Pokazywanie postów oznaczonych etykietą The Royal Foundation of St Katherine. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą The Royal Foundation of St Katherine. Pokaż wszystkie posty

piątek, 25 listopada 2016

Londyn - 07/07 - Limuzyny i Tutivillus! (1711)

Trzeba przyznać, że strona angielska się postarała! Kiedy podstawiono limuzyny - zwykle użytkowane przez członków korpusu dyplomatycznego i przeznaczone tylko dla niego - byliśmy na początku onieśmieleni, ale potem to już było nam po prostu przyjemnie.


No cóż nieczęsto ma się za kierowcę dżentelmena w dyskretnym służbowym uniformie.... . I  te jego białe rękawiczki z jagnięcej skóry!


Ogółem na każdym kroku cieszyło nas, że docenili gości z Polski, zapewnili luksusy i pełne bezpieczeństwo nad którym czuwali niezawodni i niezmiennie sympatyczni Bobies.

Tak, Wasz przedstawiciel "Obserwatora Toruńskiego" nie miał oporów i z przyjemnością rozdawał im autografy.

Z grzeczności skorzystaliśmy jeszcze z możliwości odwiedzenia paru powszechnie znanych turystycznie obiektów. (Skoro tak bardzo chcieli nam je pokazać!)



Te ostatnie punkty do zwiedzania oglądaliśmy wiedząc, że na końcu czeka nas atrakcja nad atrakcjami: sam ON
czyli TUTIVILLUS!


Podsumujmy sobie naszą skromną wiedzę na temat Tutivillusa.

Na razie wiemy, że:
a) zaglądając przez ramię skrybom i drukarzom powodował błędy a i do dzisiaj w składzie DTP potrafi nawet blogerom namieszać
b) znajdując się w pobliżu ambony spisywał grzechy wiernych plotkujących, nieuważnych czy błądzących myślami podczas kazania
c) usadowiony w okolicach prezbiterium wskazywał duchownym na konieczność odpowiednio starannego i nabożnego prowadzenia modłów.

Co do ostatniego, otóż mamrotanie godzinek czy nieprzykładanie się do śpiewów liturgicznych traktowane było dawniej jako grzech porównywalny z niestarannym przepisywaniem świętych ksiąg! Wszak wspomniany powyżej Tutivillus Chełmiński (pod postacią
szkaradnika) widoczny jest tylko dla osób znajdujących się na chórze zakonnym... .

Kiedy więc na zakończenie pobytu dowiedzieliśmy się że londyńscy anglikanie też swojego Tutivillusa mają - radość Waszego przedstawiciela nie miała granic!

Zaproszenie wystosowane przez The Royal Foundation of St Katharine przyjęte zostało z wdzięcznością.

 
Stowarzyszenie to od XII wieku prowadzi działalność charytatywną i społeczną użyczając swoim członkom a także osobom postronnym posiadane możliwości. Można skorzystać z kawiarni czy nawet wynająć elegancki pokój. Renomowane biura podróży i systemy rezerwacji piszą obszernie na temat oferty.

W pełnej skupienia atmosferze jest tutaj gdzie przenocować, i co zjeść, tu można w ekskluzywnym towarzystwie uspokoić myśli czy nawiązać wartościowe kontakty towarzyskie.


Warto dodać, że Fundacja mimo iż jest organizacją o charakterze religijnym to nie podlega - jak to jest w zwyczaju - biskupowi lecz bezpośrednio Królowej! I tym także członkowie Stowarzyszenia szczycą się już od 1147 roku.

I z tego właśnie okresu pochodzą elementy wyposażenia kaplicy uratowane z pożogi wojennej . A wśród nich są sedilla czyli miejsca do siedzenia dla celebransów znajdujące się w prezbiterium, tuż za ołtarzem.

I to właśnie POD jednym z nich - już na koniec ekskluzywnego oprowadzania nas po Fundacji - został nam pokazany Tutivillus!

Ten typ siedzenia znany jest z toruńskich stalli. To misericordia czyli podnoszone siedzenie umożliwiające wsparcie się o nie stojąc podczas wielogodzinnych modlitw.

I to właśnie pod głównym siedzeniem ukryty został Tutivillus! Obecność jego w tym miejscu przypominać miała (i ma!), że prowadzący modły winien dochować wszelkiej staranności. ...albowiem każde jego przewinienie zostanie dostrzeżone!

Dziękując Pani Przewodnik.za oprowadzanie po obiektach i pomieszczeniach Fundacji żegnaliśmy się wdzięczni za okazaną serdeczność i profesjonalizm podczas promowania tego niezwykłego miejsca.

*     *     *

...i tym wspaniałym akcentem ostatni dzień zwiedzania wspaniałości Londynu - jak i cały tu pobyt - został zakończony!

Powrót minął jakoś tak w międzyczasie. Nocny przejazd na lotnisko, odprawa nie została nawet w pamięci i... już! A potem już tylko audiobook i Steve Jobs na uszach.
- W chwilę potem Bydgoszcz.

Dobrze jest być w Bydgoszczy czyli w domu.
...bo przecież Bydgoszcz to to samo co Toruń.
- Tyle, że Bydgoszcz. 

Podziel się