niedziela, 16 września 2018

LUBOSTROŃ - W samym pałacu 2/2 (2019)

Jako się rzekło jesteśmy 70 km od Torunia, w kujawsko-pomorskim Lubostroniu, gdzie od pałacowego westubulu zwiedzanie rozpoczęto.

Zapoznawszy się z należną czcią z historią obiektu ręcznie skreśloną zanurzyliśmy się w odblaski dawnego arystokratycznego świata.

Warto wiedzieć, że obecnie obiekt pełni rolę pulsującego życiem centrum kulturalnego.  Miarkując skalę można się pokusić o stwierdzenie, że tym dla Bydgoszczy jest Lubostroń czym dla Torunia istnieje dworek w Szafarni

Wprowadzeni w temat przez Pana Przewodnika dalej już na własną rękę zaczęliśmy się zachwycać udostępnionymi nam dobrami.

Po tym zwiedzaniu najbardziej zapadł mi  w pamięć kandelabr z Sali Rotundowej, którego nie dały rady zrabować zwycięskie wojska podczas ostatniej wojny.

Nie zważając na to, czym jest symetria w opinii Juliana T. autor zdjęć uległ poświęceniu i zaległ na podłodze aby dla potomności ten niezwykły obiekt na jeszcze jeden sposób utrwalić.

Tak, w Sali Rotundowej można poczuć dumę i uprzedzenie do minionego świata zaklętego w kolumnach i stiukach... .

W tym miejscu można też zupełnie swobodnie rozpuścić (jak dziadowski bicz) nawet najbardziej dziką wyobraźnię na temat dawnego arystokratycznego życia... .

Jakież tu musiały odbywać się bale!

Jakież to żupany a koafiury na siebie zakładano, aby oszołomić, zastawić się, przyćmić innych a osobiście się pokazać!

W przytulnych, małych pokoikach dookolnych wrażenie to potęgowało się podpierane stosownymi drobiazgami z wyposażenia.






Jako człek bywały w szerokim świecie (hi!hi!) czułem się w miarę swobodnie na pańskich pokojach i nawet kwaśna mina Starszego Pana z Sali Portretowej nie zrobiła na mnie specjalnego wrażenia.

Natomiast ciepła odzież osób portretowanych przypomniała mi uwagę włoskiego przewodnika, że to piękny architektonicznie nad wyraz obiekt jest, ale raczej mało praktyczny.

Duło w nim niemiłosiernie i być może te portrety są mocnym dowodem, że obiekt oparty o perfekcyjny włoski wzorzec - jako i oryginał - ma podobną niedoskonałość.


Ten przerost środków oszałamiających w żadnym wypadku nie przeszkadzał nam w kontemplowaniu odtworzonego z pożogi dziejów jaśnie wielmożnego otoczenia.

W nabożnym skupieniu oglądano imponujące wnętrza, wsłuchując się w odgłosy i kroki dawno minionego czasu... .




Piwnic pałacowych nie pokazuję, bo one zasługują na osobny rozdział czego już mi się nie chce robić. W końcu sami możecie sobie poodkrywać na własny rachunek te piwniczki na wino przypominające katakumby.


Sami  możecie pozachwycać się światłem na korytarzach prowadzących do podziemi.

Osoby z zasobniejszymi portfelami a mające nadzwyczajną okazję zawsze też mogą w pałacu wynająć sobie luksusowy (zapewne) apartament na pięterku, którego nie było dane nam obejrzeć.

W skład oferty - nawet dla osób urodzonych w czworakach - wchodzi także możliwość wykąpania się w hrabiowskiej wannie, którą dla zaostrzenia apetytu wyjątkowo pokazuję.

Odjeżdżaliśmy stamtąd pełni wrażeń, mając szczerą nadzieję, że epopeja własnościowa tytanicznym wysiłkiem zostanie rozwiązana w możliwie najlepszy sposób.
- Ot, koronny dowód na to, że człek lubi się czasami oddać marzeniom.

PS. Warto zapamiętać: LUBOSTROŃ - Miejsce do którego się wraca!


Brak komentarzy:

Podziel się