sobota, 21 listopada 2015

Ludożerca na wernisażu 1/2 (1568)






















Barbarzyńca poprawił pióropusz na głowie przeglądając się
w kryształowym lustrze o barokowych ramach... . Jeszcze
tylko parę maźnięć glinką po torsie (o malowidła wojenne
zawsze trzeba dbać!)
i wyruszył.
















Miał świadomość tego, że na polowanie co prawda szedł
(na polowanie!) a nie na wojnę, no nie mniej jednak między
Ludzi udawał się. A właściwie to do nich, a jeszcze precyzyjniej
to PO nich szedł. ...albowiem - jak to miał w genach - łowy
na Ludzi (i dzisiaj!) były jego przeznaczeniem.






















Mimo otrzymanego zaproszenia dostać się na konferencję
prasową wcale nie było prosto! Na początku - tuż przed
szlabanem -
stała jak skała Stanowcza Pani. Krótkie i barwne
opisanie celu wizyty wystarczyło i można było wjechać do
podziemnego parkingu.






















A dalej to już były prawdziwe schody, firewalle i zapory. I to
po kilkoro ochroniarzy na raz przy każdych drzwiach. A między
każdym piętrem czy wejściem całe szpalery czujnie przyglądającego
się (czasami urodziwego co trzeba przyznać!) personelu
camerimidżowego... .
















Całe wydarzenie się nieco opóźniło, aleć nic to! Dzięki temu
spokojnie wysapano przyspieszone tętno, dzięki temu można
było uważniej spojrzeć na kłębiącą się masę medialną. Kamery
mikrofony i słuchawki, aparaty, lampy i tajemnicze cosie
dźwigane przez mediantów budziły umiarkowaną ciekawość
i podziw... . Nie to było celem myśliwego, nie to!
















I wreszcie pierwsze info: ON już jedzie! - Jest blisko nas. 
- Mamy wiadomość, że znajduje się w budynku.
I - wreszcie - WITAMY!






















Pojawił się w licznej obstawie: szczupły, cichy i skromny.
Ubrany na szaro, jakiś taki liryczny prawie... .
"Everything I do - I do it for you" - przemknęło papuasowi
przez kruczoczarną, wełniastą głowę... .























Rozpoczęła się konferencja prasowa z udziałem fotografika
Bryana Adamsa. (oklaski)











































Dzikus krył się krzakach i wcale nie zamierzał konkurować
z innymi. Doskonale wiedział,. że swoje dostanie, wypatrzy
dopadnie i zgarnie na matrycę. A ciemnowato tam było.






















- No i dobrze! - pomyślał. - Najważniejsze, że obrazy
dobrze oświetlone są... .
Ale ciężko będzie Ludzi na matrycę
wpychać.... . nic to! Teraz już mi nie uciekną
.






















Niczym znany mu tygrys przeciągnął językiem po spierzchniętych
wargach niemal czując zapach świeżego mięsa... .
- Polowanie trwało w najlepsze.































































































 

  



































































Brak komentarzy:

Podziel się