Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dąb. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dąb. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 12 lutego 2017

Za miastem - Skarpa 3/4 (1758)


Jeden drozd - a choćby nim był nawet i turdus pilaris to żadna z niego jaskółka - wiosny nie czyni!


Dybowska Dolina Wisły - ciągle jeszcze terra incognita... . Sporo wskazuje na to, że tak będzie już niedługo.


Zachwycam się tymi drzewami, chociaż z pewnym trudem. Tak samo jak z trudem odróżniam brzozę od drzewa żołędziowego... .


Powtarzając we wszystkich jej odmianach mantrę: "korzeń - ząb - zupa dębowa" nadal czekam na wiosnę.


sobota, 22 października 2016

Wyprawa do Parku Romantycznego w Turznie (1696)






















Dzień zapowiedziano słoneczny i tym sposobem ostatnia
tego roku wyprawa rowerowa do Parku Romantycznego
w Turznie nam się przytrafiła.






















Po drodze kościół w Gostkowie odwiedzono.
























Ziela przydrożne kolorami zapewniały nas, że jeszcze
nie wieczór, jeszcze nie jesień, jeszcze lato lato jest!



















Pamiętacie "Pejzaż rembrandtowski"?! 
- Tak, światło czyni cuda. Albo i  nie.
















Mimo trwającej urody róże w turznieńskim Parku  Romantycznym
powoli chyliły się ku jesieni.











sobota, 26 grudnia 2015

Korespondencja w sprawie "Sprzedawcy liczb losowych" (1575)























Szanowny panie Leonidzie

Dwa dni temu ukończyłem przekład jednego z najbardziej lubianych 
przez mnie Pańskich opowiadań. Tym utworem jest "Sprzedawca 
liczb losowych" . W tym utworze znalazłem wszystko to co tak podoba 
mi się w Pańskiej twórczości. Teraz chciałbym je pokazać moim przyjaciołom. 
Zależy mi na tym aby towarzyszyła temu bardziej szczególna oprawa.
- Ten utwór zasługuje na to!

Krótko mówić: proszę aby Pan napisał chociaż parę słów tytułem wstępu. 
Mamy sobotę wieczór, więc proszę się nie dziwić, że jestem 
w marzycielskim nastroju.

Z wyrazami szacunku

Obserwator Toruński

* * *

Szanowni Państwo,

Chociaż nie znam języka polskiego, przy pomocy Googla zrealizowałem 
swoje zamierzenie; mogę zwrócić się do Was w języku Mickiewicza 
i Słowackiego.

Tak, bardzo mi zależało na tym aby do moich polskich czytelników zwrócić
się właśnie w tym języku. Ostatecznie jest to język na który moje prace są
najczęściej tłumaczone, także i przez Obserwatora Toruńskiego. Cieszę się,
że wybrał do udostępnienia właśnie to opowiadanie! To jest jedna z tych krótkich 
historii w których chciałem zmieścić jak najwięcej z mojego widzenia świata. 
O tym jak wielką wagę przykładałem do tego opowiadania jest fakt, że 
pracowałem nad nim trzy lata.
...a teraz cieszę się, że po przetłumaczeniu na polski trafia do Was!

Pozdrawiam polskich Czytelników

Leonid Kaganow

* * *

Marzenia się spełniają! Dziękuję Panu za życzliwe słowa. Myślę, że w niedługim 
czasie Pańskie opowiadanie wraz ze słowem wstępnym pokaże się na ekranie 
"Obserwatora Toruńskiego". Traktuję je jako mój bożonarodzeniowy prezent 
dla moich internetowych przyjaciół.

Pozdrawiam serdecznie

Obserwator Toruński

PS. Mam nadzieję, że przygotowania do Świąt Bożego Narodzenia i u Pana 
postępują sprawnie. U nas wszystko jest zapięte na ostatni guzik. Jest wszystko 
co powinno być: prawdziwa choinka, kutia, bigos, makowiec, karp w galarecie 
i keks. O świeczki na choinkę (o które nawet i u nas trudno!) nie musimy się
martwić,bo zostały nam jeszcze z zeszłego roku.

Proszę przyjąć serdeczne życzenia i od nas:
Wszystkiego najlepszego z okazji Świąt Bożego Narodzenia!

O.T.

poniedziałek, 1 czerwca 2015

Ciemna strona lasu (1549)

- Proszę pana! - Sympatyczny Pan Leśniczy szybko wypowiadał - pewnie wielokrotnie już wyrażaną - kwestię. - Lasy Państwowe to jest proszę pana przedsiębiorstwo. P-rz-e-d-s-i-ę-b-i-o-r-s-t-w-o! - Powtórzył z naciskiem.

- Jesteśmy od tego, żeby produkować drewno. I robi się to planowo. Z wyprzedzeniem na 10 lat! Operatyw jest i się go realizuje.

- A gdyby tak pomyśleć o zwiększeniu Lasu Piwnickiego do naturalnych rozmiarów, wykorzystując ograniczoną ale całą dostępną mu naturalnie przestrzeń? Dla gospodarki leśnej pewnie nie byłby to ubytek wielki, ale dla Przyrody i dla nas zwykłych obywateli... .

- Proszę pana, a po co? Przecież Las Piwnicki był zasadzony osobiście ręką człowieka! A że teraz to jest zakątek do którego pilarze nie zaglądają ...?
No cóż... .


W tym momencie do kancelarii pana Leśniczego weszło troje ludzi - domyśliłem się, że pracowników przedsiębiorstwa "Lasy Państwowe". Nie chcąc przeszkadzać w naradzie produkcyjnej zadałem jeszcze ostatnie pytanie:
- A czy mógłbym dostać od pana jakieś materiały informacyjne na temat najbliższych okolic?
- A proszę bardzo!

Spotkanie się skończyło, a ja miałem wrażenie niedosytu. Chciałbym czegoś więcej dowiedzieć się o skarbach którymi zarządza Pan Dyrektor (przepraszam Leśniczy), ale pokonany zostałem własną nieśmiałością. Wszak w rozmowie wcześniej padło, że lepiej o pewnych leśnych bogactwach nie mówić! Ludzie tylko na ten przykład żurawie straszą albo przesadzają cenne rośliny do swoich ogródków... . 
Schodząc po wysokich schodach starej leśniczówki (co za niezwykłe miejsce!) kiwałem z potwierdzeniem głową.
- No to idę na poszukiwanie skarbów.
Sam je sobie znajdę!


















Podziel się