Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wisława Szymborska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wisława Szymborska. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 24 lipca 2014

Szukanie Prawdziwej Sztuki 2/2 (1379)
















Zstępując na niższe piętra podobno byłem poddany rehabilitacji. Nie
wiem jednak na czym ona polegała, bo nic nie zachowało się w mej
pamięci. Niemniej jednak coś dobrego mimo woli musiało się zadziać... .

























Rozmowa w parterze z Panem Bibliotekarzem (cóż za ujmujący człowiek!) 
pokazała mi ludzką twarz Instytucji w której się znajdowałem.



Dodatkowo jeszcze parę słów uświadomiło mi, że w awaryjnym przypadku
warto będzie tam wpaść. "Będzie", bo na razie postawiony na tamtejszych
komputerach system cóś słabo działa i z internetu to raczej się jakby co obecnie
nie skorzysta... . Jednak nadziei na przyszłość nie odebrano, bo projekt który
ma sfinansować normalność internetową w CSW już się podobno pisze.























Uparte poszukiwanie wzruszeń wynikających z prawdziwej sztuki
jednak w końcu zaowocowało! Okazało się, że na parterze jest
wystawa pokaźnego zbioru karteczek masowo kiedyś
produkowanych przez Panią Wisławę.


















I było tak, że całkowicie zanurzyłem się w Jej świat!


















I dane było delektować się subtelnościami słów i miłymi akordami
skojarzeń. Informuję, iż także smakowano delikatny powiew humoru
finezyjnego a tak śmiało dalekiego od codziennie płaskiej dosłowności.


























Żegnając się z Panem na Wejściu (Uwaga: profesjonalista 
w najlepszym tego słowa znaczeniu) wychodziłem rozpromieniony
a mocno przekonany o tym, że zawsze (no, zawsze!) mimo marnych
szans warto (no, naprawdę warto!) podjąć trud by pokonywać
swe ograniczenia i niechęci!



Bo przecież (prawie zawsze!) może zdarzyć się niezwykła okazja,
by tego lata (a piękne lato mamy tego roku!) chociaż przez chwilę
poistnieć sobie w ożywczo inspirującym cieniu Prawdziwej Sztuki.

Okazuje się, że w naszym CSW też Ją można znaleźć!
- Czasami nawet bezboleśnie.


środa, 23 lipca 2014

Szukanie Prawdziwej Sztuki 1/2 (1378)























Lubię Centrum Sztuki Współczesnej "Znaki Czasu" w Toruniu chociaż
swoją działalnością ono na to nie zasługuje. Ludzie tam bywają szczelnie
zamknięci - organizują sobie imprezy dla wąskiego kręgu przyjaciół i nic
tam po Zwykłych Ludziach, których jestem Przedstawicielem.

PZL - Przedstawiciel Zwykłych Ludzi... to brzmi dumnie!























Bujając więc w obłokach wpadam tam z rzadka, po długich namysłach
oraz z braku laku. I w tym niebywaniu jest jeszcze drugie dno: boję się.
Brzmi niewiarygodnie? ...ale to prawda: najprawdziwiej się boję.
- Oni tam różne uciśnione mniejszości drastycznie a nagminnie 
popierają!
















Oj, już wcześniej się na nutę niezgody i nielubienia tegoż CSW pisywało

Można zapuścić wyszukiwarkę wewnętrzną na hasło CSW i tym sposobem
dotrzeć do odpowiednich zapisów.
















A kogo letnie rozleniwienie ogarnęło to niech sobie chociaż tutaj na 
ten temat zajrzy.


Jeśli ktoś chciałby postąpić równie jako i ja nierozważnie odwiedzając
tą świątynię sztuki to zachęcam do bezpłatnych czwartków i od razu windą
na górę. Na najwyższym piętrze a latem na tarasie sztuki różne także
pokazują poszerzając nam horyzonty i wrażliwości. Mi się trafiła:























Po obejrzeniu tej niezwykle ciekawej wystawy upewniono się, że
na dole wszystko jest w porządku...
















...i pokrążono sobie w labiryncie tarasowych zakamarów. Podobno
tam też były jakieś duże plakaty czegoś, ale proszę samemu sobie to
dokładnie sprawdzić.

















Dla mnie musiały to być rzeczy mało ważne skoro nie użyłem migawki
a nawet w mej biologicznej pamięci nie ostał się żaden obrazek. Być
może wzrok mi się już popsuł - być może wrażliwość zdrewniała... .
















Przy tym popsutym wzroku to bym się jednak nie upierał, bo przecież kolejną
piramidę jaka jest w naszym miasteczku przez lokalnych faraonów budowana
dostrzegłem ze wszystkimi należnymi jej szczegółami.






































W poszukiwaniu utraconego czasu zstąpiłem więc na niższe piętra
odkrywając naprzemiennie klimaty oldskulowe żywcem wzięte
z toruńskiej szkoły projektowania.
















Nazwę wymyśliłem na poczekaniu i z przyjemnością,odkrywając
przedmioty znane mi z aż tak głębokiej przeszłości, że aż nie chciałbym
do niej wrócić.































Delektując się przepysznym światłem przestronnych sal wystawowych
(to jest to co mię do CSW wołami ciągnie!) z przyjemnością - chociaż
bez większego przekonania pasłem oczy barwami i projektami...



















...wiedząc, że jutro powrócę tu!















Podziel się