Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania Tutivillus, posortowane według daty. Sortuj według trafności Pokaż wszystkie posty
Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania Tutivillus, posortowane według daty. Sortuj według trafności Pokaż wszystkie posty

niedziela, 26 maja 2024

III Etap Drogi Jakubowej 3/3 (2321)

Przecież wiadomo gdzie po wspomnianych poprzednio wydarzeniach miałem się udać! 

Kościół św. Jakuba w Toruniu przeżywa swoje odnowienie. Ostatnia z trzech świątyń gotyckich stopniowo zaczyna odzyskiwać swój blask.

Pamiętam jak lata całe trwał w zaciekach, kurzach i mroku zapomnienia... .
 
Tym bardziej teraz cieszy mnie każdy odnowiony detal.









Przy okazji konserwacji po zdjęciu warstwy pobielenia ukazał się Tutivillus wspominany nie raz! Ten osobnik miał prawo przebywać w świątyni nakłaniając swoją szpetną obecnością wiernych i celebransów do godnego zachowania się.


Wraz z wizytą w kościele pw. św. Jakuba w Toruniu III Etap pielgrzymowania po Drodze Jakubowej został zakończony.


wtorek, 12 marca 2019

5 kluczowych słów (2051)

Parę dni temu zaproszono mnie do ciekawego przedsięwzięcia. Chodziło o oprowadzenie Grupy OZ (Osoby Zaprzyjaźnione) po naszym pięknym Toruniu. Mój początkowy dystans do projektu (nie jestem przewodnikiem!) został złamany stwierdzeniem: ale w Toruniu mieszkasz więc na pewno coś ciekawego powiesz!
- Alicjo! Ty masz na mnie sposoby!

Rad nie rad (no jak tu odmówić gdy osoby sympatyczne, a dawno w mieście nie byłem) przychyliłem się do i po krótkim wstępie w restauracji hotelowej zaczęliśmy "zwiedzanie". Cudzysłów w tej sprawie jest wyjątkowo na miejscu, bo więcej w tym moim przekazie było bajania niż twardych dat i faktów co zresztą ochoczo zaakceptowano.
- Aniu! Jestem Ci wdzięczny za trafne pytania.

Na początek trafiliśmy do Kościoła Mariackiego. Po dosyć pobieżnym obejściu najważniejszych zakamarków wychodzimy na świat a tu ZONK: lodowaty wiatr pogania deszczem! Wycofano się więc na z góry upatrzone a kościelne pozycje tym razem bardziej szczegółowo podchodząc do przyglądania się freskom, detalom architektonicznym czy szczegółom w wyposażeniu wnętrza.

W końcu temat się skończył (bo przecież Toruń czeka!) a tu na froncie (pogodowym) bez mian. Jak niepyszni więc schowaliśmy się czym prędzej do kawiarni w Dworze Artusa. Tam też opowieści dokończono z lekkim uczuciem niedosytu.

Otóż podczas całego spotkania dawał się odczuć brak komfortu, wynikający tak z warunków meteo jak i z katastrofalnie małej ilości czasu jaki był do dyspozycji. W związku z tym trzeba było się skracać niejednokrotnie wyrzucając z siebie tylko słowa kluczowe.

Coby nie było na mnie, że się do zadania nie przyłożyłem oto 5 z nich zamieszczam odsyłając ich skróty do szerszych objaśnień.

Wąbrzeźno - To hiperłącze odwołuje się do atmosfery znanego mi miejsca.

Tutivillus - Dotyczy tego kto pilnuje porządku w kościele zapisując grzechy na wołowej skórze.

Chełmno - Miasto od którego zaczął się duchowy Toruń.

Stella Polaris - Story o dawnym Toruniu własnoręcznie napisane pod wpływem ekipy komediantów, która swego czasu nasze miasto nawiedziła.

Donatywa - Niedoceniona w Toruniu moneta o charakterze medalu (lub odwrotnie).

Tych słów kluczowych to było na pewno więcej, ale nie ma co przesadzać z tym wirtualnym zwiedzaniem. Toruń po prostu trzeba zobaczyć przez czas dłuższy niż marne trzy godziny, tak aby naprawdę poczuć ów prawdziwy "gotyk na dotyk".

PS. Otwierające zdjęcie wskazuje na to, że tej panoramy też nie było możliwości obejrzeć!

piątek, 25 listopada 2016

Londyn - 07/07 - Limuzyny i Tutivillus! (1711)

Trzeba przyznać, że strona angielska się postarała! Kiedy podstawiono limuzyny - zwykle użytkowane przez członków korpusu dyplomatycznego i przeznaczone tylko dla niego - byliśmy na początku onieśmieleni, ale potem to już było nam po prostu przyjemnie.


No cóż nieczęsto ma się za kierowcę dżentelmena w dyskretnym służbowym uniformie.... . I  te jego białe rękawiczki z jagnięcej skóry!


Ogółem na każdym kroku cieszyło nas, że docenili gości z Polski, zapewnili luksusy i pełne bezpieczeństwo nad którym czuwali niezawodni i niezmiennie sympatyczni Bobies.

Tak, Wasz przedstawiciel "Obserwatora Toruńskiego" nie miał oporów i z przyjemnością rozdawał im autografy.

Z grzeczności skorzystaliśmy jeszcze z możliwości odwiedzenia paru powszechnie znanych turystycznie obiektów. (Skoro tak bardzo chcieli nam je pokazać!)



Te ostatnie punkty do zwiedzania oglądaliśmy wiedząc, że na końcu czeka nas atrakcja nad atrakcjami: sam ON
czyli TUTIVILLUS!


Podsumujmy sobie naszą skromną wiedzę na temat Tutivillusa.

Na razie wiemy, że:
a) zaglądając przez ramię skrybom i drukarzom powodował błędy a i do dzisiaj w składzie DTP potrafi nawet blogerom namieszać
b) znajdując się w pobliżu ambony spisywał grzechy wiernych plotkujących, nieuważnych czy błądzących myślami podczas kazania
c) usadowiony w okolicach prezbiterium wskazywał duchownym na konieczność odpowiednio starannego i nabożnego prowadzenia modłów.

Co do ostatniego, otóż mamrotanie godzinek czy nieprzykładanie się do śpiewów liturgicznych traktowane było dawniej jako grzech porównywalny z niestarannym przepisywaniem świętych ksiąg! Wszak wspomniany powyżej Tutivillus Chełmiński (pod postacią
szkaradnika) widoczny jest tylko dla osób znajdujących się na chórze zakonnym... .

Kiedy więc na zakończenie pobytu dowiedzieliśmy się że londyńscy anglikanie też swojego Tutivillusa mają - radość Waszego przedstawiciela nie miała granic!

Zaproszenie wystosowane przez The Royal Foundation of St Katharine przyjęte zostało z wdzięcznością.

 
Stowarzyszenie to od XII wieku prowadzi działalność charytatywną i społeczną użyczając swoim członkom a także osobom postronnym posiadane możliwości. Można skorzystać z kawiarni czy nawet wynająć elegancki pokój. Renomowane biura podróży i systemy rezerwacji piszą obszernie na temat oferty.

W pełnej skupienia atmosferze jest tutaj gdzie przenocować, i co zjeść, tu można w ekskluzywnym towarzystwie uspokoić myśli czy nawiązać wartościowe kontakty towarzyskie.


Warto dodać, że Fundacja mimo iż jest organizacją o charakterze religijnym to nie podlega - jak to jest w zwyczaju - biskupowi lecz bezpośrednio Królowej! I tym także członkowie Stowarzyszenia szczycą się już od 1147 roku.

I z tego właśnie okresu pochodzą elementy wyposażenia kaplicy uratowane z pożogi wojennej . A wśród nich są sedilla czyli miejsca do siedzenia dla celebransów znajdujące się w prezbiterium, tuż za ołtarzem.

I to właśnie POD jednym z nich - już na koniec ekskluzywnego oprowadzania nas po Fundacji - został nam pokazany Tutivillus!

Ten typ siedzenia znany jest z toruńskich stalli. To misericordia czyli podnoszone siedzenie umożliwiające wsparcie się o nie stojąc podczas wielogodzinnych modlitw.

I to właśnie pod głównym siedzeniem ukryty został Tutivillus! Obecność jego w tym miejscu przypominać miała (i ma!), że prowadzący modły winien dochować wszelkiej staranności. ...albowiem każde jego przewinienie zostanie dostrzeżone!

Dziękując Pani Przewodnik.za oprowadzanie po obiektach i pomieszczeniach Fundacji żegnaliśmy się wdzięczni za okazaną serdeczność i profesjonalizm podczas promowania tego niezwykłego miejsca.

*     *     *

...i tym wspaniałym akcentem ostatni dzień zwiedzania wspaniałości Londynu - jak i cały tu pobyt - został zakończony!

Powrót minął jakoś tak w międzyczasie. Nocny przejazd na lotnisko, odprawa nie została nawet w pamięci i... już! A potem już tylko audiobook i Steve Jobs na uszach.
- W chwilę potem Bydgoszcz.

Dobrze jest być w Bydgoszczy czyli w domu.
...bo przecież Bydgoszcz to to samo co Toruń.
- Tyle, że Bydgoszcz. 

piątek, 18 listopada 2016

Londyn - 05/07 - Muzeum Alberta i Victorii oraz pewien pojazd (1707)


















Niesyci imperialnych wrażeń, odwiedziliśmy Muzeum to co powyżej.
Oferuje ono więcej niż jeden turysta może w ciągu jednego życia
znieść. Za moim więc podszeptem nasza grupa poszła w kierunku
jedynie słusznego gotyku.

























Nie znaleźliśmy tutaj dla siebie niczego nowego :-)
bo nawet "Gotyk na dotyk" też mieli!


























Patrząc na główki ocalone z pożogi wojennej szukałem pewnej
czaszki - obsesji mej szlachetnej - Tutivillusa... .

Komu nie chciało się w to hiperłącze powyżej nacisnąć niech wie,
że Tutivillus to jedyny diabeł który miał prawo w świątyni przebywać.

Czasem mówiono o nim "diabeł piszący",  bo w średniowiecznej
ikonografii był "patronem" skrybów, przepisywaczy ksiąg i wszystkich
parających się pisarstwem aż do drukarzy włącznie. Był tak popularny,
że kiedy znaleziono (często się zdarzający błąd) to z pełnym przekonaniem
mówiono, że "To nie ja! To sprawił Tutivillus!".

Jestem przekonany, że współcześni blogerzy też nie są bezpieczni
od jego podszeptów sprowadzających na manowce! Czasami mam
wrażenie, że ktoś mi przez ramię (jak na starych sztychach) zagląda
i wtedy jeszcze raz robię korektę... .

To dlatego postanowiłem, że interesował mnie będzie, bo choć diabeł
on to jednak do  d o b r e g o  prowadzi! ...a kto mi swojego pokaże,
znajomego Tutivilla przybliży Mu wynagrodzę... .
- Sowicie!
















Może ten z lewej poniżej to ON?! Gdybym znał jakiegoś specjalistę
od średniowiecza lubującego się w Tutivillusach to może znana
by mi była odpowiedź... . 
















Wśród tych rozterek trafiliśmy do sali w której pełno było kopii.

Otóż jest w narodzie brytyjskim taki zwyczaj, że jak nie mogą czegoś
zabrać ze sobą (bo np. podczas licznych grabieży w których brali udział
akurat w tej im nie wypadało)
to sobie takie dzieło sztuki kopiowali!
















No i teraz mają się czym pochwalić! 




















Bez żadnego wstydu nawet podróbkę dzieła Michała Anioła
sobie w marmurze wystrugali!

























Oszołomieni pokazywanym nam bogactwem, zataczając
się ze zmęczenia - tylko od czasu do czasu napawając się
zachwycającą i mocno wystylizowaną egzotyką - pełni wrażeń
wracaliśmy do domu.


























PS. No dobra, nie chciałem o tym pisać, ale niech będzie. Zrobiła
na mnie wrażenie śmieciarka o poziomie czystości karetki pogotowia... .
















...ale poza tym kolorowo na wieczór w innych miejscach też było!



Podziel się