Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dominikańska 40. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dominikańska 40. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 6 maja 2025

Nie ma Ziemi Toruńskiej! (2364)

Jako Obserwator Toruński z całą mocą stwierdzam: nie ma takiego zjawiska / terytorium / określenia jak Ziemia Toruńska. 

Jest tylko ZIEMIA CHEŁMIŃSKA.

To tam od zawsze bije serce duchowe regionu, tam jest ŹRÓDŁO.

Nie muszę więc szukać ważnych powodów do tego aby się ruszać. Wyjazd rowerowy do Chełmna (żeby już nie powiedzieć indywidualna pielgrzymka) jest już od wielu lat corocznym rytuałem.

Tym razem pojechało się z Torunia szlakiem kanonicznym, czyli: ścieżka unisławska - Unisław - Wałdowo Szlacheckie. Droga prosta, bez pokonywania niebywałych przewyższeń (górka pod Starogrodem!) ale nadal niezwykle malownicza i po prostu... przyjemna!

Tuż za Płutowem - w otoczeniu kilku drzew - stoi skromny znak pamięci. Do tego miejsca powinny przyjeżdżać wycieczki (nie tylko szkolne!) w ramach pielęgnowania pamięci o minionych dniach i ludziach szlachetnych.

I w końcu dojeżdżamy do klasztoru! Zwykle jest zamknięty, ale przecież wystarczy właściwie przywitać siostrę furtiankę i (za jej pozwoleniem)...

...można na dziedzińcu klasztornym schować rower.

Idziemy znajomym korytarzem do kaplicy klasztornej.

Tam czekają na nas cisza i skupienie. 

Przejście do lewej kaplicy bocznej jest dozwolone, bo tam można się spotkać z Chrystusem Chełmińskim.

Toruń nie ma tego szczęścia, bo MO (Muzeum Okręgowe) za niesławnej pamięci poprzedniego dyrektuara) zawłaszczył figurę Chrystusa do Panny Marii. Ci nieudacznicy eksponują ją jak jakiś eksponat z dala od ludzi, za 5 metrowym odgrodzeniem. 

O ile mi wiadomo ci muzealniacy toruńscy nadal też nie znaleźli sposobu aby zadbać o nasz Skarb Toruński czyli DONATYWĘ.

Póki co jesteśmy przy figurze Chrystusa Chełmińskiego. Myślę, że każdy kto ją ogląda musi doświadczyć niezwykłego przeżycia. Byłem przy niej po wielokroć i za każdym razem (...).


Maria Magdalena.

Św. Wincenty a Paulo. 

Ludwika de Marillac.

Zanurzony w przeszłości odwiedzałem znajome miejsca słuchając echa swoich kroków sprzed kilkudziesięciu lat... .




...a potem byłą jeszcze krótka rozmowa z nieznaną mi siostrą zakonną na dziedzińcu. (Ach, to pan znowu nas odwiedził na rowerze z Torunia).

Tak było.


A jak się dokładnie jechało?
- TAK: https://tiny.pl/czr9qqqx

poniedziałek, 29 kwietnia 2024

Pielgrzymka do Klasztoru (2315)

Tak się jakoś złożyło, że co roku - od wielu lat - jeżdżę na rowerze do Chełmna. To jest taka moja prywatna pielgrzymka. Czas na wspomnienie dawnego czasu, na posłuchanie własnych kroków sprzed kilkudziesięciu (sic!) lat.

W zależności od czasu jakim na dany dzień dysponuję pobyt w mieście ma różną długość. Teraz było tylko tyle go aby odwiedzić miejsce najważniejsze: Klasztor na Dominikańskiej 40.

Zanim jeszcze tam dotarłem była chwilka w pewnym szczególnym miejscu... . 

To jest jedno z tych miejsc, które nas formują. Nie chcę używać wielkich słów. Musi wystarczyć stwierdzenie, że jeśli urodziłeś się tutaj, na Ziemi Chełmińskiej to przynajmniej raz w życiu powinieneś to miejsce odwiedzić.

Aby nie było wykrętów podaję dokładny namiar: 53.272, 18.400.

Tak jak zawsze przywitało mnie życzliwe przywitanie przy furcie klasztornej. Cisza i powaga miejsca - jak to w Miejscu Mocy - od razu przełączyły mnie w tryb skupienia. Rozglądałem się po znanych miejscach, próbując odnaleźć to czego dawniej nie dostrzegłem.

Wszystko było na swoim miejscu i to wzbogacone. Widać, że miejsce rozwija się, co roku coś przybywa. najwidoczniejsza zmiana to otwarcie sali apteki i parę dodatkowych przedmiotów muzealnych nieco bardziej cywilnych jak większość eksponatów Skarbca.

Odwiedzenie Klasztorze prawie od samego początku zamieniło się w zwiedzanie. A wszystko to za przyczyną przemiłych, trzech mundurowych osób, które miałem przyjemność oprowadzać.

Przy okazji... . Przedstawiciele Fundacji Muzeum Historyczno - Wojskowego w Toruniu okazali się wdzięcznymi uczestnikami zwiedzania. Dla mnie to spotkanie jest zachętą do odwiedzenia Muzeum w którym jeszcze (o zgrozo!) nigdy nie byłem.

Była więc dodatkowa okazja aby być i wspomnieć o widocznym na zdjęciu Chrystusie Chełmińskim czy (przechodząc do turystycznej rzeczywistości) Tutivillusie.


Przyjemnie zaskoczyło mnie pojawienie się nowego pomieszczenia muzealnego: dawnej apteki.









Radio TESLA TALISMAN - ten eksponat zwrócił moją uwagę (jakby) zapowiadając rozrastanie się cywilnej części muzealnej ekspozycji.

PS. Turysto! Jeśli trafisz kiedyś w TO miejsce o tym, czy masz szczęście świadczyć będzie (nie zawsze możliwa) obecność siostry Anny. Oprowadza instruuje, udziela informacji z taką życzliwością i zaangażowaniem, że niejeden profesjonalista mógłby jej tego pozazdrościć!

A potem było jeszcze odwiedzenie lodowni...


...i przejściem krzyżackim, poprzez Kaplicę...

...można było dotrzeć do panoramy wiślanej czyli delektować się rozległym widokiem na pradolinę Wisły w stronę Świecia.

Na spacer po Plantach Klasztornych już nie było czasu, ale i tak byliśmy pełni wrażeń.
 

Czas tak szybko zleciał i trzeba było już zbierać się  do powrotu.

Całość mojej chełmińskiej (prawie 100 km) wyprawy kończy przydrożna panorama chełmżyńska.

A na mapie całość pielgrzymki wyglądała tak:



Podziel się