Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bocian biały. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bocian biały. Pokaż wszystkie posty

piątek, 7 września 2012

Dzień czapli (996)

DZIEŃ CZAPLI, które nad Zalewem Siemianowskim dostarczyły mi tyle emocji
(także wczoraj dzięki p. Aleksandrowi!) nadal trwa! Dzisiaj w roli głównej
czapla siwa, brzydkie kaczątka, biały bocian oraz pewien drapol.

W tą że mozaikę wkomponowane są: kaczki krzyżówki, mewy oraz rośliny wodne.
- Całość udrapowana jest na kształt kwintesencji Zalewu.










Uwaga do wczorajszej notki. i... nie tylko.

Gdyby komuś się chciało czytać / słuchać o białej czapli to polecam opowiadanie
"White Heron". Napisała je Sarah Orne Jewett, do wersji Special English
opracowała Dona de Sanctis, a wspaniałą interpretatorką tekstu jest legendarna
aktorka radiowa Kay Gallant
.

Nawet osoby nieznające angielskiego mogą zachwycić się głosem tej pani!
Słucham jej w różnych interpretacjach od tylu lat, że aż mi samemu nie chce
się w to uwierzyć... .

A w ogóle to cały ten serwis ze słuchowiskami zasługuje na staranną uwagę!

Perfekcyjne opracowania dźwiękowe audycji oraz znajdujące się tam inne
materiały, pozwalają rozszerzyć znajomość języka angielskiego w bardzo
atrakcyjny i bezbolesny sposób.
- Polecam.

Tak samo jak podjęcie poszukiwań w celu znalezienia niezwykłego słuchowiska
"Master of The Storm", o którym już kiedyś pisałem.

czwartek, 6 września 2012

Kartagina powinna zginąć! (995)

Urzędy potrafią być straszne!
- I są.

Powołane do pomagania Obywatelowi - w pewnych okolicznościach - stają
się jego dręczycielem, działającym dla własnych egoistycznych celów. Zwykły
człowiek wobec tych przerażających machin jest nikim.
- A tkniesz takiego to głowę ci oderwie! Z płucami.

Zaopatrzone w prawników, specjalistów od setek spraw nieważnych żyją
same dla siebie utrzymywane w stanie aktywnej hibernacji przez cynicznych
polityków każdej maści. A ci żywiąc te potulne zombie przy ich pomocy
przedłużają swój pasożytniczy żywot do nieskończoności... .

(No nieźle mnie poniosło, nieźle!)

...i dlatego Kartagina musi zginąć, a ja uciekam w przyrodę!










sobota, 1 września 2012

Rok bociana (990)



Gdzieś tam na początku roku roiłem o tym, aby zimorodka zdybać... .



Że niby to miał być patron rozpoczynającego się nowego czasu. W imaginacji
swej wyobrażałem sobie, że jak się zepnę, jak naprężę to takiego ptaszka
uchwycę i opromieniony jego kolorowymi piórkami za dzielnego fotoprzyrodnika
robił będę... .



A tu siurpryza! Lato za nami a w precyzyjnie ustalone miejsce w Brodnicy
i zapasowe nad Brdą nie pojechano. Szczególnie tej Brodnicy mi żal, bo
miasteczko urokliwe a życzliwi ludzie zapraszając przyjazdu mego wyglądali... .

Jeśli kiedyś tam przyjadę to nie wiem jak się im na oczy pokażę... .
- Na przebłaganie pewnie tłustego barana trzeba będzie na stosie ofiarnym
złożyć... .
Albo chociaż pierników przywieźć!



Już teraz błagam: brodniczanie wybaczcie!

* * *



A póki co król polskiego nieba, strzech i baśni bocian nasz powszedni.



Zobaczyłem go w Teremiskach jak na kominie stał. Jak żołnierz na warcie,
jak posag on majestatycznie trwał. W najlepsze.



I tym sposobem on za króla tego roku u mnie robi!
- No nie sądzę, nie sądzę abym jakąś grubszą ptaszynę od niego upolował.

niedziela, 26 sierpnia 2012

Dudek w krainie bocianów (984)



Z dawien dawna wiadomo, że w okolicy Hajnówki oprócz boćków to ptaków
dudków jest dostatek. Kiedy - jak obuchem - dotarła do mnie ta pierzasta
wiadomość zamarzyłem, aby sobie takiego z pióropuszem na głowie naocznie
spotkać i pięknie utrwalić go.



Widziano wszak te bajkowe osobniki często, tu oraz ówdzie, a także na bagnach
Topiło też.



No to intensywnie węszyłem za nimi!
Nic jednak z tego. Zamiast dudków widziałem tylko inne takie jak dotąd
niezidentyfikowane ptaki latające.



A co z moim wymarzonym dudkiem?
- No cóż, na razie jeszcze ciągle dla mnie to bajkowy jest ptak!

Podziel się