Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wąbrzeźno. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wąbrzeźno. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 27 maja 2025

Po drodze do Wąbrzeźna (2370)

Chełmża jaka jest?
- KAŻDY WIDZI.
 

(...)





Kościółek w Grzywnie chociaż zamknięty (krata w kruchcie) to jednak otwarty. 

środa, 17 lipca 2024

Toksyczne Wąbrzeźno (2328)

Ostatnio się zatrułem dwa razy. W tym celu nie wiedząc co mnie czeka udałem się do miasteczka Wąbrzeźno, co to (jak się okazało po przyjeździe) wsławiło się tragiczną "konserwacją" pomnika stojącego na rynku. Konserwator zabytków nie mógł tego widzieć, bo na trzeźwo nie można było tego zaprojektować, wykonać i zatwierdzić. 
- Przykład jest zbyt bolesny żeby go prezentować. Kto ma odporność mamuta niech sam sobie na własne oczy tą niby konserwację obejrzy. 

Bez żadnych sensacji - nieświadomy tego co mnie czeka - przejechałem przez Chełmżę i Zajączkowo. Komu tematy wegańskie nie są obce niech zajrzy tutaj: Chrumkowo

Miasteczko zastano w zieleni jak to w pełni lata bywa.

Kultowe shutki mają się tam dobrze. W chwilę po ich zobaczeniu zatrułem się drugi raz: spotkaniem z toksycznymi ludźmi.

Miasteczko opuszczałem w popłochu obiecując sobie to i owo.


Mój wysłużony elektryk (w zeszłym roku miał skuteczną regenerację baterii) pomknął do Torunia uwożąc mnie czym prędzej z fatalnego miejsca.


Te dwa około 100 km (17.06 i 21.06) przejazdy zapamiętam głownie z okazji spotkań z toksycznymi ludźmi, którym - mimo wszystko, chociaż z trudem  - ale jednak dobrze życzę.

poniedziałek, 17 czerwca 2024

Wyprawa do Wąbrzeźna (2323)

Następnego dnia po wyprawie promowej dopadła mnie wieść, iż wartałoby do W. wpaść.

Powód był mikroskopijny, ale był! Z bardziej błahych powodów jechało się na daleko dłuższe wyprawy. Wyprawa na kawę do Lecha (Toruń - Charzykowy!) jest tego dobrym (180 kilometrowym)  przykładem.

Do W. przyjechałem żwawy i pełen dobrych myśli. Ciekawa była reakcja OPMŻ (Osób Pozornie Mi Życzliwych).

Otóż dowiedziałem się od nich żem człek pozbawiony odpowiedzialności, no bo kto to słyszał aby z tak błahego powodu dymać aż tyle kilometrów! I do tego te niebezpieczeństwa po drodze. Strach bierze pomyśleć gdyby coś się stało nierozumny człowieku... . Ostatni argument mnie znokautował: Bym odpowiadała za ciebie! (Hłe! Hłe!)

Pikanterii dodaje fakt, że pierwsza z tych Osób jest poważnie chora i dni spędza przy telewizorze pasjonując się życiem innych. Druga przejechała w swoim życiu na rowerze kilometrów tyle co ja robię niekiedy w ciągu jednego miesiąca.
- A ostatecznie: rocznie po parę tysięcy kilometrów przecież przejeżdżam, więc co mi tam jakieś dodatkowe sto które przejeżdżam raz za razem!

Słuchałem oskarżeń ze wzrastającym zdumieniem w końcu dochodząc do jedynie słusznego wniosku, który brzmiał. Widocznie istniały inne powody aby wysuwać tak absurdalne oskarżenia, a moja wyprawa była dla wygłoszenia tych krzywdzących zdań tylko marnym pretekstem.

W ten sposób wytłumaczywszy sobie bezpodstawność gorzkich słów - tak aż nazbyt lekko wypowiedzianych - w końcu dotarło do mnie: ONE MIAŁY PRAWO TAK TWIERDZIĆ. 

No - może forma była niepotrzebnie krzywdząca - ale - uświadomiłem to sobie wyraźnie - ONE MNIE PRZECIEŻ NIE ZNAJĄ. Gdybyż te  szanowne osoby czytały na bieżąco "Obserwatora" to nawet przez myśl by im nie przeszła żadna z tych niestosownie obraźliwych myśli!

WNIOSEK? Aby się właściwie rozumieć czytajmy na bieżąco "Obserwatora Toruńskiego"
c.b.d.u.

PS. A wyprawę przemierzano tak:  https://en.mapy.cz/s/lojajahehu

poniedziałek, 6 września 2021

"W dzikiej kocham się Wiśle!" (2228)

W naszem miasteczku od czasu do czasu coś się dzieje. 

Ostatnio "Festiwal Wisły"  był.

Przez łamy środków masowego wciskania kitu przewaliła się niejedna hałda zdjęć, usypano sterty wywiadów, pokazały się Himalaje reportaży, napstrykano zyliony zdjęć oraz przeszuflowano megatony fotek. Wszystko to odebrało mi śmiałość by ze swoimi wyrobami fotograficznymi wyskakiwać.

Teraz gdy nawałnica już się przewaliła dyskretnie mogę o tym wydarzeniu poinformować KT (Kogo Trzeba) wtrancając swoje marne trzy (pozieleniałe) brakteaty.

Podczas imprezy cieszyła mnie turystyczność, różnorodność i rozrastanie się imprezy. To wspaniały zamiennik dla pewnego komercyjnego wydarzonka niby sławiącego "Światło", którego opis w tym roku sobie daruję. 

Zachwycając się tłumami przybywającymi do grodu naszego oraz ilością jednostek na wodzie nie traćmy z oczu skali!

Gdy u nas łódeczki, krypy i w najlepszym razie solidne łodzie rzeczne pokazywano (turystów tysiącami przewożąc) w takim wrażym Gdańsku :-) korwety bitwy morskie uskuteczniały!
- Tak wiem: czarna zawiść mnie zżera. 

Ani ja pierwszy dysząc tak nieładnie ani ostatni w tym zazdraszczaniu Gdańsku! Od średniowiecza się to ciągnie.

Zapewniam, że historycy potrafią to odpowiednio barwnym faktami uzasadnić.

A samemu, niezauważenie delektuję się tym co mamy!
- A jak widać MAMY. 







Ostatnio zaszła chyba jakaś przemiana, bo Toruń zaczął mi się podobać bardziej niż zwykle.

Już mnie tak mocno nie wpiekla hotel "Bulwar", który (godny swojej bulwarowej nazwy) rozpychając się murkami, zagrodami, drabinkami zaśmieca coraz bardziej okoliczną przestrzeń próbując przyćmić naszą pochylającą się ikonę: Krzywą Wieżę.

Z tego wszystkiego podobają mi się (nie od dziś zresztą) także podziemne śmietniki oraz...

..turystyczny ruch na mieście! I jest mi wspaniale, swobodnie i wolny się czuję do okazywania radości, szczęścia i tak dalej AMEN.

Krócej mówiąc: sterowiec przy "Dworze Artusa" nawodzi myśli na onąż.

Odblaski i światła z "Informacji Turystycznej" też coś o historii i lataniu wspominają.
- Coś się w tej materii kroi.

A póki co dumnie prężąc swoją wspaniałą wieżycę - jak na parafian - przystało - hardo ogłaszamy:
- Toruń piękny jest nad wyraz! 

PS. Jakby co - to nawet z Gdańsku, Bydgoszczy czy Wąbrzeźnu - można do nas przyjechać, jesień sobie poprzeżywać. Chociaż nie! Jeżeli jesień to tylko w Wąbrzeźnie!

poniedziałek, 16 sierpnia 2021

9 setka: Skromne a jednak bogate Wąbrzeźno (2226)

Tu się wpada na chwilę! Nie mamy przecież czasu więc załatwiamy szybko co trzeba i chodu-u-u. Już nas tu nie ma.

Inaczej ma się sprawa gdy mamy dwa dni wolne. Jest ten luksus by pospacerować zaglądając w zwykle nieodwiedzane zakamarki.

I wtedy okazuje się, że samochód stojący na parkingu oferuje nam myśl świeżą, zda się logiką nie skażoną.
- A jednak?!

ZREALIZOWANO! Jakim cudem?! 
- A tak.

Wąbrzeźno górą! 

Jeszcze kątem oka zauważamy, kolejną złotą myśl w czyn przekutą. 

A potem spacer promenadą.

Coraz bardziej oddalając się od miasta czujemy, że jest pełne bezpieczeństwo: kamery monitorują każdy nasz krok. 




Te kamery zaskakują pojawiając się w nieoczekiwanych miejscach!


A na koniec odkrycie, a właściwie uświadomienie sobie, że to co zaznaczono na mapie ponad 750 lat temu jako miasto w obecnym kształcie jest znacznie młodsze.

Zbudowane z cegieł rozebranego na budulec  gotyckiego zamku dziś oferuje secesję w pięknym wydaniu! 

Tym razem zwróciłem uwagę na drzwi tylko. Nadal zachwycają mnie swoją konstrukcją, szlachetnymi proporcjami i pięknie zgranymi detalami.

Mezuza?! Przyglądając się szczegółom nie doszukałem się nigdzie (nawet na Chełmińskiej) nawet śladu po niej... . 

...ale i tak to co zobaczyłem jest moje!

PS. Miasto widać, że się rozwija. Zabolał mnie jednak cmentarny sposób "naprawy" pomnika znajdującego się w środku miasta. Przez szacunek dla p. Ignacego Zelka zdjęcia na razie nie pokazuję. Może kiedyś się odważę.


Podziel się