Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kaniuki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kaniuki. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 1 października 2024

Hajnówka: Wizyta w Kaniukach (2349)

Kaniuki? Ta wieś nadal leży na końcu świata i normalna droga jeszcze tam nie dotarła... . 

Za to paskudztwo w postaci skandynawskich psich bud to i owszem. Przy samym wjeździe do wioseczki toto postawili. Ten minimalizm - z którego co światlejsi już się wycofują - tutaj święci swoje tryumfy... . Niestety.

...ale dalej już było normalnie.

(...)

A pan do kogo? Do pana Włodzimierza Naumiuka - rzeźbiarza... . Z wyrazami szacunku. - Spotkało mnie życzliwe spojrzenie i życzliwy gest. Zapraszam do ogrodu!

Nie wiem czy Gospodarz mnie rozpoznał: byłem tutaj przecież 4 lata temu. Przyjął mnie jednak jak starego znajomego. Do chaty zaprosił. 

I poszła spokojna rozmowa o rzeźbieniu i o życiu w ogóle. Wierzcie mi: czułem się wyróżniony. Są ludzie przebywanie w pobliżu których wznosi nas na wyższy poziom. (...) 

A potem było pokazywanie dorobku, oprowadzanie i objaśnianie.















Przebywając w tym miejscu miałem wrażenie prawdziwości i niepowtarzalności wyrzeźbionych postaci. Widząc znane tematy tak często podejmowane w twórczości ludowych rzeźbiarzy nie mogłem się opędzić od myśli, że widzę człowieka który prawdziwie, jak nikt inny wyrzeźbił biedę, skromność, ciężką pracę, radość czy dumę... .






Żegnaliśmy się serdecznie jak starzy dobrzy znajomi z doświadczeniem dobra jakie mi zostało udzielone.
- Chcę tu wrócić.








sobota, 28 września 2024

Hajnówka: Puchły (2346)

Jadąc do wsi Kaniuki natrafiono na Puchły. A tam uznana za jedną z najpiękniejszych świątyń na Podlasiu: cerkiew pw. Opieki Matki Bożej w Puchłach.

Jak potem mi powiedziano, to "miałeś szczęście, bo ja mimo, że tu tyle lat mieszkam to nigdy wewnątrz tam nie byłem".

Kto chce poznać szczegóły powstania i trwania tej fascynującej świątyni niechaj zajrzy TUTAJ.

Proszę pobyć tu w ciszy i skupieniu tak jak na to szczególne miejsce przystało.

Nie mogę tu dłużej z wami być - spieszę się - jadę dalej.



UWAGA! Proszę wykazać się szacunkiem dla tego miejsca. Za ikonostas nie wchodzimy (ani centralnymi ani bocznymi wejściami), można co najwyżej popodglądać gdy carskie lub książęce wrota otwarte są!

Warto też pamiętać o tym, że świeczkę można zapalić ale tylko na czas pobytu w świątyni osoby duchownej. To jest drewniany obiekt!

Zdjęcia oglądamy na większym raczej monitorze. Przyglądanie się im na telefonie może być uznane za.

Serdeczne pozdrowienia z cerkwi w Puchłach na Podlasiu 
przesyła Wasz OT






czwartek, 21 marca 2019

WŁODZIMIERZ NAUMIUK - Rzeźbiarz 1/2 (2056)

Tym kim dla KASZUB jest Józef Chełmowski ze wsi Jaglie tym dla PODLASIA jest Włodzimierz Naumiuk ze wsi Kaniuki.

Pierwsze spotkanie z Jego twórczością zostawiło we mnie trwały ślad. Zawsze chciałem Go spotkać, ale jakoś tak nie wychodziło, po drodze nie mi było, za daleko się wydawało.

A w grudniu widziałem się z NIM. Spotkałem Go. Był ON bliżej niż się spodziewałem. A sama wieś Kaniuki okazała się istnieć (prawie) za płotem Hajnówki. Tak, to prawda, bita droga do Kaniuk nie dochodzi. Gdzieś tam parę kilometrów przed asfaltówka się kończy... .

Po dojechaniu na miejsce przedefilowałem w tą i z powrotem przez całą wieś próbując trafić do zagrody Pana Włodzimierza. I bez problemu udało się znaleźć ten dom naprzeciw którego stoją dwa krzyże... .

Zrobiłem tam całe mnóstwo zdjęć! ...ale jak przyszło do publikacji włączył mi się STOP. Parę miesięcy musiało upłynąć abym zdał sobie sprawę z tego co mnie wstrzymuje od pokazania urobku fotograficznego z tego niezwykłego spotkania.

Po prostu nie wszystko jest na sprzedaż, nie wszystko jest na pokazanie. Zaufanie jakie mi okazano pokazując swoje życie zobowiązało mnie do umiaru w upublicznianiu.

Szokująco skromne życie ma człowiek z  t a k i m  dorobkiem. Nadal nie mogę wyjść ze zdumienia, że osoba wymieniania w niejednym opracowaniu na temat kultury na Podlasiu żyje aż tak skromnie. Traktując to jako swój wybór w audycji radiowej o sobie (po białorusku) opowiada tak.

Niemniej jednak porażony byłem i jestem tym jak marnie okazywana jest Mu wdzięczność za niezwykły Jego dorobek... .

Nie wiedziałem gdzie oczy podziać gdy w całej swej szczerości pokazywano mi z umiarkowaną dumą jakieś medale, jakieś papierowe podziękowania.

Naprawdę nie wiem na czym mogłaby polegać hojność czy szczodrość tych co rządzą, co doceniają Jego twórczość, ale byłem zażenowany biedą, zwykłą biedą którą tam zastałem. Godną, ale skromnie i po cichu dumną z bogatego artystycznego dorobku.

A u Niego przyjęty zostałem od razu jak stary znajomy, jak swój. Widać moje wcześniejsze przygotowanie się do wizyty zrobiło swoje. Starannie wszak czesano Internet wzdłuż i w poprzek wyłapując każdą nadobniejszą nawet informację na temat Artysty i jego dorobku.

I było jeszcze tak, że na początku spotkało mnie uważne spojrzenie i szczery, powitalny uścisk dłoni, Herbata i ciasto od razu wjechały na stół.

Po początkowym wyrzuceniu z siebie słów powitalnych by objaśnić kto ja zacz i po co zaczęła się chwila milczenia. I trwała na uważnym przyglądaniu się sobie. Odpowiadało mi to, bo ważnym jest nie tylko pomówić, ale i pomilczeć w mądrym życiowo towarzystwie człowieka, który z niejednego pieca chleb jadał.

Tak, o bieżeństwie też rozmawialiśmy.
- Kto oprócz Podlasian wie co oznacza ten termin?! Dla kogo te straszne nieszczęścia sprzed stu lat mają jeszcze dziś znaczenie?

I trwało to niespieszne opowiadanie o swoim życiu nieprostym. (...) Zaczynając od kuchni - w której na początku siedzieliśmy - coraz głębiej wchodziłem w życie Artysty przeprowadzany od zdarzenia do zdarzenia opowiadanego rzeźbami, od pomieszczenia do pomieszczenia... . Dotarcie do pracowni odebrałem jako wyróżnienie.

Wpatrując się w dziesiątki pokazywanych mi rzeźb ani przez moment nie przyszło mi do głowy by zapytać się o cenę której z nich. I było tak wcale nie dlatego, że Artysta rzadko się rozstaje ze swoimi rzeźbami. Po prostu nie wypadało, bo przecież nie sprzedaje się własnego życia, nie wszystko jest na sprzedaż.

Sporo było prac które zrobiły na mnie wrażenie. Była jednak taka za którą chyba oddałbym wszystko, za którą oddałbym dużo, dla której wiele mógłbym poświecić. Nie odważyłem się jednak wspomnieć o tej którą tak wyróżniłem w swoich myślach... .

Opuszczałem gościnne progi wdzięczny za okazane mi zaufanie i mając głębokie przekonanie o tym, że jeszcze tu powinienem powrócić.






Podziel się