Pokazywanie postów oznaczonych etykietą "Teatr życia". Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą "Teatr życia". Pokaż wszystkie posty

środa, 30 maja 2012

Przyznaję się do błędu (914)



Wczesnym świtem - kiedy ranne wstają zorze - Pan OT uświadomił sobie, że popełnił błąd.

To niewiarygodne, ale jednak prawdziwe.
...a więc i ja jestem omylny? - pomyślał smutno
- Rzecz to straszna i niepojęta.

* * *

Błąd dotyczy zdjęcia zamieszczonego wczoraj w zbyt małym rozmiarze. A akurat temu zdjęciu to
nie powinno się przydarzyć, gdyż jest to obraz niezwykły i symboliczny bardzo. Powtarzam je
więc, aby - swymi naturalnymi rozmiarami - mogło należycie śmieszyć, tumanić i przestraszać.



Oto z prawej strony AA (atrakcyjna artystka) ze swoim AK (artystyczna kabina). W szybie
na pomarańczowo odbija się (wcześniej wspomniany) powiewający symbol całej wystawy.
- A w cieniu jest ledwie widoczny, ale jednak konkretny ze swoim (za chwilę) wystrzałem:
najprawdziwszy p i s t o l e t !

Wszystko to w skromnym odruchu genialności uchwycone zostało.
Oto co znaczy według mistrza Henri Cartier-Bresson'a decisive moment!

W związku z wielkim znaczeniem jakie przypisuje się tej Fotografii uroczyście nadaje się temu
obrazu nową nazwę: Alegoria prezentacji artystycznych dokonanych w dniu 18 maja 2012
roku w gmachu toruńskiego Centrum Sztuki Współczesnej "Znaki Czasu" aparatem marki
Canon należącym do Pana OT i przez Niego sporządzona".


* * *

Na rozładowanie nazbyt poważnej atmosfery anegdota z której uśmiałem się jak koń który mówi.
Dowcip ten jest skierowany do intelektualistów i jestem przekonany, że trafi celnie w moich
właściwych adresatów.

Idzie Czerwony Kapturek przez las, aż tu nagle z za krzaka wychodzi Wilk.
- Dzień dobry Czerwona Idiotko!
- No co ty! No co ty! Nie widzisz, że ja jestem Czerwony (ale) Kapturek?! Przecież widać, że mam
i czerwony kapturek..., i czerwoną bluzeczkę..., i czerwoną spódniczkę. I nawet czerwone buty
i takąż torebkę mam... . Zaraz, zaraz! Ja chyba idiotka jestem, że się tak ubrałam!

Zdolność przyznawania się do błędów jest cechą ludzi wielkich.

To stwierdziwszy Pan OT poprawił sznurowadła na koturnach i wskakując na szczudła dał chodu.
Spacer się przyda: za oknem jest taka piękna pogoda!



* * *

Mój serdeczny przyjaciel nadrabiając zaległości sczytał me notatki za dwa ostatnie dni i rzekł mi
był tak; Nic z tego nie rozumiem!

Znając jego niezłomne zasady moralne i wierząc w jego mocny kościec psychiczny zaleciłem mu
terapię: Idź i obejrzyj sobie wspomnianą wystawę.



Zalecenie to powtórzyłem jeszcze w stosunku do kilkunastu innych osób. Skromnie zauważam,
że i me teksty promocyjne pewnie też zrobiły swoje na rzecz zwiększonej frekwencji w "Teatrze
życia"
. Niemniej jednak Pana Księgowego z toruńskiego CSW proszę, aby nie wciągał mnie na
listę płac w podzięce za gwałtowny przypływ osób odwiedzających.
- Bogaty jestem.

wtorek, 29 maja 2012

Szukam sztuki w chramie chłamu (913)



Siedzący za odrapanym biurkiem mężczyzna w staromodnych okularach, aż się podrapał
z wrażenia po łysiejącej siwiźnie głowy. (Co to w ogóle za zwrot: "Łysiejąca siwizna głowy?!).

- Szukam sztuki w chramie chłamu...? - powtórzył cicho za napisanym równo tekstem. - Ten
linjuszek jest dobry!
- usiłując skupić myśli pochwalił wczorajszy swój zakup. Jeszcze atrament
nie wysechł, jeszcze nie umilkło echo skrzypiącej po papierze stalówki, a już zaczął z werwą pisać
dalej.

Tak więc - Drogi Przyjacielu - mam do Ciebie uprzejmą prośbę abyś wsparł mnie swoimi
znajomościami i pomógł mi w pewnej nader delikatnej sprawie. Otóż wdałem się był w pewien
spór dla mnie cokolwiek ważny. Instytucja z którą argumenta wymieniam sztuką się zajmuje.
Ostatnio - mym skromnym zdaniem - nieszczególnie zresztą. Otóż ludzie tam licznie zatrudnieni
- może i dobre chęci mają -
aleć bezkrytycznie podchodzą do tego na co im Pan Kapelusz
zezwala.

No i ostatnio głupstw niestosownych a okrutnych narobili myśląc, że - skoro na rządowej
posadzie siedzą -
to można im wszystko. A moim serdecznym zdaniem istnieją
ograniczenia.

Jakież one? Ano dziś już nie chciałbym pisać o tym samym - wszystko co trzeba wczoraj
dokumentnie wyłożono. I teraz już tylko o promocję wczorajszego materiału u Ciebie - Drogi
Przyjacielu
- zabiegam.

Pozwól więc, aby staraniem Twoim wiekopomne myśli me (chyba od wczoraj się nie zleżały!?)
będąc umieszczonymi w bezmiarach Internetu odkrytymi przez szerszą ludzkość zostały... .
- Zapewnij więc im chwałę wieczną rozprzestrzeniając je po całym znanym nam świecie sobie
dostępnymi - a wiadomo, że potężnymi - sposobami.

Poślij tedy proszę do wszystkich Twych ustosunkowanych przyjaciół (o tych naszych rządowych
też pamiętaj!)
następującą notkę tą:

* * *

Obserwatora Toruńskiego niezgody głos na wydarzenie pt. "Teatr życia" w toruńskim CSW
"Znaki Czasu" znajduje się tutaj:
http://www.obserwatortorunski.pl/2012/05/sztuka-chamu-w-chramie-sztuki-912.html

CSW życzę więcej sukcesów!

Obserwator Toruński
www.obserwatortorunski.pl

PS. Potwierdza się pogłoski o tym, że tak ogólnie to Obserwator Toruński jest entuzjastycznie
nastawiony do sztuki współczesnej - nawet tej w toruńskim wydaniu.
- Spontaniczny wyraz temuż dawano w rożnych miejscach. Także i tu i tu.

* * *

Trącona łokciem bibułka spadła na podłogę. Piszący w pośpiechu nawet tego nie zauważył
i zamaszystym pismem kreślił dalej.

Ostatnio coś sporo wrażeń miałem! ...a tu jeszcze ta ciekawa sprawa. To prawda, że na
Lukrecjusza zawsze mogę liczyć, na Antoniego i Stanisława także. Jednakże do kardynała R.
się w tej sprawie nie kwapię. Zbędny trud, boć to sprawa prywatna bardziej i hierarchii do tego
mieszać nie trzeba.
- Chociaż rzecz o istotne wartości idzie.

A swoją drogą to - mój Drogi Przyjacielu - ciekawy jestem jak Pan Kapelusz zareagował na moją
filipikę. To przecież On pociąga za sznurki i jak wszystkim wiadomo nic bez jego wiedzy w naszem
miasteczku się nie dzieje... .

Napisawszy to starszy pan uchwycił stanowczo swojego ukochanego Mont Blanca z pozłacaną
stalówką - i westchnąwszy z ulgą - zakończył pisanie tak.

Tedy kreślę się z uszanowaniem
pozdrawiając Szanowną Małżonkę i Przyjaciół.

Wasz stary druh
Obserwator Toruński

Zamaszyście postawiona kropka nad ostatnim "i" spowodowała efektownego kleksa, ale to na
piszącym nie zrobiło większego wrażenia. Tak samo jak i to, że po przyłożeniu suszki ten kleks
jeszcze bardziej dramatycznie powiększył swe rozmiary.

- Nobody's perfect - objaśnił samemu sobie i włożył pachnący igliwiem papier listowy do
kosztownej koperty. Jeszcze tylko polizać i nalepić znaczek, jeszcze tylko starannie zalakować,
aby nikt postronny tej korespondencyji swoimi niepowołanymi oczy nie odczytał... . W chwilę
potem nacisnął enter i umyślny pocztylion galopem pofatygował się do Szanownego Adresata.

- Skończyłem! - obwieścił tryumfalnie. - Na dzisiaj wystarczy:
zapraszam na kawę!

poniedziałek, 28 maja 2012

Sztuka chłamu w chramie sztuki (912)

Motto: "Sztuka, aby mogła nią być musi mieć cel".

Jako człowiek prosty i niewykształcony te oto nieskomplikowanie myśli dedykuję p. Dobrilli
Denegri - kuratorce "Teatru życia" w toruńskim CSW.

Panią Aleksandrę Mosiołek - rzeczniczkę prasową i koordynatorkę projektów merytorycznych
uprzejmie proszę, aby starannie przetłumaczyła te parę niedouczonych myśli mych.
- Za co już teraz jestem wdzięczny.

Na początek para efektownych tez:
A. Świat jest nieskończenie bogaty w Piękno. Utożsamiam je z dobrem, rozwojem i szlachetnością.
B. Świat jest nieskończenie bogaty w Szpetność. Kojarzy mi się ze złem, tandetą i wulgarnością.

Abym mógł lada jak przejść przez życie ciągle muszę wybierać. Mając ten wybór skłaniam się do
A. ...bo niby dlaczego miałbym z własnej woli szukać odpoczynku w śmietniku, skoro mogę przed
upałem schronić się w katedrze? Dlaczego miałbym karmić się odpadkami mając do dyspozycji
czyste i zdrowe jedzenie? Dlaczego mając do wyboru kontakt z prawdziwymi artystami miałbym
szukać towarzystwa zaćpanych meneli?

Oglądając "Teatr życia" odnoszę wrażenie, że skrajni zwolennicy B opanowali toruńskie Centrum
Sztuki Współczesnej "Znaki Czasu".


Zdaję sobie sprawę z tego, że świat nie składa się tylko z A. Trzeba znać B już choćby tylko
dlatego, aby w niego nie wdepnąć. Dlatego też sztukę pokazując proporcje trzymać należy.
- Moim zdaniem te proporcje zostały poważnie zachwiane.

Brutalna nagość promująca zboczenia, wulgarna pornograficzność, epatowanie tandetnymi
rozwiązaniami głębokich jakoby myśli... . A to wszytko w pseudofilozoficznym bełkocie
zboczonego feminizmu. Zaoferowano nam dawno się skompromitowane idee, przy podszywaniu
się pod wartościowe nurty z filozofii sztuki. I do tego jeszcze to jakoby e u r o p e j s k i e zadęcie.
A całość wygłaszana ogłupionemu narodowi namaszczonym tonem... .
- Tyle inwektyw.

Nie miejsce w tak krótkiej notce na głębokie analizy zboczeń toruńskiego CSW, stąd tylko prosta
konkluzja. Ludzie (artyści i kuratorzy) nie mający pomysłu na dobre i piękne życie, czepiając się
niezdrowych fobii, stawiają na piedestale nieznalskie traumy i szukając możliwości zaistnienia
(Tylko kasa! Kasa! Kasa!) chwytają się tego co im w rękę popadnie.

Jako prorok wieszczę: upadną oni, upadną na pewno!
- Nie można swego życia opierać na brudnej pianie.

Przeminą, przeminą!
- A pozostanie po nich tylko niezdrowa woń i poczucie, że zmarnowali nie tylko sobie kawał życia.

Celowo nie zostały podane żadne przykłady,
bo w odróżnieniu od innych szanuję swoich Odbiorców.

Dlatego proponuję, aby na tą wystawę:
A. natychmiast pójść - żeby wiedzieć czego i kogo należy unikać.
B. stanowczo nie pójść - aby z własnego wyboru się nie okaleczyć

* * *



Rozumiejąc, że merytoryczny zespół CSW "Znaki Czasu" przechodzi poważny kryzys - w
sytuacji utraty przez was twarzy -
mimo wszystko podaję pomocną dłoń. Skupiając się na
równie tandetnym wycinku sztuki (ale przynajmniej szczerym!) jakim jest naiwna ludowa
sztuka miejska, proponuję takie oto tematy wystaw które mogą zostać w najbliższym czasie
przygotowane.



- Toruński kicz nasz codzienny a sprawa polska. W awangardowym ujęciu tematycznym proszę.
- Dawne i nowe tendencje we współczesnym kiczu europejskim na przykładzie włoskich
wyrobów pamiątkowych z uwzględnieniem odbiorcy polskiego
- Zakamuflowany kicz pornograficzny jako najwyższa forma artystycznego bytu duchowego
na przykładzie najnowszych zbiorów z Museum of Modern Art. W ostateczności może być Tate
Gallery



Nie ma tak, że - kryjąc się za filozoficznym bełkotem - można uprawiać szkodliwą działalność
bezkarnie! Nie dysponując pokaźnym budżetem i sztabem specjalistów którzy usprawiedliwią
każdą offową głupotę odpłacam pięknym za nadobne. Równam więc do narzuconego poziomu
-
w ten nader skromny sposób - i Osobom Merytorycznym w CSW w zamian za "Teatr życia"
zestaw dzisiejszych arcydzieł uprzejmie dedykuję.



Jednocześnie szydzę z naszych toruńskich klakierów medialnych, naukawców i artystów
robiących w sztuce! Tchórze. Jak dotąd żaden z was publicznie nie nazwał rzeczy po imieniu.
- Niesłyszalne dyskusje kanapowe się nie liczą.



Prawie każdy z podejmowanych tematów w "Sztuce życia" zasługuje na uwagę i szacunek.

Jednakże (niczym na prezentowanym wideo) odważnie powiewa się moszną artysty
(logo i symbol tej całej prezentacji!)
wybierając rzeczy skrajne i kaleczące upierając się przy
promowaniu dewiacji stylizowanych na normalność.
- To nie są cele, które zasługują na mój szacunek.

Warto zapoznać się z innymi głosami w tej sprawie. Nie są ważne jednak zapowiedzi i szumne deklaracje
a sprawozdania, jak na przykład poniższe.

http://torun24.tv/Kultura-i-sztuka/Teatr-Zycia-CSW

- Fragment o splataniu bród jest bezcenny... .

UWAGA! Jeśli genderowi nowatorzy z CSW są tak odważni jak się na to stylizują ich "artyści" to
jest po temu doskonała okazja. Wyrażam zgodę na dwukrotne umieszczenie tego materiału:
a) przed wejściem do CSW,
b) przed wejściem na wystawę.

Zdjęcia pod wielkowymiarowy wydruk (tylko taki wchodzi w grę) dostarczę natychmiast.
- I osobiście.

Podziel się