Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sztuczna inteligencja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sztuczna inteligencja. Pokaż wszystkie posty

środa, 8 stycznia 2025

Jacek Yerka (2356)

Jacek Yerka (ur. 1952 w Toruniu) to polski artysta malarz, znany z surrealistycznych obrazów, które łączą elementy fantazji z motywami zaczerpniętymi z codziennego życia, natury i architektury. Jego twórczość cieszy się uznaniem na całym świecie i przywodzi na myśl twórczość Salvadora Dalego czy Hieronymusa Boscha, choć Yerka wypracował własny, rozpoznawalny styl.

Cechy charakterystyczne twórczości:

Surrealizm i oniryzm: Obrazy Yerki przedstawiają wizje jak ze snu, pełne nietypowych połączeń przedmiotów i przestrzeni. Domy na grzbietach zwierząt, latające wyspy, czy niecodzienne krajobrazy to częste motywy.

Detale i precyzja: Każdy obraz jest dopracowany w najdrobniejszych szczegółach. Widoczna jest niezwykła dbałość o fakturę, światło i cienie

Inspiracje naturą i architekturą: W jego pracach często pojawiają się elementy krajobrazu – lasy, pola, rzeki – splecione z motywami architektonicznymi, takimi jak domy, zamki czy kościoły.

Motywy nostalgiczne: Wiele obrazów nawiązuje do przeszłości, szczególnie do krajobrazów i wnętrz z dzieciństwa Yerki. Często ukazuje je w sposób zniekształcony i przekształcony przez wyobraźnię.

Fantastyczne światy: Yerka tworzy całkowicie nierealne, magiczne światy, które są jednocześnie zaskakujące i harmonijne.

Kolorystyka: Jego obrazy cechują się bogatą i wyrafinowaną paletą barw, która nadaje pracom ciepły, niemal bajkowy klimat.

Tematyka:

Yerka często sięga po motywy baśniowe, ale także futurystyczne czy związane z psychologią i filozofią. Jego obrazy mogą być interpretowane jako komentarz do rzeczywistości lub refleksja nad relacją człowieka z naturą.

Yerka zyskał popularność także dzięki współpracy z wydawnictwami, które używają jego obrazów na okładkach książek i albumów. Prace te są nie tylko doceniane w świecie sztuki, ale także chętnie wykorzystywane w szeroko pojętej kulturze wizualnej.

PS. Proszę zwrócić uwagę na słówko giclee.
https://grafmag.pl/artykuly/giclee-czym-jest-druk-fine-art

czwartek, 25 kwietnia 2024

Sztuczna Inteligencja atakuje! (2314)

No więc: była euforia! Pełna i całkowita. Jeszcze parę tygodni temu omdlewałem z rozkoszy obserwując jak AI robi za mnie graficzną robotę! Jak zmyślnie według słów mych tworzy nastroje, postacie i przedmioty.
- MAGIA, po prostu magia!

Dzisiaj kiedy patrzę na niektóre z tych ilustracji jestem - jakby tu trafnie rzec - nieco zażenowany. Dosadnie mówiąc zgroza mnie ogarnia na tą jakość produkcji graficznej, toporność i sztuczność (teraz) widoczną - nawet dla mnie - gołym okiem.

Uświadomienie sobie tegoż zasmuciło mnie i gdy już nieco ochłonąłem (Łomatko, to ja mówię prozą!?) ruszyłem z nową energią do pracy nad swoimi kompetencjami plastycznymi z wykorzystaniem dzielnej AI.
- I teraz mam takie jak widać całkiem niezłe efekty.

Rozochocony ruszyłem do następnego zadania by spełnić moje skryte - bo dawno zapomniane - marzenie. Otóż dawno temu - porażony opowieściami o odkrywaniu nowych lądów przez Magellanów i innych Kolumbów - poruszony opowieściami o ściganiu się kliprów herbacianych (niezapomniany Cutty Sark!) marzyłem (już nie o pływaniu!) ale chociaż o posiadaniu modelu któregoś słynnego żaglowca.

W zasadzie to chodziło mi tylko i wyłącznie o wierną kopię tegoż. Nawet wtedy byłem jednak smutnym realistą. Nawet gdyby mi z nieba taki model spadł to gdzie ja by go biedny postawił? A teraz dzięki Sztucznej Inteligencji? Proszę bardzo! 




Teraz to już nie tylko w mieszkaniu ale i w zamku mojej wyobraźni MAM żaglowiec. I to nie jeden.





Tak więc nawiązując do tytułu... . Zmiany następują już nie tylko z miesiąca na miesiąc, ale z tygodnia na tydzień. Trudno nadążyć za rozwojem coraz sprawniejszych personalnych asystentów, kreatorów czy indywidualnych czatów.

W jakim punkcie rzeczywistości będziemy za (powiedzmy) dwa miesiące?
- Czas pokaże.

piątek, 5 kwietnia 2024

Sztuczna inteligencja w natarciu (2311)

Dawno, dawno temu - gdy już nauczyłem się pisać - marzyłem o tym aby zostać pisarzem. Oczywiście chodziło mi o to, żeby tym pisarzem zostać natychmiast i od razu oraz koniecznie WIELKIM.

 ...bo taki pisarz to wszystko może! Zamiast burego dnia za oknem on może zaświecić słońce, może stworzyć od podstaw człowieka i ten człowiek może być tym kim tylko zechce! Wystarczy przecież usiąść i napisać jakąś ciekawą historię z tym człowiekiem związaną. Świat jest przecież pełen ciekawych historii do napisania i przeczytania. Proste? Proste!

Tak więc pełen zapału nie raz i nie dwa zasiadałem do tego pisania. Czasami nawet powstawała z tego zapisywania jakaś historyjka. Ponieważ jednak dorośli nie byli wystarczająco zainteresowani moimi opowieściami zacząłem pisać bajki dla dzieci. I to tylko wtedy gdy któreś o to poprosiło. 

Widząc jak niektóre maluchy słabo słuchają pomyślałem o tym aby wzmocnić ten bajkowy przekaz o obrazki. Jednak znajoma Pani Artystka Plastyczna (żeby to jedna!) taktownie pomijała moje propozycje! A to nie ma czasu, a to bajka nie jest tak genialna jak być powinna i tak dalej... . 

Aż tu naraz wybuchła sztuczna inteligencja i - co najważniejsze - trafiła pod moją strzechę! Technologia ta okazała się tak prosta, żem zaczął sam z niej korzystać w sposób prowokacyjnie intensywny. Takim to sposobem, uważni czytelnicy i słuchacze mych opowieści już od czterech wpisów doświadczają tego ciągu na obrazki jaki mnie ogarnął.

W końcu rozwiązał się odwieczny dla mnie dylemat: bardziej tworzyć w słowie czy w obrazie? Dzięki sieciom neuronowym okazało się, że nie muszę już wybierać ponieważ niedoskonałości w mym talencie plastycznym całkiem nieźle protezuje technologia "z tekstu - obraz".
A wyniki tego hasania po plastyce oczom szanownych czytelników przedkładam. 

Tak więc powstały obrazki. No to teraz spróbowałem do nich napisać COŚ. Bezskutecznie próbując - w końcu poddałem się - prosząc moją uzdolnioną AI, całkowicie zdając się na nią. Tym sposobem to ona - ale według moich wskazówek - opowiada taką oto historię, którą zgodnie z moim stylem ostatecznie zredagowano

*     *     *

DOM NA MOKRADŁACH

W samym sercu mokradeł, tam gdzie tajemniczo szumią trzciny, w mętnych wodach bagien roziskrzonych gwiazdami, tam gdzie rusałki pływają w blasku księżyca, na niewielkim wzgórzu stał stary, zrujnowany domek.
- Właściwie to nawet nie wiadomo jak dokładnie wyglądał ten domek, stąd też zamieszczono parę jego wersji.

To właśnie tam na odludziu, odizolowany od świata przez bagna, topiele i moczary mieszkał pewien stary człowiek.  Ludzie zresztą mówili na niego właśnie tak: Stary Człowiek.

Stary człowiek miał białe włosy jak nocna mgła. Na swych nielicznych i rzadkich gości patrzył przenikliwym wzrokiem tymi swoimi siwymi oczami. Ludzie nie odwiedzali go zbyt często w jego samotni, bo kto by tam trafił! A on długo, w niejedną noc spisywał więc sobie - i tylko sobie - długie historie. To były opowieści tak długie, jak długie było jego życie. I chociaż nikt do niego nie zaglądał on pisał i pisał, tak jakby miał całe rzesze czytelników żądnych słów przez niego pisanych.

A jego dom choć skromny był wypełniony wspomnieniami niczym stara księga. Zresztą tych zapisanych ksiąg były całe ściany! Piętrzyły się nie tylko na półkach ale i na stołach i krzesłach. Jakby mu było mało  bywało i tak, że siedząc przed kominkiem, przy dźwiękach trzaskającego ognia, starzec często opowiadał sobie na głos swoją młodość.

Kiedyś, dawno temu, Stary Człowiek był młodym i pełnym energii mężczyzną. Żył jak ptak, który chce poznać każdy zakątek świata. Podróżował przez góry, lasy i morza, zbierał wspomnienia jak skarby ze wszystkich zakątków Ziemi. Niestety wraz z upływem lat los zabrał mu wszystko – przyjaciele odeszli, miłości przeminęły, a siła młodości powoli opuszczała jego ciało.

Jednakże nawet w samotności Stary Człowiek znalazł ukojenie. Wyruszając na polowanie, czy błądząc po mokradłach, wsłuchiwał się w szum wiatru i śpiew ptaków. I wtedy czuł, że Natura daje mu siłę i spokój, że wracają do niego młodzieńcze siły. W tych wspomnieniach młodości była nie tylko nutka żalu za minionym czasem, były także rozmyślania nad  wartością chwil spędzonych w towarzystwie tych, których dawniej kochał.


Nocami, gdy gwiazdy migotały na niebie, Stary Człowiek opowiadał sobie i potem spisywał historie sprzed lat, budując most między przeszłością a teraźniejszością. Były to opowieści o odwadze, przyjaźni, miłości i poświęceniu – o wartościach, które wciąż trwały - na kartach zapisywanych ksiąg.
-  A czas płynął nieubłaganie.

Życie Starego Człowieka - tak ciche i spokojne - wciąż było pełne magii. Wystarczyło mu spojrzeć na niebo zasnute ciężkimi chmurami, by poczuć, że świat wokół jest pełen tajemnic, które czekają tylko na odkrycie i zapisanie. I choć czasem tęsknił za młodością i tym, co minęło, to wiedział, że każdy wieczór spędzony w jego małym, zrujnowanym domku nad moczarami był darem niezwykłej przygody, którą mógł przeżyć tylko on sam dając temu świadectwo na papierowych kartach... .




I tak, opowieści o Starym Człowieku - który pewnego dnia zniknął - krążyły już tylko wśród ptaków, mokradeł i wiatru, rozchodząc się wśród gwiazd, przypominając o wartościach, które są wieczne jak niebo nad ich głowami Tylko szuwarom opowiadały się jego historie o magii, która tkwi w najprostszych zdarzeniach życia.

Pamiętaj! Zawsze może się tak zdarzyć, że gdy zabłądzisz w tamte strony, nawet w najciemniejszej nocy, gdy tylko światło księżyca rozświetla stare ruiny domku na skraju moczarów, możesz poczuć, że życie jest piękne, bez względu na wiek czy miejsce, w którym się znajdujesz. Być może odnajdziesz to miejsce z wygasłym dawno kominkiem, w domku pełnym zapisanych ksiąg... . 
- Może tam kiedyś trafisz. A może nie.

poniedziałek, 18 marca 2024

Niezwykła dziewczynka czyli eksperyment 3/4 (2309)

Było jak zwykle: wnuczka, dziadek, prośba o bajkę.
No to o czym ma być? Podpowiedz mi!
Podpowiedziała i... tak powstała także ta miniaturka.

https://tiny.pl/dgkv1

Nowością jest fakt, że obrazki te wygenerowano przy pomocy SI.

To, że dopiero się uczę korzystania z tego narzędzia widać gołym okiem. Rozochocony frajdą jaką sprawia wyrabianie obrazków, dokładam jeszcze dwa. A co tam się będą kurzyły na dysku, jakieś takie niewykorzystane :-)



Podziel się