Pokazywanie postów oznaczonych etykietą witraż. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą witraż. Pokaż wszystkie posty

sobota, 4 lutego 2017

Włocławek 2/4 - Katedra (1753)


Teraz już można ujawnić: na spotkanie z cudami katedry gotyckiej, po detal architektoniczny tamże się jechało.


Wiedząc o bogactwie katedry na uwiecznienie którego długich dni by nie starczyło, zaplanowano obecną wizytę jako studyjną czyli wyrażając się mniej pompatycznie na zdjęcia próbne się pojechało.


No coby kontakty połapać, zorientować się co i jak. Uzbrojony w wiedzę z paru internetowych notek i tą wyniesioną z Google Street View wkroczono do miasta jak było we wczorajszym zapisie.


Aby nie było, że skąpię dzielę się tym co o katedrze każdy widzieć powinien.


Nie chce mi się przepisywać internetów stąd nie załączam żadnych dat ani faktów kierując jeno uwagę na istotny fakt jakim jest ozdobność tego cudu architektury. Nie to co po wojskowemu surowa w detale Katedra nasza czy Kościół Mariacki.










Z zewnątrz zachwyca także latarnia renesansowa! Tego stylu który i w Toruniu napotkać można, ale na którego nadmiar nie cierpimy. Jednakże nie tylko po zewnętrzny detal się tutaj przyjechało! ...ale o tym już jutro.
- JUTRO!











poniedziałek, 5 września 2016

Europejska prowincja 2/2 (1670)

Nie tylko w Toruniu święci garnki lepią i witraże robią.
- W malutkim Rypinie też.


Pracownia witraży Andrzeja i Elżbiety Bednarskich. (Jeszcze tam nie byłem a ponoć warto odwiedzić!) To właśnie w niej stworzono największy witraż w Europie i drugi największy na świecie.

Kościół Najświętszego Serca Jezusa Chrystusa w Rypinie
- Największy w nim witraż ("Ostatnia Wieczerza") ma 212 m2.

W kościele znajduje się jeszcze parę mniejszych, które i tak są niejednokrotnie większe od największych w innych kościołach.

W bocznej nawie kościoła znajduje się nowy witraż o tej samej wielkości, co witraż główny. Przedstawia abstrakcyjną wizję stworzenia świata.

Było już nie raz pisane o potrzebie wyciszenia się i przebywania w wysokich pomieszczeniach. Wielkie pomieszczenia to szeroki oddech, wielkie myśli i śmiałość ich. Bez gotyckich katedr Renesans
by się nie narodził! Kopernika by nie było też.










Wychodziłem stamtąd głęboko przekonany, że miejsca szczególne generują powstawanie niezwykłych zdarzeń i przeżyć.

Czekając na Kopernika z Rypina* serdecznie zapraszam do tego miasteczka co to nie jest po drodze. Zapraszam do tej miłej prowincji, która z dala od gwaru magapolisów czeka na swoją szansą by zostać dojrzane.
- Również i waszym okiem o Szanowni Obserwatorzy.

* W Rypinie urodził się Joseph Frank Zelazny, ojciec Rogera Zelaznego
   klasycznego pisarza fantasy i science-fiction.

piątek, 22 lipca 2016

Co się dzieje w Ino?! - Ogółem 1/3 (1647)






















Wymaganie ode kogoś, aby zawsze i wszędzie (albo i nawet całe życie!)
kierował się racjonalizmem jest ponad wyobraźnię mą. Kiedy więc
temat Inowrocławia - pod różnymi postaciami - zaczął mnie okrążać
wcale nie zamierzałem się bronić. Po prostu w pociąg i... .
















Zapraszam do tego miasteczka gdzie fasadowa komuna trzyma się
mocno, a które niebywały rozkwit ma już za sobą. A może i przed?!
Niezaleznie od ocen i prognoz Ino walczy z dzisiejszą rzeczywistością
o lepsze jutro. Intensywnie. Sami mieszkańcy w nieudanych rezultatach
tej walki winią (także) System który pozwala na dziedziczenie władzy.






















A ród Brejzów trzyma się przy władzy i trzyma, ponoć mocno
udowadniając tezę, że nawet w demokracji władza jest dziedziczna.
Coś mi po głowie chodzi, że już w okresie II Rz-plitej inowrocławianin
o tym nazwisku pełnił w mieście jakąś ważną funkcję... .
- Głowy jednak nie dam.






















Sprawa na dzisiaj - dla mnie - nieistotna! Ot, nazwisko to przewija się
i w dzisiejszych kręgach władzy a to jako wieloletni burmistrz a to jako
senator młody... .
- No cóż, jak się opanuje podstawowe arkana władzy to... .






















Odnotowując przekonywującym obrazem krytykę nie staję po żadnej
ze stron zauważając tylko sam fakt, jak na Obserwatora przystało.

A w ogóle to proszę skupić się na oglądaniu obrazów miasta tego!
- ...a jest co oglądać!
- A co?
- TO.


























Wśród tablic którymi miasto upamiętniło samo siebie zabrakło mi
jednej, bez której nie wyobrażam sobie Inowrocławia. Dlatego też
dziś pokazując różne obrazki, jutro ten karygodny brak - jeszcze jednej
tablicy w spiżu odlanej -
nadrobię wieloma obrazami memi.

To nadrabianie będzie jutro a na razie mamy dziś, czyli jak rzekł był
klasyk: dziś to to samo co jutro tylko, że dziś. Oczywiście pamiętamy,
że dzisiejsze dziś, już jutro będzie wczoraj... .
- Czy jakoś tak.























































Tak więc, jeśli ktoś myślałby, że odwiedziny Inowrocławia
to był płochy kaprys ino... to ten myli się bardzo wprost.
- Nie, to nie była zachcianka!

Chociaż - jak widać - sama Ona to oczywiście niewątpliwie
widoczna dla obiektywu była.

Podziel się