Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Józef Ciuruś. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Józef Ciuruś. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 16 marca 2015
Końskie zaloty (1526)
Konie zwykle mnie krępują. Mają cztery nogi i są zdecydowanie
większe oraz cięższe ode mnie. Od samego więc początku za dużo
przewag mają nade mną. Uznaję to za niesprawiedliwe.
- A w dodatku nie bardzo wiadomo jak stworem sterować.
Czy jeździłem na koniu? Ależ oczywiście: RAZ.
- I starczy.
Od tamtego pamiętnego dnia jazdę na koniu uważam za czynność
niehumanitarną i jako powszechnie znany miłośnik przyrody nie
uznaję przemieszczania się na tym zwierzu za zajęcie odpowiednio
grzeczne w stosunku do biednego niego.
- Jemu musi ciężko z takim jeźdźcem być!
Pamiętam z tej jazdy tylko to, że oboje byliśmy nieszczęśliwi.
On, że będzie musiał dźwigać tak wielki ciężar - a ja, że będę
na oczach całej rodziny za ten ciężar robić. Cóż za dyskomfort!
Odważna decyzja, aby wystąpić w charakterze jeźdźca nie wzięła
się z nikąd! W latach młodzieńczych czytało się przecież "Ostatniego
Mohikanina". Więc zdarzyło się razu pewnego, że zapragnąłem być
dzielny i rączy do tego stopnia jak tylko Indianie i inni kowboje potrafią.
- Tylko, że w książce (jak pamiętam) nie było nic o obiedzie... .
No i to był ten błąd! ...albowiem nie powinno się tuż po posiłku
wsiadać na tak mało stabilne zwierzę jakim jest czterokopytny!
Z całej jazdy zapamiętałem tylko, że mocno bujało, a nie było się czego
trzymać. Dodatkowo kręciło mi się w głowie, bo jeźdźenie w kółko
na lonży wprowadza w błąd mój osobisty dżi-pi-es, czyli błędnik.
Nie będę się kompromitował pokazywaniem zdjęcia, które podczas
pamiętnej "jazdy" złośliwie zrobił mi pierworodny. Dość powiedzieć,
że całość wyglądała tak jakby kto posadził na siodle worek kartofli.
- Niepełny.
Wdzięku i gracji w tym "jeźdżeniu na koniu" na pewno nie było!
Silne wrażenie jednak pozostało. Łagodność wielkiego ciepłego stwora,
jego pogodna rezygnacja z dostarczania mi nadmiernych wrażeń
pozostawiła we mnie wielkie uczucie wdzięczności. I ono uczucie trwa
do dziś a nawet objawia się.
Zakradam się więc od czasu do czasu do tak bliskiej memu sercu stadniny
i z właściwej oddali końskie życia na gorąco podglądam i utrwalam.
...a że pora wiosenna to koniki hasają i żartują.
- Wesoło.
Autor:
Obserwator Toruński
o
05:56
0
komentarze
Etykiety: Gospodarstwo Agroturystyczne, Józef Ciuruś, Kaszczorek, koń
Subskrybuj:
Posty (Atom)
Podziel się











