Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ananas. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ananas. Pokaż wszystkie posty

sobota, 9 listopada 2019

Mój przyjaciel ananas (2115)

Nie trzymają się mnie kwiaty, oj nie trzymają! Roślinki przeróżne w miejscu mojego dziennego pobytu to od zawsze był w domu temat drażliwy.

Albo je przelewałem i gniły jakoś tak szybko. Albo zasuszanymi były i marniały w mękach z pragnienia.
- Aż tu któregoś dnia pewnego... .

Ile to było śmiechów i żartów z tego, że oto tego właśnie roślinka uratuję przed zgniciem na śmietniku.

Ileż to było zapowiedzi, że będzie tak i owak, czyli jak zawsze. ON przecież od początku nie ma szans. Żadnych. Tak twierdzono.

Dzisiaj mój ananas ma już więcej niż 2 lata. Do uprawy hydroponicznej trafił 7.07.2017r. (Data zrobienia zdjęcia). Nazwa sposobu hodowania jak widać jest szumna a ja po prostu włożyłem go do słoika z wodą kranową. Raz na miesiąc tylko coś tam z czajnika czy kranu dolewano mu.

Tak, to prawda: woniał on i gnił sobie w tej wodzie, ale jakoś nie marniał. Po paru miesiącach przezwyciężyłem się i to coś zmurszałe a lepkie (brrr!) zostało z jego dna usunięte. A tam pod spodem młode pędy były!

No więc skoro są korzenie to... do doniczki z nim! TAK, zdarzało mi się, że grzeszyłem nadmiarem wody w doniczce, ale on jakoś uparł i żył i trwał i ogółem dał radę.

Do dzisiaj był dwa razy przesadzany: najpierw mała biała doniczka a teraz nieco większa zielona jest. Na wiosnę trzeba będzie dać mu szansę rozwoju i do czegoś większego go utknąć.

A przecież było tak, że po wielokroć namawiany byłem do tego aby śmiecia wyrzucić! Nic to! W braterskiej zgodzie razem z nim przetrwano uśmiechy i żarciki. A dzisiaj?! Sami zobaczcie.

- ON dostał szansę i ją wykorzystał.


Co prawda jeszcze owocu jeszcze się nie dorobiono, ale kto wie?!
- Może z czasem, może kiedyś :-)

niedziela, 19 listopada 2017

Jak zostałem Batmanem (1922)

Czasami tak niewiele potrzeba aby odmienić komuś / czemuś świat!
I wtedy się zostaje Batmanem.

To był naprawdę niewielki wysiłek, a właściwie tylko estetyczny dyskomfort. Wystarczyła wiara, że powstanie, że odżyje i odrodzi się na nowo.
- I - jak widać - daje radę.

Zanim krzew ananasowy (ozdobiony okazałym owocem!) w domu wyrośnie pewnie jeszcze upłynie sporo czasu.

Poczekamy - zobaczymy!


piątek, 21 kwietnia 2017

I ty możesz zostać Batmanem! (1792)

"BĄDŹ SOBĄ... chyba, że możesz być Batmanem!
- Zawsze to lepiej jest być Batmanem."


Kiedy zobaczyłem, że On idzie na zatracenie tak właśnie sobie pomyślano. A zaraz za tym poszła druga genialna myśl:
- Co mi szkodzi ocalić cały świat?!

Wszak jeśli uratuję tę roślinkę to uratuję jej cały świat! Od słowa do słowa - mimo wymownych spojrzeń Najbliższych - niezrażony wymruczanymi uwagami (cóż za delikatność!) entuzjastycznie postanowiono co następuje:

To co jeszcze niedawno było zieloną czupryną pewnego przedświątecznego ananasa (a teraz stało się całkowicie uschniętym wiechciem) podlegać ma hydroponicznemu wzrostowi i rozwojowi.

I się stało! Ledwie zanurzono wiecheć w wodzie a ten (powoli, bo powoli - ale jednak!) z dnia na dzień zaczął się zielenić.

Jest więc nadzieja, że pewnego dnia suchość zostanie pokonana, korzenie mocne wyrosną i to co jeszcze niczym przed chwilą było pysznie wyrośnie nad poziomy i w podsumowaniu zakwitnie pięknym kwieciem.

W oczekiwaniu na ten cud przyrodniczy rozejrzyjmy się wokół:
może i Ty możesz zostać domowym Batmanem?!


(Zapewniam, że ciąg dalszy tej historii kiedyś nastąpi!)


Podziel się