe temu radcy prawnemu miasta darowano życie zadowalając się wypędzeniem go z Miasta. Ciekawym było uzasadnienie, że trzeba go żywym zachować, albowiem "on jako osoba doskonale znająca archiwa przechowuje pamięć miasta".  Mieszkając we wrażym Gdańsku tenże były  urzędnik przez wiele lat prowadził spór z magistratem toruńskim o zaległe należności, pensję i świadczenia związane z dawną służbą miejską.

Natomiast sekretarz rady Miasta Torunia (Christian Klosmann) nie tylko, ze nie został stracony ani uwięziony na dłużej; przeżył wydarzenia i później sam został burmistrzem Torunia.

Epitafium Edwarda Roggena jest pełne fascynującej, symboliki związanej z życiem i zawodem zmarłego. Cała bogato rzeźbiona rama jest spleciona z kłosów zbóż, co wprost nawiązuje do rzemiosła piekarskiego, którym Roggen się zajmował (samo nazwisko Roggen oznacza w języku niemieckim żyto).

Również widoczna poniżej głównej sceny mniejsza inskrypcja zawiera poetyckie nawiązanie do obumarcia ziarna, z którego rodzi się nowy plon – co w kontekście chrześcijańskim symbolizuje zmartwychwstanie.

Autorem wizerunku ostatniego króla Polski jest Marcello Bacciarelli. On był nadwornym malarzem Stanisława Augusta Poniatowskiego i twórcą oficjalnej ikonografii monarchy.

Co ciekawe, ten konkretny obraz jest wyjątkowy na tle słynnego toruńskiego Pocztu Królów Polskich – większość tamtejszych portretów ucierpiała w pożarach (wiele odtwarzał w XIX wieku toruński malarz Jan Jacobi), natomiast ten wizerunek został podarowany miastu bezpośrednio przez samego króla Stanisława Augusta.

Świety Jan Chrzciciel - najmłodszy z apostołów. Często jest przedstawiany jako młodzieniec, nieledwie dziecko. Mówi się o nim, że był równolatkiem Jezusa.

Część kolekcji SKARB ZE SKRWILNA.

Sam skarb został odkryty zupełnie przypadkowo w maju 1961 roku podczas prac budowlanych na terenie grodziska w Skrwilnie (ziemia dobrzyńska). Rodzina ziemiańska – prawdopodobnie z obawy przed najazdem szwedzkim (potopem) w latach 1655–1660 – zakopała w ziemi rodowe kosztowności.



To jest dzban tzw. nalewka, która pierwotnie stanowiła komplet wraz ze specjalną misą (miednicą). W kulturze staropolskiej służyła do reprezentacyjnego, ceremonialnego obmywania rąk przez szlachtę i magnaterię przed oraz w trakcie wystawnych biesiad.

Czas powstania: ok. 1625–1650 r. - dzieło warsztatu wybitnego złotnika Christiana Paulsena pochodzącego z Gdańska, ale działającego w Wieliczce.

Naczynie jest wykonane ze srebra i w całości pokryte grubą warstwą złota (stąd efekt "szczerozłotego dzbana"). Charakteryzuje się dynamiczną formą: wylew ma kształt paszczy potwora/smoka, misterny uchwyt jest esowato wygięty, a pokrywę wieńczy figura lwa trzymającego tarczę. Korpus pokrywają gęste motywy kwiatowe, owocowe oraz arabeski.

"U lekarza."


Dystyngowana pani oprowadzająca córeczkę (dziecię na oko lat 10) na widok tego obrazu rzuciła mimochodem: Przypatrz się córcio! Nic od dawnych lat się nie zmieniło. Kolejki, u lekarza ciągle kolejki!

"Biednemu zawsze wiatr... ." 

"Oczarowanie".

Portret pośmiertny Marii Levittioux, 14-letniej córki zaprzyjaźnionego z Matejką lekarza warszawskiego.

Jan Matejko był w Toruniu w związku z przygotowaniami do namalowania „Bitwy pod Grunwaldem”. Odwiedzał miejsca związane z historią wojny z zakonem krzyżackim i interesował się również znaczeniem pokoju toruńskiego po zwycięstwie grunwaldzkim.

Z Toruniem wiąże się też ciekawa historia obrazu „Astronom Kopernik, czyli rozmowa z Bogiem”. Gdy Matejko ukończył dzieło w 1873 roku, władze Torunia (wówczas pod zaborem pruskim) próbowały je kupić jako obraz poświęcony urodzonemu w Toruniu Mikołajowi Kopernikowi. Artysta jednak odmówił sprzedaży.



Jakby komuś się chciało to niech wyrusza na szlak.

wtorek, 12 marca 2019

5 kluczowych słów (2051)

Parę dni temu zaproszono mnie do ciekawego przedsięwzięcia. Chodziło o oprowadzenie Grupy OZ (Osoby Zaprzyjaźnione) po naszym pięknym Toruniu. Mój początkowy dystans do projektu (nie jestem przewodnikiem!) został złamany stwierdzeniem: ale w Toruniu mieszkasz więc na pewno coś ciekawego powiesz!
- Alicjo! Ty masz na mnie sposoby!

Rad nie rad (no jak tu odmówić gdy osoby sympatyczne, a dawno w mieście nie byłem) przychyliłem się do i po krótkim wstępie w restauracji hotelowej zaczęliśmy "zwiedzanie". Cudzysłów w tej sprawie jest wyjątkowo na miejscu, bo więcej w tym moim przekazie było bajania niż twardych dat i faktów co zresztą ochoczo zaakceptowano.
- Aniu! Jestem Ci wdzięczny za trafne pytania.

Na początek trafiliśmy do Kościoła Mariackiego. Po dosyć pobieżnym obejściu najważniejszych zakamarków wychodzimy na świat a tu ZONK: lodowaty wiatr pogania deszczem! Wycofano się więc na z góry upatrzone a kościelne pozycje tym razem bardziej szczegółowo podchodząc do przyglądania się freskom, detalom architektonicznym czy szczegółom w wyposażeniu wnętrza.

W końcu temat się skończył (bo przecież Toruń czeka!) a tu na froncie (pogodowym) bez mian. Jak niepyszni więc schowaliśmy się czym prędzej do kawiarni w Dworze Artusa. Tam też opowieści dokończono z lekkim uczuciem niedosytu.

Otóż podczas całego spotkania dawał się odczuć brak komfortu, wynikający tak z warunków meteo jak i z katastrofalnie małej ilości czasu jaki był do dyspozycji. W związku z tym trzeba było się skracać niejednokrotnie wyrzucając z siebie tylko słowa kluczowe.

Coby nie było na mnie, że się do zadania nie przyłożyłem oto 5 z nich zamieszczam odsyłając ich skróty do szerszych objaśnień.

Wąbrzeźno - To hiperłącze odwołuje się do atmosfery znanego mi miejsca.

Tutivillus - Dotyczy tego kto pilnuje porządku w kościele zapisując grzechy na wołowej skórze.

Chełmno - Miasto od którego zaczął się duchowy Toruń.

Stella Polaris - Story o dawnym Toruniu własnoręcznie napisane pod wpływem ekipy komediantów, która swego czasu nasze miasto nawiedziła.

Donatywa - Niedoceniona w Toruniu moneta o charakterze medalu (lub odwrotnie).

Tych słów kluczowych to było na pewno więcej, ale nie ma co przesadzać z tym wirtualnym zwiedzaniem. Toruń po prostu trzeba zobaczyć przez czas dłuższy niż marne trzy godziny, tak aby naprawdę poczuć ów prawdziwy "gotyk na dotyk".

PS. Otwierające zdjęcie wskazuje na to, że tej panoramy też nie było możliwości obejrzeć!

czwartek, 12 kwietnia 2012

Donatywa contra 100 dukatów (881)

Dokładnie to jest tak: toruńska donatywa contra bydgoskie 100 dukatów. O tym jak szpetnie nasi muzealniacy obchodzą się z donatywą pisałem wielokrotnie. Także tutaj.

W podsumowaniu jest tak: oto rzadkiej piękności moneta o charakterze medalu, wybijana z rzadka a w szlachetnym metalu (srebro i złoto) poniewierana jest w naszym mieście brzydko, niedoceniana bardzo i ogólnie bez marnej choćby podstawowej promocji. Władze miasta gwiżdżą sobie na nią cichutko, starannie udając, że nie wiedzą o jej istnieniu.

W ratuszu to szkoda gadać: jeszcze się nie obudzili po kolejnej słodko przespanej zimie. Słynny włodarz starówki milczy na JEJ temat zamiast ufundować pomnik niewiele mniejszy od wałęsającego się przy ratuszu Koperniku Mikołaju. ...bo donatywa zasługuje na najwyższą uwagę! Tyle jeremiady na jej temat. Na razie.

* * *

A co z tego wszystkiego numizmatycznego ma Bydgoszcz? Otóż oni mają Europejskie Centrum Pieniądza specjalnie zbudowane dla tej jednej monety którą się szczycą.


Homerycki śmiech mnie ogarnął i mało żywym trupem nie padłem, gdy ten dumny napis zobaczyłem umieszczony na chałupce co nad rzeczką stoi. Mina mi zrzedła gdy się przyjrzałem otoczeniu. Czysto, ładnie, zadbanie i ogólnie kultura. Jak nie w Bydgoszczy!

Przybrałem inteligentny wyraz twarzy, nałożyłem na nią uroczystą minę i stuk! stuk! Za chwilę okazało się, że jestem we fragmencie czegoś co wchodziło kiedyś w skład (Uwaga! Uwaga!) Mennicy Bydgoskiej. No po prostu skręcało mnie i zdziwiało na przemian przez następne 20 minut, że u nich też, w niewielkiej ilości, ale jednak starocie też mają..

A warto wiedzieć, że byłem święcie przekonany, iże Bydgoszcz powstała kosztem Torunia głównie za komuny (Prawda! Prawda!) a przedtem to w niej było nic pokryte słomianymi dachami. A tu masz: okazało się, że mennicę nawet swoją mieli!

Nie do końca przekonany, że to miasto ma aż tak długą historię do jej środka wszedłem. Znaczy się do pozostałości mennicy wkroczyłem Jeszcze tylko chwilka zawahania, bo za to wejście z buciorami to się tam płaci. Na parterze była jakaś smętna wystawa, której zmęczony nie byłem w stanie nawet obejrzeć. Na piętro nie wpuścili! Musi tam apartamenty dla lepszych gości trzymają oraz biura, aby one vipy mogli urzędowo być przyjmowani.

Schodzę więc ci ja do piwnicy a tam... . Prasa wielka oraz skrzynia mennicza przecudnej urody (zamykania jej!) i trochę rozsypanych jak i u nas okrągłych blaszek. Co one za jedne to nie wiem do dziś bo nie tylko, że okularów nie miałem ze sobą ale i Pani Odpowiedzialnej nie było.


Do tego jakieś szafki nowocześnie, chociaż słabo eksponujące / pokazujące takie tam kółka z metalu. Nic mnie one nie obchodziły, bo mi potrzeba było zobaczyć tylko moją ukochaną DONATYWĘ. Po to tylko do Bydgoszczy przyjechałem.

Zobaczywszy, że Jej (chyba) nie ma zrezygnowany podszedłem do jeszcze jednej takiej gablotki. Zobaczywszy że ma kable wspólnieśmy ją ze strażnikiem podłączyli po to by przekonać się, że... . 100- dukatów to jedna z najdroższych monet świata wybita właśnie w B.! Tylko dwie takie monety są w Polsce: jedna jest w Krakowie, a druga to w Krakowie jest.

Trzecią na aukcji w Nowym Jorku sprzedano za 1,3 mln USD (słownie: jeden milion trzysta tysięcy dolarów!) . Ponieważ Bydgoszcz jest miastem biednym zafundowali sobie zamiast tej monety szafkę z jej wizerunkiem, ruchomym....




...holograficznym, w 3D płynnie ruszającym się, z głową odnośnego króla Wazy i wspomnianą monetką. Stałem jak zahipnotyzowany nie mniej od strażnika, który to dziwo też po raz pierwszy oglądał!



I pomyślałem sobie tak! Ot i bydgoszczanie szanowni, choć biedni. Nie mieli kasy na swój pieniążek, ale na jej elektroniczny wizerunek a jakże i owszem! I jeszcze do tego story z głośników samoczynnie bez dodatkowych opłat puszczono podczas pokazu mi... .

Tak się toruńscy muzealniacy promocję dla bydgoskiej monety robi! ...a nie głupio wydawać pieniądze na nikomu niepotrzebną (w tym kształcie co jest teraz!) jordankową salę widowiskowo-taneczno-konferencyjną o wielotonowym nie wiedzieć czemu suficie!

A te 100 -dukatów w jednym kawałku, jak i sposób jego prezentacji uznaję za aż tak udane, że z wrażenia polecam osobistą wizytę w tym nazbyt szumnie nazwanym budyneczku.
- Mimo, że naszej donatywy nie mają!

Podziel się