piątek, 2 listopada 2007

ZADUSZKI (25)

Tradycyjna nazwa katolickiego wspomnienia wiernych zmarłych. Przypada ono 2 listopada, w dzień po dniu Wszystkich Świętych. Tego dnia katolicy modlą się za wszystkich wierzących w Chrystusa, którzy odeszli już z tego świata, a teraz przebywają w czyśćcu.



W Zaduszki odwiedza się cmentarze, groby zmarłych z rodziny i uczestniczy się w mszach, modląc się w ich intencji. Istnieje tradycja zapalania świeczek czy zniczy na grobach oraz składania kwiatów, wieńców lub też innego typu ozdób mających być symbolem pamięci o tych co odeszli.

cc

Jest również dobrym zwyczajem zadbanie (w jakiejkolwiek formie) o groby zapomniane i opuszczone. Odgarnąć liście, postawić lampkę, westchnąć także za dusze tych zwykłych ludzi których zabiła historia a ludzka pamięć o nich milczy.

Czym jeszcze do niedawna była ta gwiazda to wiemy. Aż za dobrze... .
- A czym ona dzisiaj dla nas jest? Nie chodzi mi jednak o jakąś abstrakcyjną odpowiedź, tylko taką konkretną - "tu i teraz". Ten pomnik stoi przecież w Toruniu.



W Zaduszki jak tradycja nakazywała wspierano jałmużną żebraków, aby wspominali dusze zmarłych. W tym dniu niektóre czynności były zakazane. Na przykład nie wylewano wody po myciu naczyń przez okno, by nie oblać zabłąkanej tam duszy. Nie palono także w piecu, bowiem tą drogą dusze dostawały się niekiedy do domu.

Według tradycji przedchrześcijańskiej tego dnia poganie odprawiali Dziady. To zwyczaj ludowy Słowian i Bałtów, wywodzący się z przedchrześcijańskich obrzędów słowiańskich. Jego zasadniczym celem było nawiązanie kontaktu z duszami zmarłych i pozyskanie ich przychylności. Dziady obchodzono dwa razy w roku - na wiosnę i na jesieni.

W najbardziej pierwotnej formie obrzędu dusze należało ugościć (np. miodem, kaszą i jajkami) aby zapewnić sobie ich przychylność i jednocześnie pomóc im w osiągnięciu spokoju w zaświatach. Wędrującym duszom oświetlano drogę do domu rozpalając ogniska na rozstajach, aby mogły spędzić tę noc wśród bliskich. Ogień mógł jednak również uniemożliwić wyjście na świat upiorom - duszom ludzi zmarłych nagłą śmiercią, samobójców itp. W tym celu rozpalano ognisko na podejrzanej mogile - echem tego zwyczaju są znicze.

Dusze wzywano także podczas obrzędu, odbywającego się w opuszczonym miejscu kultu (kaplicy, kościele) lub na cmentarzu. Obrzędowi przewodniczył Guślarz (Koźlarz, Huslar), wzywający dusze zmarłych przebywających w czyśćcu, aby powiedziały, czego potrzeba im do osiągnięcia zbawienia i aby posiliły się z żywymi. Do tego zwyczaju nawiązuje Adam Mickiewicz w "Dziadach".



Tak, dzisiaj znowu będziemy ich słuchać... .

4 komentarze:

Kasia pisze...

czy ten mały cmentarz wokół ceglanego kościoła to Gronowo? ten przy Grudziądzkiej rozpoznaję... może trafi się jeszcze jakieś zdjęcie wieczornej łuny...?:)

Obserwator Torunski pisze...

Gronowo?! Hm! ...blisko, blisko! Torunia blisko znaczy się, ale z drugiej strony miasta. Z tego co pamiętam to w Gronowie jest ceglany, neogotycki kościółek, a ten to stareńki bardzo mocniej. Mogę się jednak co do tego neogotyzmu mylić, bo byłem tam ze trzy lata temu.

A ten tutaj, to coś tak pod Chełmżą bardziej jest.

Łuny, łuny wieczorne... . No cóż, zdradzę tajemnice warsztatową: utrwalałem je gdy poranne wstawały zorze :-)

Zjawiskami przyrody to ja mogę się zajmować intensywnie, ale na razie tylko w kontekście Nowego Miasta. Dwa ostatnie dni były tylko odskocznią od głównego tematu, jakim jest obecnie Nowe Miasto Toruń.

Kasia pisze...

czy to Nowe Miasto to jakaś żelazna zasada? Stare odpada?

Obserwator Torunski pisze...

Jeszcze dwa tygodnie spróbuję pociągnąć ten temat.

Podziel się