No czaiłem się z tymi paroma zdjęciami co to w zanadrzu cicho tkwią.
I
dilemma przyciskała mnie: o jesieni najpierw czy lepiej o dzieciach?
- I ten temat kusi, a i tamten nęci... .
I wreszcie sentencja:
"Ludzie są najważniejsi! - rozwiązuje kłopocik
.
Tym to sposobem dzisiaj o dzieciach. A wzięły się one z serdecznego
spotkania rodzinnego, gdzieś tam na wioseczce hen... .
Albowiem odbyła się wielka uroczystość! I jubilatka osiemnastoletnia była
(a nie pokażę, nie pokażę!) i gonitwa za
dzieckami, aby ich dziecięcość
-
tak szybko mijającą! - na chwilę chociaż w kadrze zatrzymać... .
I oszołomiły mnie
- aż nazbyt dorosłego - te maluchy swoją świeżością
istnienia! Poraziły czystością przekazu w wyrażaniu się, zachwyciły
precyzją i jednoznacznością swych pragnień.
Na początek
"Marzycielka", która podbiła moje serce!
- I jeszcze
"fruwające dzieci".
A potem?!
Pies był bardzo serio oraz okropnie poważny. I zupełnie nie rozumiał
dlaczego dzieciaki tak szaleńczo chichoczą!
Na koniec otrzymałem trzylistną koniczynkę. Że co?! Że jednego listka
do pełnego szczęścia brak? Nie listki, nie listki się liczą a szczere intencje
z czystego serduszka płynące!
W końcu
- kochanemu wujkowi - pieśń pożegnalna została odśpiewaną... .
A potem chmury przyprowadziły wieczór, aż ten nadszedł nieodwołalnie.
- I wracać było czas.